28.05.2024, 20:43 ✶
Wąski korytarz, którym podążyły okazał się być wąski tylko na początku, bo po kilkdziesięciu korkach zaczął się rozszerzać, by sięgnąć metra szerokości. Korzenie roślinności wiły się nad ich głowami, ale nie próbowały sięgać ani po Millie, ani po Penny.
W uszy uderzała je głucha cisza. Dźwięki walki ucichły i poza ich własnymi głosami, krokami, oddechami, nie było nic więcej. Ściany ziemistej jaskini pozostawały gładkie, wyślizgane, pozbawione nawet większych kamieni lub czegokolwiek, co mogłoby im zasugerować, w której części Windermere obecnie się znalazły.
Korytarz z wolna opadał w dół. Korzenie nad ich głowami poruszały się coraz wolniej i było ich jakby mniej niż wcześniej (pewnie przez głębokość, na której się znalazły), wreszcie, gdy mogło się zacząć wydawać, że właściwie idą donikąd, w ich uszy zaczął docierać dźwięk wody. Wydawało się, że płynęła gdzieś niedaleko.
A potem dotarły do kolejnej kawerny. Tu dźwięk płynącej wody był jeszcze lepiej słyszalny. Świecąc różdżką po pomieszczeniu Penny dostrzegła coś, co wyglądało trochę jak ciek wodny. Przedostawał się z jednej strony i mknął wąską rzeką przez całe pomieszczenie aż wpływał w jego przeciwległym końcu. Wokół niego nagromadziła się nawet jakaś nędzna, zmarniała roślinność przypominająca trochę paprocie a bardziej nawet glony i porosty, które można było znaleźć na dnie jeziora.
Jakby na potwierdzenie tego Millie dostrzegła kolejnego trupa. Za życia ten nie był człowiekiem, choć miał częściowo humanoidalne części ciała. Jego czaszka była trochę większa niż ludzka – rzuchwę zdobił rząd ostrych jak brzytwy zębów. Ale tym, co przede wszystkim zwracało na siebie uwagę był szkielet rybiego ogona. Bardzo dużego, rybiego ogona.
Nieco dalej, dostrzegły kolejny korytarz.
@Penny Weasley @Millie Moody
W uszy uderzała je głucha cisza. Dźwięki walki ucichły i poza ich własnymi głosami, krokami, oddechami, nie było nic więcej. Ściany ziemistej jaskini pozostawały gładkie, wyślizgane, pozbawione nawet większych kamieni lub czegokolwiek, co mogłoby im zasugerować, w której części Windermere obecnie się znalazły.
Korytarz z wolna opadał w dół. Korzenie nad ich głowami poruszały się coraz wolniej i było ich jakby mniej niż wcześniej (pewnie przez głębokość, na której się znalazły), wreszcie, gdy mogło się zacząć wydawać, że właściwie idą donikąd, w ich uszy zaczął docierać dźwięk wody. Wydawało się, że płynęła gdzieś niedaleko.
A potem dotarły do kolejnej kawerny. Tu dźwięk płynącej wody był jeszcze lepiej słyszalny. Świecąc różdżką po pomieszczeniu Penny dostrzegła coś, co wyglądało trochę jak ciek wodny. Przedostawał się z jednej strony i mknął wąską rzeką przez całe pomieszczenie aż wpływał w jego przeciwległym końcu. Wokół niego nagromadziła się nawet jakaś nędzna, zmarniała roślinność przypominająca trochę paprocie a bardziej nawet glony i porosty, które można było znaleźć na dnie jeziora.
Jakby na potwierdzenie tego Millie dostrzegła kolejnego trupa. Za życia ten nie był człowiekiem, choć miał częściowo humanoidalne części ciała. Jego czaszka była trochę większa niż ludzka – rzuchwę zdobił rząd ostrych jak brzytwy zębów. Ale tym, co przede wszystkim zwracało na siebie uwagę był szkielet rybiego ogona. Bardzo dużego, rybiego ogona.
Nieco dalej, dostrzegły kolejny korytarz.
@Penny Weasley @Millie Moody
Czas na odpis do 30.05, godz. 21.00