27.05.2024, 23:43 ✶
Komentuje nieeleganckie zachowanie Isaaca, rozmawia z wypełzającym spod stało Erikiem, nalewa sobie wina i proponuje je drugiemu mężczyźnie, po czym siada na stole.
- Nigdy więcej kiecek - mruknął sam do siebie, analizują, gdzie i jak ma się transportować, co by przeżyć do końca tę całą imprezę. Najchętniej zapiłby swój aktualny stan kieliszkiem whiskey. Odstawił na chwilę flaminga i przeszukał dzbanki, znalazł jednak tylko wino, którego i tak by sobie w końcu nalał, gdyby nie nagłe klepnięcie w pośladek, które poczuł.
- Ej! Gdzie z tymi łapami. Gdzie randka i kwiaty?!
A podobno byli dorośli.
No dobrze, właśnie urządzili wielka bitwę na ciasta, przy czym upaprali siebie i całe podwórze lukrem. Dawno jednak się tak nie bawił, mimo kompromitującego stroju.
Westchnął, spojrzał wymownie na czystego Erika wychodzącego ze spod stołu, lustrując go z dołu do góry.
- Pozwól, że ci daruję. Chcesz kij? Wiesz, do samoobrony. Choć jedna osoba nich wyjdzie stąd czysta.- Spojrzał po reszcie, nie potrafiąc ukryć uśmiechu, który cisnął mu się na usta.
Nalał w końcu czerwonego płynu do filiżanki, drugą, taką samą, proponując Erikowi.
Spojrzał przez ramię, starając się ocenić straty na sukience. Miał nadzieję, że uda się odzyskać jej pierwotne rozmiary i krój, bo mógł inaczej zacząć sobie wybierać nagrobek.
Usiadł na stole, wiedząc, że i tak będzie musiał dokonać porządnego prania. Najpewniej zaklęciami.
- Nigdy więcej kiecek - mruknął sam do siebie, analizują, gdzie i jak ma się transportować, co by przeżyć do końca tę całą imprezę. Najchętniej zapiłby swój aktualny stan kieliszkiem whiskey. Odstawił na chwilę flaminga i przeszukał dzbanki, znalazł jednak tylko wino, którego i tak by sobie w końcu nalał, gdyby nie nagłe klepnięcie w pośladek, które poczuł.
- Ej! Gdzie z tymi łapami. Gdzie randka i kwiaty?!
A podobno byli dorośli.
No dobrze, właśnie urządzili wielka bitwę na ciasta, przy czym upaprali siebie i całe podwórze lukrem. Dawno jednak się tak nie bawił, mimo kompromitującego stroju.
Westchnął, spojrzał wymownie na czystego Erika wychodzącego ze spod stołu, lustrując go z dołu do góry.
- Pozwól, że ci daruję. Chcesz kij? Wiesz, do samoobrony. Choć jedna osoba nich wyjdzie stąd czysta.- Spojrzał po reszcie, nie potrafiąc ukryć uśmiechu, który cisnął mu się na usta.
Nalał w końcu czerwonego płynu do filiżanki, drugą, taką samą, proponując Erikowi.
Spojrzał przez ramię, starając się ocenić straty na sukience. Miał nadzieję, że uda się odzyskać jej pierwotne rozmiary i krój, bo mógł inaczej zacząć sobie wybierać nagrobek.
Usiadł na stole, wiedząc, że i tak będzie musiał dokonać porządnego prania. Najpewniej zaklęciami.