Ach, niewymowny. Laurent już niemal mógł powiedzieć, że ma z nimi doświadczenie. Uważać na żarty, uzbroić się w cierpliwość, nie być nadmiernie... emocjonalnym wobec nich, bo jeszcze gotowi się spłoszyć. I to nawet niekoniecznie dlatego, że będą się czuli niekomfortowo przez zbytnią poufałość, a będzie ich to męczyć i niemal zaczną wywracać oczami. Miał więc przed sobą niewymownego, który (jakże niefortunnie) okazał się chwilowo jego jedynym towarzystwem. Przy tym należy dodać, że nie wiedział, że mężczyzna para się tym szlachetnym zawodem, więc pozostało tylko i wyłącznie badanie nowej osoby, z którą co najwyżej mógł się kiedyś poznać, wielkie słowo, w Hogwarcie. Niekoniecznie jednak go kojarzył - Rodolphusa. Może wspomniała o nim kiedyś Victoria? Albo Louvain czy Atreus? Rodzina Lestrange była duża i to skondensowana w Londynie. Mimo, że Prewett najmniejszą rodziną również nie byli (wręcz przeciwnie) to jakoś rozeszli się nawet nie po Anglii, a nawet po całym świecie.
- Tak... zgadza się. - W pierwszym momencie podryg zaskoczenia pojawił się na jego twarzy, kiedy mężczyzna go rozpoznał, ale zaraz zniknął. - Nie dość, że towarzysz w doli szukający wytchnienia od tłumu to jeszcze zainteresowany jeździectwem? - Ajaj, ci niewymowni i żarty... ale kiedy się nie wiedziało, z kim ma się do czynienia, to i żart łatwiej było poczynić. Aach, próżno się oszukiwać, pewnie i tak by się zapomniał. Co za to stało się jasne jak słońce to skąd to podobieństwo, które najpierw go zmyliło - nazwisko. Chciał nawet to powiedzieć, zagaić, ale wpadło mu do głowy, że to coś, co ten mężczyzna może często słyszeć. On sam nie miał orlego wzroku, a z rozpoznawaniem twarzy radził sobie często kiepsko. Ale tutaj? Nawet by się nie zdziwił, gdyby ktoś go pytał, czy jest jakimś trzecim bliźniakiem tego (nie)sławnego rodzeństwa. Sławnego z różnych rzeczy - ze skandali między innymi. - Nie przepada pan za różami, żeby zamiast ich towarzystwa trzymać się bliżej ścian? - O to już zapytał z czystej ciekawości, bezwiednie, w automatycznym już nawyku, bawiąc się pierścionkiem na jednym z palców. - Czarne róże nie rosną naturalnie. Włożono wiele trudu w ich hodowlę. - Nie chciał go zanudzać czymś, czym się w ogóle nie będzie interesował... ale sam zamierzał się im przyjrzeć.