28.05.2024, 21:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2024, 22:23 przez Brenna Longbottom.)
– Słyszałaś kiedyś bajkę o Jasiu i Małgosi? – spytała Brenna w zamyśleniu. – Takie bajki podobno mają w sobie ziarno prawd. Obawiam się, że odsyłanie dzieci do lasu, bo rodzice nie mogli ich nakarmić, nie było kiedyś wcale niezwykłe.
Nie znała się na historii dostatecznie dobrze, aby móc w pełni to przyswoić, ale Europa odmieniła swoje oblicze. Kiedyś dzieci nie traktowano jako kogoś, kto trzeba chronić, a swego rodzaju... inwestycję na przyszłość. Morderstwo chłopca, gwałt na chłopce, były karane symbolicznie, czternastolatkom zdarzało się wychodzić za mąż... W wielu regionach nic się nie zmieniło, one jednak miały szansę przyjść na świat tutaj, w świecie, w którym mroczne baśnie stawały się łagodniejsze, a życie prostsze.
Niestety, prostsze tylko pod pewnymi aspektami. W końcu w ich świecie też chciano mordować dzieci tylko dlatego, że urodziły się z "niewłaściwą" krwią.
Chwilę później nie było jednak czasu na żadne dywagacje, bo zaczęły się prawdziwe kłopoty. Brenna zaklęła, kiedy Olivia skończyła w trawie – zdecydowanie nie takiego efektu oczekiwała. Nie mogąc dalej uciekać, machnęła ponownie różdżką, i kolejne ostrza uderzyły w krzew, nie niszcząc go, ale przytrzymując.
– Odjebało ci?! – wściekła się Brenna na samą sugestię, że Olivia miałaby „podejść bliżej”. Zwykle nie klęła i nie zwracała się do koleżanek takim tonem, ale!!! No chyba tylko po jej trupie Quirke mogłaby zbliżyć się do tej masy ruchomych gałęzi i kolców. Wyrwała jej prawie z ręki fiolkę i cisnęła prosto w środek zielono – czarnego gąszczu, a potem pochyliła się, chcąc postawić Olivię na nogi, jeżeli nie zebrała się sama. Bo gdyby mikstura nie zadziałała prawidłowo, pozostawało jedno. Spierdalać. Nie było tutaj nikogo do ratowania poza nimi samymi, a chociaż Brenna mogła głupio ryzykować życiem, to po pierwsze, tylko własnym, po drugie, nie chciała denerwować brata ani umierać w imię… właściwie niczego. Nie wiedziały nawet, czy gdzieś tutaj naprawdę znajdą naszyjnik i czy pozwoli on odejść duchom spokojnie na drugą stronę.
Nie znała się na historii dostatecznie dobrze, aby móc w pełni to przyswoić, ale Europa odmieniła swoje oblicze. Kiedyś dzieci nie traktowano jako kogoś, kto trzeba chronić, a swego rodzaju... inwestycję na przyszłość. Morderstwo chłopca, gwałt na chłopce, były karane symbolicznie, czternastolatkom zdarzało się wychodzić za mąż... W wielu regionach nic się nie zmieniło, one jednak miały szansę przyjść na świat tutaj, w świecie, w którym mroczne baśnie stawały się łagodniejsze, a życie prostsze.
Niestety, prostsze tylko pod pewnymi aspektami. W końcu w ich świecie też chciano mordować dzieci tylko dlatego, że urodziły się z "niewłaściwą" krwią.
Chwilę później nie było jednak czasu na żadne dywagacje, bo zaczęły się prawdziwe kłopoty. Brenna zaklęła, kiedy Olivia skończyła w trawie – zdecydowanie nie takiego efektu oczekiwała. Nie mogąc dalej uciekać, machnęła ponownie różdżką, i kolejne ostrza uderzyły w krzew, nie niszcząc go, ale przytrzymując.
– Odjebało ci?! – wściekła się Brenna na samą sugestię, że Olivia miałaby „podejść bliżej”. Zwykle nie klęła i nie zwracała się do koleżanek takim tonem, ale!!! No chyba tylko po jej trupie Quirke mogłaby zbliżyć się do tej masy ruchomych gałęzi i kolców. Wyrwała jej prawie z ręki fiolkę i cisnęła prosto w środek zielono – czarnego gąszczu, a potem pochyliła się, chcąc postawić Olivię na nogi, jeżeli nie zebrała się sama. Bo gdyby mikstura nie zadziałała prawidłowo, pozostawało jedno. Spierdalać. Nie było tutaj nikogo do ratowania poza nimi samymi, a chociaż Brenna mogła głupio ryzykować życiem, to po pierwsze, tylko własnym, po drugie, nie chciała denerwować brata ani umierać w imię… właściwie niczego. Nie wiedziały nawet, czy gdzieś tutaj naprawdę znajdą naszyjnik i czy pozwoli on odejść duchom spokojnie na drugą stronę.
Rzut W 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 44
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.