27.05.2024, 22:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.05.2024, 22:15 przez Atreus Bulstrode.)
Szczerze, to Bulstrode pewnie by go nawet nie oceniał, gdyby przyznał się do tego, że wybiera spacer po lesie poniekąd dlatego, że chce uciec. On też wolał zaszyć się w gęstwinie, niż wystawić się znowu na to dziwne, nachalne uczucie, które zdawało się tylko wzbierać na sile, im bliżej Millie się znajdowała. Kiedy nie było jej w zasięgu wzroku, mógł zastosować sprawdzoną metodę out of sight out of mind. Mogłoby co prawda mu to wyjść troszkę lepiej, ale musiał się cieszyć tym co miał.
- Tak. Da się zobaczyć w niej fiolet, ale to pojedyncze, słabe smugi. W sumie to ciekawe, bo samo molo otoczone jest fioletem, nawet jeśli znajduje się na jeziorze. - wcześniej w sumie nie zastanawiał się nad tym bardziej, ale teraz zasępił się na chwilę. Wcześniej trochę zakładał, że granicą fioletu i czerni była sama ziemia i woda, ale najwyraźniej wytwory ludzkich rąk też mogły liczyć na ochronną aurę tego miejsca.
- Zastanawia mnie, czy fakt że niektórych atakuje czerń, jest jakoś powiązana z jakimiś ich do tego predyspozycjami - mogliby sobie zbić z Patrickiem piątki, biorąc pod uwagę że ich obydwu dręczył niepokój o zdradę, oblepiając przy tym ich aury czernią, ale czy na to w ogóle zasłużyli? Tak samo jak potrafił mieć o sobie wysokie mniemanie, tak Bulstrode w tym momencie nie był w stanie się dopatrzyć powodu, dla którego od niego biła akurat taka, a nie inna barwa. Czym Moody zasłużyła sobie na to, żeby zaopiekował się nią fiolet? Szedł w ślad za Stewardem, na jego podobieństwo unosząc różdżkę z lumos, by oświetlić sobie leśną ścieżką, którą podążali.
- Ten fiolet chroni. Nie rzuca się ochronnych zaklęć bez powodu. Myślę, że nawet jeśli tutaj fiolet był pierwszy, to z jakkolwiek się tutaj znalazł, to w celu chronienia przed tą nadchodzącą czernią. W sensie, mam wrażenie że ktoś musiał wiedzieć, że zagraża temu konkretnemu miejscu - rozglądał się po bujnej, wznoszącej się ku górze roślinności, pozwalając Patrickowi prowadzić. - Ewentualnie; tragedia, dużo złej energii, ktoś chciał ratować to miejsce i teraz wisi nad nim ochronna aura, ale wciąż walczy z czernią - wzruszył ramionami, rzucając te słowa chyba z czystej potrzeby przeciwstawienia czegoś do teorii drugiego aurora. - Dobra, w takim razie zobaczymy... - skoncentrował się, mimowolnie przeskakując spojrzeniem do Patricka, ale szybko odrywając je od niego i kierując je na ścieżkę i linię drzewa, szukając w nich charakterystycznych barw, które wcześniej widział na molo.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Tak. Da się zobaczyć w niej fiolet, ale to pojedyncze, słabe smugi. W sumie to ciekawe, bo samo molo otoczone jest fioletem, nawet jeśli znajduje się na jeziorze. - wcześniej w sumie nie zastanawiał się nad tym bardziej, ale teraz zasępił się na chwilę. Wcześniej trochę zakładał, że granicą fioletu i czerni była sama ziemia i woda, ale najwyraźniej wytwory ludzkich rąk też mogły liczyć na ochronną aurę tego miejsca.
- Zastanawia mnie, czy fakt że niektórych atakuje czerń, jest jakoś powiązana z jakimiś ich do tego predyspozycjami - mogliby sobie zbić z Patrickiem piątki, biorąc pod uwagę że ich obydwu dręczył niepokój o zdradę, oblepiając przy tym ich aury czernią, ale czy na to w ogóle zasłużyli? Tak samo jak potrafił mieć o sobie wysokie mniemanie, tak Bulstrode w tym momencie nie był w stanie się dopatrzyć powodu, dla którego od niego biła akurat taka, a nie inna barwa. Czym Moody zasłużyła sobie na to, żeby zaopiekował się nią fiolet? Szedł w ślad za Stewardem, na jego podobieństwo unosząc różdżkę z lumos, by oświetlić sobie leśną ścieżką, którą podążali.
- Ten fiolet chroni. Nie rzuca się ochronnych zaklęć bez powodu. Myślę, że nawet jeśli tutaj fiolet był pierwszy, to z jakkolwiek się tutaj znalazł, to w celu chronienia przed tą nadchodzącą czernią. W sensie, mam wrażenie że ktoś musiał wiedzieć, że zagraża temu konkretnemu miejscu - rozglądał się po bujnej, wznoszącej się ku górze roślinności, pozwalając Patrickowi prowadzić. - Ewentualnie; tragedia, dużo złej energii, ktoś chciał ratować to miejsce i teraz wisi nad nim ochronna aura, ale wciąż walczy z czernią - wzruszył ramionami, rzucając te słowa chyba z czystej potrzeby przeciwstawienia czegoś do teorii drugiego aurora. - Dobra, w takim razie zobaczymy... - skoncentrował się, mimowolnie przeskakując spojrzeniem do Patricka, ale szybko odrywając je od niego i kierując je na ścieżkę i linię drzewa, szukając w nich charakterystycznych barw, które wcześniej widział na molo.
na aurowidzenie
Rzut Z 1d100 - 33
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 48
Sukces!
Sukces!