27.05.2024, 18:16 ✶
Olivia uniosła lekko brew, gdy Robert postanowił się wypowiedzieć. "Nad nerwami trzeba panować"... No tak - łatwiej powiedzieć, niż zrobić, prawda? Na jej szczęście starszy z Mulciberów odszedł, więc nawet miała szansę, żeby ugryźć się w jęzor i nie palnąć niczego niestosownego.
- To nic takiego, nabroiłam to naprawię - machnęła ręką jeszcze zanim odebrała piwa, bo to by dopiero było - wylałaby kolejne. Kupa śmiechu, naprawdę. Ale tym razem obyło się bez kolejnej kompromitacji, na jej szczęście. - Uroczy sposób na spędzanie czasu z rodziną, tak swoją drogą.
Zagadnęła, podając barmanowi nadgarstek, by ten mógł zawiązać na nim wstążkę. Zerknęła na Charliego i uśmiechnęła się przyjaźnie, chociaż wciąż resztki czerwieni gdzieś migotały na jej policzkach.
- Charles Mulciber... - powtórzyła jego imię i nazwisko tonem, jakby doskonale wiedziała, kim jest. A prawda była taka, że tyle co kojarzyło nazwisko i chyba nie powinno jej się dobrze kojarzyć? Coś dzwoniło, ale nie wiadomo w którym kościele, więc rudowłosa po prostu zbyła to wzruszeniem ramion. Najwyraźniej to nie było nic ważnego, inaczej by pamiętała (akurat). Ważne że to nie był jeden z tych dupków ze Slytherinu, którzy jej zaleźli za skórę w Hogwarcie. Do dzisiaj pamiętała cholernego Lestrange'a. - Jestem Olivia. Podałabym nazwisko, ale obawiam się, że nie dość, że jest dziwne, to jeszcze nic ci nie powie.
W przeciwieństwie do chłopaka Olivia nie miała żadnych problemów z tym, żeby przejść od razu na Ty i walić prosto z mostu. Nie wychowała się na salonach, pewnie nawet nie wiedziała, że powinna mu paniować czy tam paniczykować.
- Czy może po prostu przyszliście się napić, a nie wiedzieliście, że czeka tutaj... Tak ŚLICZNY wystrój? - pąs zniknął całkowicie, a na ustach kobiety wymalował się nieco złośliwy, kpiący uśmieszek, bo chociaż i była kobietą i lubiła serduszka i kwiatki, to jednak uważała, że do Kotła to pasowało jak pięść do nosa. Wyciągnąwszy z kieszeni paczkę papierosów, podsunęła ją chłopakowi z niemym pytaniem, czy pali. Te były magiczne, bezwonne, więc w razie czego żadne z nich nie będzie śmierdzieć dymem. Fajna sprawa.