28.05.2024, 23:58 ✶
Atreus bardzo by sobie życzył, żeby jego aktualny stan był wynikiem jakiejś absurdalnie wspaniałej imprezy, która swoim rytmem wybiła go w czwarty wymiar, z którego ledwo co udało mu się wrócić. Wtedy przynajmniej znałby to uczucie zmęczenia, które jednak kategorycznie różniło się od tego, które ogarniało go teraz. Nie tylko jego ciało czuło się, jakby ktoś wrzucił do pralki i wstawił wirowanie na najwyższe obroty, ale umysł też kulał lekko, wyraźnie wymięty przez wszystko co miało ostatnio miejsce.
Dobrze, że była tutaj Florence, bo Atreus nie miał emocjonalnych zdolności, by poradzić sobie odpowiednio z tą sytuacją. Zmęczenie natomiast, tylko go otumaniało, na tyle że podczas gdy jego siostra specjalnie otwierała trzecie oko, on przymykał je usilnie, nie chcą dopatrywać się rozbłyskających barw emocji dookoła Laurenta.
Ale tak naprawdę to nie musiał w tym momencie nawet uciekać się do swojego daru, by widzieć jak Laurent tonie pod naporem wszystkiego, co go właśnie przygniatało. Dławił się słowami i przeplatającym je smutkiem, a z każdym kolejnym Atreus czuł się tym bardziej bezradny, a przecież nawet jeszcze nie znali całej historii.
- Już dobrze. Jesteś tutaj z nami i przynajmniej teraz nikt nie będzie cię oceniał - nikt nie będzie dwulicową świnią i nikt cię perfidnie nie wykorzysta. Było w wyrazie twarzy Atreusa pewne zacięcie, które sugerowało jak bardzo zmartwiły go słowa kuzyna i że nawet jeśli czuł złość, nie był to ten rodzaj ślepej i przypadkowej, jaką był w stanie czasem odczuwać. Nie była tą samą, która Prewetta na początku czerwca zraniła.
Sięgnął po swoją herbatę, wdzięczny siostrze za jej zrobienie i upił niewielki jej łyk. Florence mogła z łatwością spojrzeć na niego i przez niego, kierując spojrzenie gdzieś dalej. Na to, co dopiero go czekało. Ale nie było tam wiele; odrapane ściany motelu, kiedy jej brat siedział na łóżku, a w pokoju razem z nim stała brązowowłosa czarownica. Florence już wcześniej widziała ją tak samo w przyszłości jej brata, jak i Patricka. Brenna machnęła różdżką, zmieniając detale swojego wyglądu, a kiedy skończyła, wyszła z pokoju. Ojej! Pan nie jest moim mężem? Rozległo się jeszcze, zanim Atreus postawił kubek znowu na stole.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Dobrze, że była tutaj Florence, bo Atreus nie miał emocjonalnych zdolności, by poradzić sobie odpowiednio z tą sytuacją. Zmęczenie natomiast, tylko go otumaniało, na tyle że podczas gdy jego siostra specjalnie otwierała trzecie oko, on przymykał je usilnie, nie chcą dopatrywać się rozbłyskających barw emocji dookoła Laurenta.
Ale tak naprawdę to nie musiał w tym momencie nawet uciekać się do swojego daru, by widzieć jak Laurent tonie pod naporem wszystkiego, co go właśnie przygniatało. Dławił się słowami i przeplatającym je smutkiem, a z każdym kolejnym Atreus czuł się tym bardziej bezradny, a przecież nawet jeszcze nie znali całej historii.
- Już dobrze. Jesteś tutaj z nami i przynajmniej teraz nikt nie będzie cię oceniał - nikt nie będzie dwulicową świnią i nikt cię perfidnie nie wykorzysta. Było w wyrazie twarzy Atreusa pewne zacięcie, które sugerowało jak bardzo zmartwiły go słowa kuzyna i że nawet jeśli czuł złość, nie był to ten rodzaj ślepej i przypadkowej, jaką był w stanie czasem odczuwać. Nie była tą samą, która Prewetta na początku czerwca zraniła.
Sięgnął po swoją herbatę, wdzięczny siostrze za jej zrobienie i upił niewielki jej łyk. Florence mogła z łatwością spojrzeć na niego i przez niego, kierując spojrzenie gdzieś dalej. Na to, co dopiero go czekało. Ale nie było tam wiele; odrapane ściany motelu, kiedy jej brat siedział na łóżku, a w pokoju razem z nim stała brązowowłosa czarownica. Florence już wcześniej widziała ją tak samo w przyszłości jej brata, jak i Patricka. Brenna machnęła różdżką, zmieniając detale swojego wyglądu, a kiedy skończyła, wyszła z pokoju. Ojej! Pan nie jest moim mężem? Rozległo się jeszcze, zanim Atreus postawił kubek znowu na stole.
założyłam że pierwszy rzut na moją przyszłość, a drugi na Laurenta