28.05.2024, 21:19 ✶
Higiena, ah higiena... Ciężko o nią zadbać gdy jest się wilkołakiem zamkniętym w celi, w jakiej się przemienia, liże i gryzie samego siebie, ale w inne dni, na bogów...
Dba o swoje ciało tak, jak umie najlepiej. Naturalne, własnoręcznie robione szampony i pachnidła. Poza zwykłymi szybkimi prysznicami przed i po pracy odprawia regularne kąpielowe rytuały. Świece na ziemi, kadzidła w łazience, kwiaty i zioła w parzącej skórę wodzie, gdy zanurzony w niej układa plasterki ogórka na oczy, uważając by przypadkiem nie rozmazać pasty jaką nałożył sobie na twarz, jaka łagodzi wszystkie nerwy, usuwa zmarszczki, wygładza, nawilża i daje wrażenie, jakby koty błogosławiły właśnie twoje policzki miękkimi łapkami.
Leniuchuje w cieple, czując, jak zapachy olejków wnikają w jego skórę, jak witaminy i substancje odżywcze wślizgują się do jego organizmu, by dać mu więcej energii koniecznej do przeżycia kolejnego dnia w paskudnej stolicy z brudnymi alejkami i średniej jakości powietrzem.
W końcu zjada ogórki i z pustką w oczach patrzy się na ścianę przed sobą, odliczając jeszcze pięć minut, 300 sekund. Dopiero potem zmywa maskę i z wyrównanym oddechem wychodzi z wanny, delikatnie ścierając wodę. Owinięty w szlafrok wychodzi na korytarz, ciesząc stopy puchatymi kapciami i wędruje do łóżka, gdzie czeka na niego świeża pościel. Zawsze ją zmienia przed wielką kąpielą.
W domu rodzinnym nie ma niestety takich luksusów, tam nie może siedzieć nie wiadomo ile w łazience, bo zaraz ktoś się dobija. Życie w cztery osoby łatwe nie jest. Do tego odwiedzając rodziców i ciotkę zawsze pomaga przy pracach na polu i przy zwierzętach. Jego dłonie cierpią wtedy, paznokcie się łamią, skóra pęka, pojawiają się siniaki i zadrapania. Docenia jednak taką pracę, lubi ją, lubi się męczyć fizycznie, bo odciąga to uwagę od nieprzyjemnych myśli jakie ciągle go nawiedzają. Z resztą każdy ból, każdą krew, każde błoto można zmyć wodą, a zapach gnoju zamaskuje się czarno porzeczkowymi perfumami, jakie zawsze chłopak zabiera ze sobą na każdy dłuższy wyjazd. Nigdy też nie zapomina o szczotce do włosów, które przez to, że trzyma je rozpuszczone, często się plączą na wietrze. Je również perfumuje, bo kiedy świat rzuca mu kłody pod nogi, przyjemy zapach tuż pod nosem sprawia, że wszystko wydaje się być odrobinę bardziej znośne.
Dba o swoje ciało tak, jak umie najlepiej. Naturalne, własnoręcznie robione szampony i pachnidła. Poza zwykłymi szybkimi prysznicami przed i po pracy odprawia regularne kąpielowe rytuały. Świece na ziemi, kadzidła w łazience, kwiaty i zioła w parzącej skórę wodzie, gdy zanurzony w niej układa plasterki ogórka na oczy, uważając by przypadkiem nie rozmazać pasty jaką nałożył sobie na twarz, jaka łagodzi wszystkie nerwy, usuwa zmarszczki, wygładza, nawilża i daje wrażenie, jakby koty błogosławiły właśnie twoje policzki miękkimi łapkami.
Leniuchuje w cieple, czując, jak zapachy olejków wnikają w jego skórę, jak witaminy i substancje odżywcze wślizgują się do jego organizmu, by dać mu więcej energii koniecznej do przeżycia kolejnego dnia w paskudnej stolicy z brudnymi alejkami i średniej jakości powietrzem.
W końcu zjada ogórki i z pustką w oczach patrzy się na ścianę przed sobą, odliczając jeszcze pięć minut, 300 sekund. Dopiero potem zmywa maskę i z wyrównanym oddechem wychodzi z wanny, delikatnie ścierając wodę. Owinięty w szlafrok wychodzi na korytarz, ciesząc stopy puchatymi kapciami i wędruje do łóżka, gdzie czeka na niego świeża pościel. Zawsze ją zmienia przed wielką kąpielą.
W domu rodzinnym nie ma niestety takich luksusów, tam nie może siedzieć nie wiadomo ile w łazience, bo zaraz ktoś się dobija. Życie w cztery osoby łatwe nie jest. Do tego odwiedzając rodziców i ciotkę zawsze pomaga przy pracach na polu i przy zwierzętach. Jego dłonie cierpią wtedy, paznokcie się łamią, skóra pęka, pojawiają się siniaki i zadrapania. Docenia jednak taką pracę, lubi ją, lubi się męczyć fizycznie, bo odciąga to uwagę od nieprzyjemnych myśli jakie ciągle go nawiedzają. Z resztą każdy ból, każdą krew, każde błoto można zmyć wodą, a zapach gnoju zamaskuje się czarno porzeczkowymi perfumami, jakie zawsze chłopak zabiera ze sobą na każdy dłuższy wyjazd. Nigdy też nie zapomina o szczotce do włosów, które przez to, że trzyma je rozpuszczone, często się plączą na wietrze. Je również perfumuje, bo kiedy świat rzuca mu kłody pod nogi, przyjemy zapach tuż pod nosem sprawia, że wszystko wydaje się być odrobinę bardziej znośne.