29.05.2024, 22:03 ✶
Ten obślizgły typ uniknął jego szarży, nie leżał twarzą do ziemi i nie skamlał przeprosin. Ten oślizgły typ kłamliwie zarzucał mu oświadczyny z jakąś innąkobietą. Ten oślizgły typ uczynił z niego oślizgłego typa! Samuel już czuł zew krwi i choć obiecał sobie miesiąc temu, że więcej nie ugryzie nikogo w formie niedźwiedziej, tak teraz ów obietnice nieco wywietrzały mu z głowy. Ręka drgnęła ku kieszeni spodni, gdzie trzymał różdżkę, tylko... no tak, nie było jej tam teraz, bo przecież zamiast ubrań miał wciąż ręcznik, który cudem tylko i siłą woli trzymał mu się na ślizgających się biodrach. Dosłownie mikrosekundy dzieliły go od tego, by rzucić się w stronę wyjścia i czmychnąć do góry po różdżkę, a potem wrócić tu w swojej bardziej adekwatnej do bitki skórze i szerzyć sprawiedliwość, bronić swojego honoru i oczywiście uratować Norę, choć ta... zdawała się znać tego prychającego oszczerstwa chłopaka i...
...och nazwała go swoim narzeczonym...
Prawdziwy rollercaster emocjonalny, zakończył się nieoczekiwanym spuszczeniem pary. Sam, który pewnie za moment znów będzie musiał wziąć kąpiel (ciekawe czy Nora dałaby się namówić na współudział?) opadł na krzesło i podparł brodę o rękę patrząc się maślanie na swoją wybawicielkę. Poczuł błogosławieństwo jej magii, zobaczył zacięty wyraz na twarzy i może trochę odejmowało mu to męskości , no bo w końcu kobieta go ratowała, jak to on miał ratować ją, to jednak po pierwsze w nocy nie narzekała, że czegoś mu brakowało, po drugie... mmm... narzeczony, jak to słodko brzmiało w jej ustach.
– To pewnie ten demon. Cały czas mi się to zdarza. – powiedział tonem absolutnie nieprzystającym do treści, bo wciąż patrzył z uwielbieniem na swoją księżniczkę. Wojowniczą księżniczkę.
...och nazwała go swoim narzeczonym...
Prawdziwy rollercaster emocjonalny, zakończył się nieoczekiwanym spuszczeniem pary. Sam, który pewnie za moment znów będzie musiał wziąć kąpiel (ciekawe czy Nora dałaby się namówić na współudział?) opadł na krzesło i podparł brodę o rękę patrząc się maślanie na swoją wybawicielkę. Poczuł błogosławieństwo jej magii, zobaczył zacięty wyraz na twarzy i może trochę odejmowało mu to męskości , no bo w końcu kobieta go ratowała, jak to on miał ratować ją, to jednak po pierwsze w nocy nie narzekała, że czegoś mu brakowało, po drugie... mmm... narzeczony, jak to słodko brzmiało w jej ustach.
– To pewnie ten demon. Cały czas mi się to zdarza. – powiedział tonem absolutnie nieprzystającym do treści, bo wciąż patrzył z uwielbieniem na swoją księżniczkę. Wojowniczą księżniczkę.