• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence

[wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#8
29.05.2024, 20:56  ✶  
Zacisnęła na moment usta w wąską kreskę, ale przynajmniej w przyszłości Atreusa nie widziała niczego niebezpiecznego. Za to słowa, które rozbrzmiewały w jej głowie, lecz nie w uszach, wypowiadane głosem Laurenta, były dużo bardziej... poruszające.
Pozwoliła mu się wtulić w swoją koszulę i otoczyła go ramieniem, czekając aż się wypłacze.
Czy wiedziała?
Pewnie mogłaby się domyśleć. Mogłaby to zobaczyć, gdyby tylko zechciała. Ale chociaż jasnowidzenie stanowiło dla niej nawyk, coś równie naturalnego, jak oddychanie, starała się nie nadużywać go wobec swoich najbliższych w codziennych sytuacjach. Uciekała się do niego czasem, wiedziona niepokojem czy po prostu w odruchu, ale mieli prawo do prywatności i nie mogła ich stale śledzić oraz ingerować. Być może podejrzewała coś, zwłaszcza że Laurent wprost mówił, że nigdy nie poślubi żadnej kobiety, a jednocześnie marzył o prawdziwej miłości. Skoro przyznał, jakie rzeczy robił w przeszłości.
Była wychowana w środowisku zdecydowanie nie tak konserwatywnym jak Blacków, Rookwoodów czy Malfoyów, ale wciąż w rodzinie ceniącej tradycję, utrzymującą czystość krwi głównej linii, dbającą o opinię rodu. Były lata siedemdziesiąte, a świat czarodziejów pod pewnymi względami pozostawał za tym mugolskim. Trudno było więc aby dla Florence związki między mężczyznami były czymś, co traktowałaby jako absolutnie naturalne. Ale to był jej mały, słodki chłopiec o oczach odbijających morze, i nie potrafiłaby się od niego odwrócić tylko dlatego, że postanowił związać się z mężczyzną. Przeczesała po prostu jego jasne włosy, układając sobie w głowie te słowa wypowiedziane i te, które chciał powiedzieć, ale co rusz zmieniał zdanie, jakby nie mogły wydostać się z jego ust.
- Już dobrze. Jeśli nie chcesz mówić, nie musisz. Już wiem - stwierdziła cicho. Mógł wyrzucić z siebie te słowa, na podobieństwo trucizny, jeśli tego potrzebował, ale nie musiał, jeżeli więzły mu w gardle: a ona nie zamierzała udawać teraz, że nie otworzyła trzeciego oka.
Za bardzo pragnął tej ulotnej miłości i za mocno wierzył, że za nią nie zasługuje. Zbytnio chciał zastąpić ją uniesieniami, byleby na chwilę zapomnieć, jednocześnie szukając kogoś, dla kogo będzie kimś więcej. Za dużo niepewności do jego głowy włożyli Edward i Aydaya. I Florence z jednej strony przez moment była wściekła na Notta, że tak potraktował Laurenta, jak zabawkę i lek na nudę i smutek, z drugiej żałowała, że nie wie, co zrobić, aby wybić Prewettowi z głowy takie myśli.
– Laurencie, to nie jest twoja wina – powiedziała, po dość długiej chwili, jakby potrzebowała chwili czasu na przemyślenie odpowiedzi, a może tylko chciała dać mu moment na wypłakanie się, by jej słowa w ogóle mogły go sięgnąć.
– Aydaya to… – urwała, bo miała chęć powiedzieć: żałosna kobieta, która nie potrafi ukrócić zdrad męża ani od niego odejść, i wyładowuje się na tobie, ale Laurent nie chciałby tego słyszeć o osobie, którą nazywał matką. – Ktoś, kto przerzuca na ciebie winę za błędy i porażki męża i własne. Philip Nott nie ma za sykla empatii, skoro nie rozumie, że traktowanie cię tak nie jest właściwe. Ale przede wszystkim musisz przestać sama na siebie patrzeć w ten sposób. Nie jesteś żadną…
Urwała, bo słowo wręcz nie przeszło jej przez usta. Może, w sensie dosłownym, trudnił się prostytucją przez chwilę, i wciąż dręczyło ją, że nie przyszedł wtedy po pomoc, ale nigdy nie był tylko ciałem. I zerwał z tym. Poukładał swoje życie.
Być może była w tym odrobinę wina Laurenta, zbyt wrażliwego i nie potrafiącego odmówić cielesnej bliskości, ale Florence jego kochała, a Philip był dla niej obcą osobą. Nie było mowy, aby spojrzała na to obiektywnie, nie kiedy Laurent właśnie się przy niej rozpadał na kawałki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1877), Florence Bulstrode (1801), Laurent Prewett (3446)




Wiadomości w tym wątku
[wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Laurent Prewett - 24.05.2024, 19:30
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Florence Bulstrode - 24.05.2024, 22:52
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Atreus Bulstrode - 27.05.2024, 21:14
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Laurent Prewett - 28.05.2024, 00:10
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Florence Bulstrode - 28.05.2024, 21:27
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Atreus Bulstrode - 28.05.2024, 23:58
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Laurent Prewett - 29.05.2024, 11:05
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Florence Bulstrode - 29.05.2024, 20:56
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Atreus Bulstrode - 30.05.2024, 18:04
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Laurent Prewett - 01.06.2024, 10:24
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Florence Bulstrode - 04.06.2024, 07:52
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Atreus Bulstrode - 07.06.2024, 16:44
RE: [wieczór 28.07.1972] Sunbird | Atreus & Laurent & Florence - przez Laurent Prewett - 08.06.2024, 17:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa