29.05.2024, 01:52 ✶
Czasami nie rozumiał co się wokół niego działo. Czasami akceptował nurt zdarzeń i to, jak pojebaną sinusoidą był jego nastrój. Nagle prawdziwym cudem nie wydawała się żadna z rzeczy, które cudami dzisiaj nazwał - cudem było to, że dożył tego dnia i najwyraźniej miał go przeżyć.
- W ciało? - Zapytał, nie rozumiejąc do końca, dlaczego Laurent rzucił w niego kocem. Mógł się rozgrzać zaklęciem, mógł się po prostu ubrać. Zamiast tego odchylał głowę w bok, jakby miało to ukryć to jak cholernie czerwony się zrobił, odkąd blondyn go tutaj posadził. - Ta. - Ale zaraz będzie mu cieplej.
Bo ta kurtka była obok i tym razem jej zawartość nie zmokła. Gdzie miałby trzymać te wszystkie nielegalne rzeczy, jeżeli nie we wsiąkiewce? Kiedy Prewett odsunął się od niego, żeby zająć się gotowaniem mleka, mógł usłyszeć jak Crow grzebie w kieszeniach, a później charakterystyczny dźwięk wydmuchiwania nosa tylko po to, żeby zaraz coś do niego wciągnąć. Normalnie browna palił, ale tutaj nie miał przecież jak. Sytuacja nie była dla niego ani trochę dziwna - leżał na tej sofie, wyłożony dokładnie tak, jak wykładał się na drzewach i w cyrku, z tym że okaleczoną nogę położył normalnie, zamiast kłaść ją na oparciu.
Lubił ciszę, ale nie dał jej pomiędzy nimi zapaść. Pracy Prewetta towarzyszyła więc historia. Rzadko opowiadał coś w ten sposób, jemu na pewno nigdy - bo opowiadał rzeczy tylko osobom, które lubił, a on dopiero co znalazł się w tym zaszczytnym gronie.
- Wczoraj kiedy przyszedł do cyrku twój list, mój typ zapytał mnie, kim jesteś i mu o tym opowiedziałem. Oboje nie rozumieliśmy, czemu w ogóle tam byłeś. Na Ścieżkach. Wydaje mi się, że teraz to rozumiem. Po tym jak powiedziałeś, że plastelina cię nudzi. Niby brzmisz jak ktoś, kto chce przestać wybierać taki rodzaj miłości, który bardziej rani niż pomaga. Ale ja poznałem już ludzi, którzy tak selekcjonowali partnerów. Wybierali z przyzwyczajenia i wybierali dramat. Bo to, co jest dla ciebie dobre, jest też nudne. Jak jedzenie gotowanych warzyw, kiedy mógłbyś jeść ciasto. A gdyby tak cieszyć się turbulencjami? Może tak naprawdę to te turbulencje są tym, czego człowiek naprawdę chce. Moje ciało wydaje się być najlepszym tego zapisem. Wiesz, że pod Londynem jest taki gabinet luster? Bletchleyów. Byłem tam kilka razy. Mają tam jedno takie lustro, w którym można zobaczyć swoje najskrytsze pragnienia. Jak w nie zajrzałem, to nic się nie zmieniło. Dalej miałem te blizny, dalej wyglądałem tak samo. Nie zobaczyłem tam nic nowego. Myślisz, że... że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie?
Znów grzebał w kieszeni kurtki, tym razem próbując znaleźć tam paczkę papierosów, a później przypomniał sobie, że ta znajdowała się w łazience. Przywołał ją ręką tylko po to, żeby przypomnieć sobie zakaz - miał nie palić w środku. No tak. A i... tak czy siak nic w niej już nie było. Leżał więc w bezruchu, bawiąc się zapalniczką.
- Kurwa, powiedziałem to wszystko, jakbym się tym cieszył, ale tak nie jest. - Przełknął głośno ślinę i podniósł się do siadu, chowając twarz w dłoniach. Nie wyglądało to jednak tak, jakby miał się znowu załamać tak, żeby zrobić sobie krzywdę. - Moje najszczęśliwsze wspomnienie z tych wakacji, to kiedy zapytałem się, co chciałby mi przekazać, takiego, żebym zapamiętał to do końca życia, a on mi powiedział, że mnie kocha i posunął mnie na szafce kuchennej. - Oparł się znów o podłokietnik i oddychał ciężko. - A ja go z tobą zdradziłem.
I to jedno żałosne stęknięcie było zwieńczeniem opowieści - ponownie zakrył twarz dłonią, tym razem w pozycji leżącej. Nie opowie dzisiaj już nic.
- W ciało? - Zapytał, nie rozumiejąc do końca, dlaczego Laurent rzucił w niego kocem. Mógł się rozgrzać zaklęciem, mógł się po prostu ubrać. Zamiast tego odchylał głowę w bok, jakby miało to ukryć to jak cholernie czerwony się zrobił, odkąd blondyn go tutaj posadził. - Ta. - Ale zaraz będzie mu cieplej.
Bo ta kurtka była obok i tym razem jej zawartość nie zmokła. Gdzie miałby trzymać te wszystkie nielegalne rzeczy, jeżeli nie we wsiąkiewce? Kiedy Prewett odsunął się od niego, żeby zająć się gotowaniem mleka, mógł usłyszeć jak Crow grzebie w kieszeniach, a później charakterystyczny dźwięk wydmuchiwania nosa tylko po to, żeby zaraz coś do niego wciągnąć. Normalnie browna palił, ale tutaj nie miał przecież jak. Sytuacja nie była dla niego ani trochę dziwna - leżał na tej sofie, wyłożony dokładnie tak, jak wykładał się na drzewach i w cyrku, z tym że okaleczoną nogę położył normalnie, zamiast kłaść ją na oparciu.
Lubił ciszę, ale nie dał jej pomiędzy nimi zapaść. Pracy Prewetta towarzyszyła więc historia. Rzadko opowiadał coś w ten sposób, jemu na pewno nigdy - bo opowiadał rzeczy tylko osobom, które lubił, a on dopiero co znalazł się w tym zaszczytnym gronie.
- Wczoraj kiedy przyszedł do cyrku twój list, mój typ zapytał mnie, kim jesteś i mu o tym opowiedziałem. Oboje nie rozumieliśmy, czemu w ogóle tam byłeś. Na Ścieżkach. Wydaje mi się, że teraz to rozumiem. Po tym jak powiedziałeś, że plastelina cię nudzi. Niby brzmisz jak ktoś, kto chce przestać wybierać taki rodzaj miłości, który bardziej rani niż pomaga. Ale ja poznałem już ludzi, którzy tak selekcjonowali partnerów. Wybierali z przyzwyczajenia i wybierali dramat. Bo to, co jest dla ciebie dobre, jest też nudne. Jak jedzenie gotowanych warzyw, kiedy mógłbyś jeść ciasto. A gdyby tak cieszyć się turbulencjami? Może tak naprawdę to te turbulencje są tym, czego człowiek naprawdę chce. Moje ciało wydaje się być najlepszym tego zapisem. Wiesz, że pod Londynem jest taki gabinet luster? Bletchleyów. Byłem tam kilka razy. Mają tam jedno takie lustro, w którym można zobaczyć swoje najskrytsze pragnienia. Jak w nie zajrzałem, to nic się nie zmieniło. Dalej miałem te blizny, dalej wyglądałem tak samo. Nie zobaczyłem tam nic nowego. Myślisz, że... że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie?
Znów grzebał w kieszeni kurtki, tym razem próbując znaleźć tam paczkę papierosów, a później przypomniał sobie, że ta znajdowała się w łazience. Przywołał ją ręką tylko po to, żeby przypomnieć sobie zakaz - miał nie palić w środku. No tak. A i... tak czy siak nic w niej już nie było. Leżał więc w bezruchu, bawiąc się zapalniczką.
- Kurwa, powiedziałem to wszystko, jakbym się tym cieszył, ale tak nie jest. - Przełknął głośno ślinę i podniósł się do siadu, chowając twarz w dłoniach. Nie wyglądało to jednak tak, jakby miał się znowu załamać tak, żeby zrobić sobie krzywdę. - Moje najszczęśliwsze wspomnienie z tych wakacji, to kiedy zapytałem się, co chciałby mi przekazać, takiego, żebym zapamiętał to do końca życia, a on mi powiedział, że mnie kocha i posunął mnie na szafce kuchennej. - Oparł się znów o podłokietnik i oddychał ciężko. - A ja go z tobą zdradziłem.
I to jedno żałosne stęknięcie było zwieńczeniem opowieści - ponownie zakrył twarz dłonią, tym razem w pozycji leżącej. Nie opowie dzisiaj już nic.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.