27.05.2024, 20:17 ✶
– Ja...emmm.... znaczy...tego... – zapeszył się straszliwie, słuchając ich ćwierkania. Widział ich taniec, wiedział cóż on oznacza i jakie zapewne plany przyświecają nocą. Wiedział i winszował, ale te pytania wprawiały go w zakłopotanie. Mało było zwierząt, które decydowały się na żywot trójkami. Mało to było efektywne. Jeśli już gatunek stawiał na wiele partnerów, to całe stado zebrane wokół rozpłodowego samca, a próżno było szukać w tłumie innych, podobnych ubarwieniem ptaszków, tak przynajmniej się Samuelowi wydawało.
– Przepraszam ale w jakim... w jakiej roli miałbym z Wami jechać? Nie chciałbym przeszkadzać Wam w godach a też nigdy nie uprawiałem seksu w wiecej niż dwie osoby — nagle sobie przypomniał o innym gatunku naczelnych. No tak, to może być to. W końcu byli tylko nagimi małpami. Znaczy nie on, on miał szcześliwie jeszcze dwie formy. Może nie do seksu, ale do funkcjonowania. – Nie musiałem nigdzie jechać, tu mam wszystko czego potrzeba i jeszcze wiecej czego nie potrzeba. Na przykład upiory w moim domu. Tego zdecydowanie bym się chciał pozbyć. — podrapał się po brodzie, z żalem odkrywając, że jest krotsza niż była. Westchnął rozżalony, w żałobie za swoimi włosami. Błękitnymi oczyma wodził po sali w poszukiwaniu Nory. Pewnie bawiła się doskonale w objęciu Erika, pewnie już zapomniała o ich umowie, o tym że obiecała mu rozmowę po potańcówce.
– Mmmm... moze mi pan wywróżyć przyszłość panie Morpheusie? Mam... mam potem ważną rozmowę i.. i nie wiem, chciałbym, żeby w ogóle się odbyła. Boję się, a nie lubię się bać. – szczegónie ostatnio, gdy ataki się nasiliły a najdrobniejszy huk mógł wywołać zalew okolicy kolczastymi pnączami. Taki był już ten książę kniei. Przeklęty.
– Przepraszam ale w jakim... w jakiej roli miałbym z Wami jechać? Nie chciałbym przeszkadzać Wam w godach a też nigdy nie uprawiałem seksu w wiecej niż dwie osoby — nagle sobie przypomniał o innym gatunku naczelnych. No tak, to może być to. W końcu byli tylko nagimi małpami. Znaczy nie on, on miał szcześliwie jeszcze dwie formy. Może nie do seksu, ale do funkcjonowania. – Nie musiałem nigdzie jechać, tu mam wszystko czego potrzeba i jeszcze wiecej czego nie potrzeba. Na przykład upiory w moim domu. Tego zdecydowanie bym się chciał pozbyć. — podrapał się po brodzie, z żalem odkrywając, że jest krotsza niż była. Westchnął rozżalony, w żałobie za swoimi włosami. Błękitnymi oczyma wodził po sali w poszukiwaniu Nory. Pewnie bawiła się doskonale w objęciu Erika, pewnie już zapomniała o ich umowie, o tym że obiecała mu rozmowę po potańcówce.
– Mmmm... moze mi pan wywróżyć przyszłość panie Morpheusie? Mam... mam potem ważną rozmowę i.. i nie wiem, chciałbym, żeby w ogóle się odbyła. Boję się, a nie lubię się bać. – szczegónie ostatnio, gdy ataki się nasiliły a najdrobniejszy huk mógł wywołać zalew okolicy kolczastymi pnączami. Taki był już ten książę kniei. Przeklęty.