28.05.2024, 21:49 ✶
Neil urodził się we Francji i tam żył przez pierwsze 10 lat swojego życia. Czasy te wspomina dobrze, choć nie pamięta z nich wiele. Były przytulanki, dzielenie pokoju z rodzicami. Tata często go budził przypadkiem, gdy wstawał rano do pracy. Pamięta, tak zawsze najpierw całował swoją żonę w czoło, a później przychodził do niego i robił to samo. Gdy Neil nie spał, to buziaka wymieniał na silne przytulenie. Może dzięki temu, że żyli jak żyli przez tyle czasu sprawiło, że przeprowadzka na wieś, do większego domu, gdzie w końcu miał swój pokój, nie wpłynęła negatywnie na ich relację.
Przestawienie się na mieszkanie samemu w pokoju ze spania w jednym pomieszczeniu z rodzicami, było ciężkie i nadal często nawiedzał sypialnię rodziców, ale z czasem nauczył się rozumieć, że nic go nie zje, że pomoc jest zaraz za ścianą.
Powoli zaczął gromadzić w pokoju swoje własne rzeczy. Suszone kwiaty, robaki w słoikach, książki znalezione na śmietniku, czy ukradzione z biblioteki przez jego ojca, ale ćśś, niech nikt o tym nie mówi głośno.
Mimo swojej własnej przestrzeni należała ona tylko dla niego... zawsze... nie była dzielona z żadnymi przyjaciółmi czy nawet kolegami. Przez tyle lat pokój Neila widział jedynie domowników i kilka razy nietoperza, gdy zapomniał zamknąć okno i czarny latacz przypadkowo wpadł do środka.
Z resztą nie przeszkadzało mi niemienie znajomych, miał rodzinę, miał zwierzęta dookoła, które mógł obserwować ze swojego okna. Pasące się konie, żujące trawę krowy. Kury go czasem denerwowały, bo hałasowały dużo i z zaskoczenia, że nie dało się do końca do nich przyzwyczaić.
Jego pokój nadal jest tam gdzie był lata temu. Niewiele się zmienił, choć na pewno jest w nim dużo mniej zabawek, bo te zebrał i oddał okolicznym dzieciakom, albo po prostu wywalił, bo były już zbyt zniszczone po tym, jak maltretował je gdy był brzdącem. Lubi być w swoim pokoju w domu na wsi, dobrze wspomina czasy dzieciństwa i chyba gdyby mógł, to by się do nich cofnął, nawet jeśli żałuje kilku decyzji, jakie podjął, bo nie miał wtedy aż takiego doświadczenia i chłodnego spojrzenia na pewne rzeczy. Przeszłości jednak nie zmieni, więc chyba nie pozostało mu nic innego, jak przysiąść przy oknie na starym, skrzypiącym krześle, z herbatą w ulubionym kubkiem z dzieciństwa, aby obserwować w spokoju jak sierść koni mieni się w zachodzącym słońcu.
Przestawienie się na mieszkanie samemu w pokoju ze spania w jednym pomieszczeniu z rodzicami, było ciężkie i nadal często nawiedzał sypialnię rodziców, ale z czasem nauczył się rozumieć, że nic go nie zje, że pomoc jest zaraz za ścianą.
Powoli zaczął gromadzić w pokoju swoje własne rzeczy. Suszone kwiaty, robaki w słoikach, książki znalezione na śmietniku, czy ukradzione z biblioteki przez jego ojca, ale ćśś, niech nikt o tym nie mówi głośno.
Mimo swojej własnej przestrzeni należała ona tylko dla niego... zawsze... nie była dzielona z żadnymi przyjaciółmi czy nawet kolegami. Przez tyle lat pokój Neila widział jedynie domowników i kilka razy nietoperza, gdy zapomniał zamknąć okno i czarny latacz przypadkowo wpadł do środka.
Z resztą nie przeszkadzało mi niemienie znajomych, miał rodzinę, miał zwierzęta dookoła, które mógł obserwować ze swojego okna. Pasące się konie, żujące trawę krowy. Kury go czasem denerwowały, bo hałasowały dużo i z zaskoczenia, że nie dało się do końca do nich przyzwyczaić.
Jego pokój nadal jest tam gdzie był lata temu. Niewiele się zmienił, choć na pewno jest w nim dużo mniej zabawek, bo te zebrał i oddał okolicznym dzieciakom, albo po prostu wywalił, bo były już zbyt zniszczone po tym, jak maltretował je gdy był brzdącem. Lubi być w swoim pokoju w domu na wsi, dobrze wspomina czasy dzieciństwa i chyba gdyby mógł, to by się do nich cofnął, nawet jeśli żałuje kilku decyzji, jakie podjął, bo nie miał wtedy aż takiego doświadczenia i chłodnego spojrzenia na pewne rzeczy. Przeszłości jednak nie zmieni, więc chyba nie pozostało mu nic innego, jak przysiąść przy oknie na starym, skrzypiącym krześle, z herbatą w ulubionym kubkiem z dzieciństwa, aby obserwować w spokoju jak sierść koni mieni się w zachodzącym słońcu.