27.05.2024, 19:37 ✶
Kiwnęła głową, uśmiechając się. Tę malutką wpadkę z kelnerką zaczęła powoli wypierać z pamięci, a gdy minęły kolejne dwie minuty, podczas których jedzenie wystygło do tego momentu, w którym mogła jeść je bez bolesnego poparzenia języka, to już w ogóle nie pamiętała o tym, co zaszło.
Potrawy były dobre - niezbyt wyszukane, ale to jej akurat nie przeszkadzało. Tak naprawdę to wolała takie proste dania, wiedząc doskonale, że w prostocie tkwiła ich największa siła, czyż nie? Z pozoru zwykłych składników można było stworzyć coś, co naprawdę łaskotało podniebienie - bo przecież nie sztuką było wziąć jakieś obrzydliwe ślimaki czy mule czy inne małże, polać drogim jak sam skurwysyn winem i podać z kapką sosu obok, mówiąc że to najlepsze danie na świecie.
- Miło wiedzieć, że jesteś moim bohaterem - powiedziała, oczywiście gdy usta miała puste, i akurat robiła przerwę przed napiciem się soku. - Bo pewnie bym jej coś powiedziała, co mogłaby zrozumieć na opak. Matka mówi, że powinnam jakoś poćwiczyć cierpliwość, ale chyba nie wiem, jak to zrobić.
Dodała, skubiąc ziemniaki. W zasadzie to "skubanie" nie było dobrym określeniem, bo Olivia faktycznie nie miała cierpliwości i jej jedzenie znikało zaskakująco szybko z talerza. Jeżeli Ward martwił się o czas: mógł już tego nie robić, bo w takim tempie rudowłosa Olivia zje szybciej od niego. A przy tym, warto zaznaczyć, nie jadła jak jakieś prosię, bo ani samej siebie nie ubrudziła, ani nie ubrudziła stolika. To z pewnością był jakiś ukryty talent!
Potrawy były dobre - niezbyt wyszukane, ale to jej akurat nie przeszkadzało. Tak naprawdę to wolała takie proste dania, wiedząc doskonale, że w prostocie tkwiła ich największa siła, czyż nie? Z pozoru zwykłych składników można było stworzyć coś, co naprawdę łaskotało podniebienie - bo przecież nie sztuką było wziąć jakieś obrzydliwe ślimaki czy mule czy inne małże, polać drogim jak sam skurwysyn winem i podać z kapką sosu obok, mówiąc że to najlepsze danie na świecie.
- Miło wiedzieć, że jesteś moim bohaterem - powiedziała, oczywiście gdy usta miała puste, i akurat robiła przerwę przed napiciem się soku. - Bo pewnie bym jej coś powiedziała, co mogłaby zrozumieć na opak. Matka mówi, że powinnam jakoś poćwiczyć cierpliwość, ale chyba nie wiem, jak to zrobić.
Dodała, skubiąc ziemniaki. W zasadzie to "skubanie" nie było dobrym określeniem, bo Olivia faktycznie nie miała cierpliwości i jej jedzenie znikało zaskakująco szybko z talerza. Jeżeli Ward martwił się o czas: mógł już tego nie robić, bo w takim tempie rudowłosa Olivia zje szybciej od niego. A przy tym, warto zaznaczyć, nie jadła jak jakieś prosię, bo ani samej siebie nie ubrudziła, ani nie ubrudziła stolika. To z pewnością był jakiś ukryty talent!