27.05.2024, 22:25 ✶
Charlie miał nadzieję, że ojciec stanie po jego stronie i upomni brata! Co gorsza, Leonard nic nie zrobił sobie z bólu braciszka, którego ulubiona kanapka została zbrukana kawałkiem mięsa. Charles złapał ojca za ramię.
- Tato... - Jęknął jeszcze raz. - To, że kiedyś jadłem takie rzeczy, nie znaczy, że będę jadł teraz! - Zaprotestował głośno, ale... właściwie to to pamiętał. I musiał przyznać, że połączenie było całkiem całkiem. Będzie musiał to powtórzyć, gdy tylko przyjdzie okazja!
Przekomarzania, kłótnie i bójki zaprzestał jednak Robert. Wujowi w końcu puściły nerwy i Charles poczuł, jak drobne włoski na jego karku stają dęba, a jego ciało znajduje się w pełni gotowości do ucieczki. Nie było jednak powodu, by uciekać. Wuj nie był przecież aż tak groźny...
- Przepraszam, wuju. - Wymamrotał, opuszczając wzrok na talerz. Nie oponował również, gdy Richard postanowił zamienić ich miejscami. Nie ociągał się zbytnio, zabrał tylko swoją kawę. I tak stracił już apetyt! - Też chciałbym w komfortowych warunkach zjeść posiłek. - Zgodził się, tylko pozornie nie wymieniając brata w kolejnym oskarżeniu, które miało pozostać niewypowiedziane. - Wybaczcie mi, ojcze, ciociu. Przepraszam, panie Borgin.
Na tego ostatniego tylko zerknął, a słowa w jego kierunku wyszły z jego ust ledwie słyszalne. Nie zamierzał zbytnio integrować się z nieznajomym, gdy miał problem z zachowaniem się wśród rodziny. Usiadł po prawicy Roberta i zwiesił głowę. Nie chciał już jeść, więc odsunął od siebie talerz, w dłoniach ściskając tylko kubek z kawą. Wystarczy jako śniadanie.
- Tato... - Jęknął jeszcze raz. - To, że kiedyś jadłem takie rzeczy, nie znaczy, że będę jadł teraz! - Zaprotestował głośno, ale... właściwie to to pamiętał. I musiał przyznać, że połączenie było całkiem całkiem. Będzie musiał to powtórzyć, gdy tylko przyjdzie okazja!
Przekomarzania, kłótnie i bójki zaprzestał jednak Robert. Wujowi w końcu puściły nerwy i Charles poczuł, jak drobne włoski na jego karku stają dęba, a jego ciało znajduje się w pełni gotowości do ucieczki. Nie było jednak powodu, by uciekać. Wuj nie był przecież aż tak groźny...
- Przepraszam, wuju. - Wymamrotał, opuszczając wzrok na talerz. Nie oponował również, gdy Richard postanowił zamienić ich miejscami. Nie ociągał się zbytnio, zabrał tylko swoją kawę. I tak stracił już apetyt! - Też chciałbym w komfortowych warunkach zjeść posiłek. - Zgodził się, tylko pozornie nie wymieniając brata w kolejnym oskarżeniu, które miało pozostać niewypowiedziane. - Wybaczcie mi, ojcze, ciociu. Przepraszam, panie Borgin.
Na tego ostatniego tylko zerknął, a słowa w jego kierunku wyszły z jego ust ledwie słyszalne. Nie zamierzał zbytnio integrować się z nieznajomym, gdy miał problem z zachowaniem się wśród rodziny. Usiadł po prawicy Roberta i zwiesił głowę. Nie chciał już jeść, więc odsunął od siebie talerz, w dłoniach ściskając tylko kubek z kawą. Wystarczy jako śniadanie.