29.05.2024, 02:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.05.2024, 02:20 przez Ulysses Rookwood.)
Składam życzenia Młodej Parze i kręcę się bez celu po parterze
Ulysses nie lubił wesel. Zwłaszcza tych Vespery (choć trzeba przyznać, że powoli zaczynał je traktować jako rodzaj powtarzanej z pewną regularnością tradycji: zaczynała się weselem a kończyła pogrzebem Pana Młodego).
Nie masz pojęcia, po jak kruchym lodzie stąpasz, Perseusie – pomyślał spoglądając na Blacka.
Ale oczywiście nie powiedział tego na głos ani w chwili, w której Młoda Para składała sobie przysięgę, ani później gdy pojawił się na ich weselu. Postarał się dostosować do motywu przewodniego, miał więc na sobie czarny garnitur, czarną koszulę, czarne buty i jakby dla kontrastu wepchniętą czerwoną różę w butonierkę. Czuł się w tym stroju źle, wydawał mu się zbyt ekstrawagancki, kompletnie nie pasujący do tego co zazwyczaj nosił (chociaż zazwyczaj też nosił garnitury).
Ogólnie miał tego dnia raczej podły nastrój. W głowie ciągle przeżywał zniknięcie Danielle a teraz dodatkowo chodziło mu po głowie osobliwe zachowanie Cathala. Czyżby wkrótce miało się okazać, że uciekły od niego dwie najbliższe mu osoby? I co najgorsze ani w pierwszym, ani w drugim przypadku nie miał zielonego pojęcia, co właściwie zrobił nie tak.
Podszedł do Młodej Pary i towarzyszącej im Walpurgi, by jeszcze raz złożyć gratulacje. Trochę trudno było mu ubrać w słowa to, co właściwie chciał im powiedzieć. Że życzy im szczęścia? Vespera będzie miała szczęście, niezależnie od tego, kto będzie u jej boku. Że chciałby, by mimo wszystko, ich związek nie miał przedwczesnej mety?
- Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego – zaczął cichym, jak na niego całkiem łagodnym tonem. Postarał się nawet uśmiechnąć, ciepło do siostry, całkiem życzliwie do Perseusa. Wybrała go, więc może będzie między nimi dobrze. - Vespero, niezależnie od wszystkiego, pamiętaj, że zawsze jestem po twojej stronie. Perseusie, opiekuj się nią, albo ja zaopiekuję się tobą. – I znowu się uśmiechnął, tym razem z pewnym zakłopotaniem, bo dotarło do niego, że były pewnie lepsze sformułowania na to, by powiedzieć komuś: stoisz na środku jeziora i właśnie nadeszły roztopy.
A potem kiwnął obydwojgu głową, poprosił siostrę o jeden z późniejszych tańców i odszedł, by bez celu pokręcić się po parterze.