27.05.2024, 17:08 ✶
Trochę odetchnął, gdy kobieta ich opuściła, a oni mogli przestać udawać naiwną dwójkę zakochanych. Źle się z tym czuł, patrząc na to, co ostatnio wydarzyło się z Gerr. Zresztą, Moody była trochę jak kolejna siostra. Po prostu nie.
Miejmy nadzieję, że tylko ona. Wydaje mi się, że ta kobieta miała więcej wspólnego z ofiarami, niż nam mówiła, choć to tylko domysły.
- Przyda się dużo zaklęć ochronnych, maskujących i baaardzo wysoki płot. - Spojrzał na rozległość terenu, który ich otaczał, zastanawiając się, jak wiele osób jeszcze odwiedzało posiadłość. Z różnych powodów.
Zamyślił się chwilę, gdy wspomniała egzorcystę, po chwili jednak pokręcił głową.
- Najszybciej wymyśli coś pewnie Morpheus, tak raczej nie wiem o nikim. Cóż, damy jakoś radę, nie damy się zeżreć byle duchowi. - Uśmiechnął się, choć szybko znów spoważniał, patrząc na jezioro, myśląc o tej biednej dziewczynie. Nie zdziwiłby się, gdyby i ona nie zaznała spokoju, patrząc, że nikt nie dał jej należytej sprawiedliwości.
Na razie jednak nie mogli zrobić nic więcej. Ruszył powoli za Millie, słuchając nawet z nieudawaną radością jej paplaniny.
- Możemy sprawdzić ewentualnie, czy nie żyją w nim jakieś niebezpieczne magiczne stworzenia. Zanim nie okaże się, że tutejsze ryby zjadają całe wędki - stwierdził, mają podobny obraz przed oczami. - Ostatnio nauczyłem się kilku nowych piosenek, nie miałem jeszcze nawet okazji zagrać i zaśpiewać Starmana. Pejzaże możemy powiesić jako zmianę dekoracji w tej całej posiadłości. Przyda się wywalić chyba większość tego, co w ogóle miało z tymi Juliusami wspólnego. O, a słyszałaś w ogóle o ostatnim meczu quidditcha? Ten szukający, to kompletny debil... - zaczął kolejny temat, mając nadzieję, że jakoś uda im się dożyć do jutra, patrząc, jakie moce kryły się w tym niepozornym budynku.
Miejmy nadzieję, że tylko ona. Wydaje mi się, że ta kobieta miała więcej wspólnego z ofiarami, niż nam mówiła, choć to tylko domysły.
- Przyda się dużo zaklęć ochronnych, maskujących i baaardzo wysoki płot. - Spojrzał na rozległość terenu, który ich otaczał, zastanawiając się, jak wiele osób jeszcze odwiedzało posiadłość. Z różnych powodów.
Zamyślił się chwilę, gdy wspomniała egzorcystę, po chwili jednak pokręcił głową.
- Najszybciej wymyśli coś pewnie Morpheus, tak raczej nie wiem o nikim. Cóż, damy jakoś radę, nie damy się zeżreć byle duchowi. - Uśmiechnął się, choć szybko znów spoważniał, patrząc na jezioro, myśląc o tej biednej dziewczynie. Nie zdziwiłby się, gdyby i ona nie zaznała spokoju, patrząc, że nikt nie dał jej należytej sprawiedliwości.
Na razie jednak nie mogli zrobić nic więcej. Ruszył powoli za Millie, słuchając nawet z nieudawaną radością jej paplaniny.
- Możemy sprawdzić ewentualnie, czy nie żyją w nim jakieś niebezpieczne magiczne stworzenia. Zanim nie okaże się, że tutejsze ryby zjadają całe wędki - stwierdził, mają podobny obraz przed oczami. - Ostatnio nauczyłem się kilku nowych piosenek, nie miałem jeszcze nawet okazji zagrać i zaśpiewać Starmana. Pejzaże możemy powiesić jako zmianę dekoracji w tej całej posiadłości. Przyda się wywalić chyba większość tego, co w ogóle miało z tymi Juliusami wspólnego. O, a słyszałaś w ogóle o ostatnim meczu quidditcha? Ten szukający, to kompletny debil... - zaczął kolejny temat, mając nadzieję, że jakoś uda im się dożyć do jutra, patrząc, jakie moce kryły się w tym niepozornym budynku.
Koniec sesji