Letnie wieczory miały swój urok. Bardzo lubiła ten czas, zawsze kojarzył jej się z rozmowami do rana, grą w karty, czy innymi niby drobnymi rzeczami, które dla niej miały ogromne znaczenie. Z zapachem trawy, tytoniu, słodkich trunków. Naprawdę ceniła sobie te wieczory spędzone ze swoim rodzeństwem. Oczywiście, że zamierzała się pojawić w ich ulubionym miejscu odpoczynku, szczególnie, że przecież i czas był magiczny. Zbliżało się Lammas, powinni podziękować Matce za dary, bo i im się przecież nie wiodło najgorzej. Mieli co do gara włożyć, jakoś sobie radzili, a najważniejsze, że mieli siebie.
Kiedy więc skończyła oporządzać swoich braci, karmić i czesać, głaskać i opowiadać im o tym jak jej minął dzień poszła do swojej przyczepy, żeby zabrać ze sobą to, co przygotowała na wieczór, aby umilić im tę małą posiadówkę. Nie była może wprawioną kucharką, robiła co w jej mocy, miała nadzieję, że po prostu docenią gest. Lisek próbowała ją nauczyć gotować, ale szło jej to póki co raczej średnio. Nie przeszkodziło jej to jednak w tym, żeby upiec ciasteczka z haszyszem, a tak dla rozluźnienia atmosfery, rozwoju duchowości, czy coś. Wiedziała, że na takie słodkości na pewno znajdą się jacyś amatorzy, dorzuciła nawet nieco za dużo cukru, co powinno ucieszyć Flynna, bo przecież on kochał słodycze. Nie wyglądały może najlepiej, bo nie był z niej wirtuoz cukiernictwa, miała nadzieję, że będą smakować chociaż trochę lepiej od karmy dla lwów.
Zaopatrzona w tackę i w dudy, w końcu muzyka też mogła umilić im ten wieczór wyruszyła do miejsca, które było sercem cyrku, przynajmniej podczas lata.
Powitała Edga szerokim uśmiechem, nim legła na jednej z wielkich poduszek rzuciła obok dudy, a tackę położyła na stole tuż przy tej kukurydzy. Odetchnęła lekko zadowolona, kładąc sobie ręce pod głową. Naprawdę uwielbiała to miejsce. - Przyszłam, przyszłam, da, da. - Skomentowała jeszcze. Pytanie o kiermasz trochę ją obudziło, mimo sielskiej atmosfery. Ich ostatnie wspólne wyjście na sabat zakończyło się małą katastrofą, do której wolała nie wracać. Najwyraźniej Flynn nie był pamiętliwy, skoro ją o to pytał. - Bardzo chętnie przyjdę zobaczyć twój występ. - Powiedziała śpiewnie i podniosła się do pozycji siedzącej. Podciągnęła nogi na pufę, oczy jej się zaświeciły, kiedy usłyszała kolejne słowa mężczyzny. - Masz złoto? Komu ukradłeś gagatku? - Zapytała ciekawa, może sama powinna zacząć kręcić się w innych miejscach.