30.05.2024, 12:23 ✶
- Odkąd nie chcę cię stracić! - Odpowiedział mu w nagłym przypływie energii. - Skarbie, no kto ci będzie jak mucha bzyczał do ucha codziennie jak nie ja? Oczywiście, że to muszę być ja. - A później ten entuzjazm mu opadł. Znów się skulił, wciąż desperacko trzymając się tego materiału, jakby od tego miało zależeć jego życie. - I... Nie wiem. Nie wiem, Al, ja po prostu nie chcę być zastąpiony. - Przeszła mu taka myśl przez głowę - łatwiej by było zakochać się w tej samej osobie. Zastanowił się, czy to w ogóle możliwe - żeby mógł pokochać tę samą osobę - zobaczyć te cechy, które uczyniły Alexandra podatnym i przyznać przed sobą, że też to widzi. Chyba... Chyba nie i wniosek ten wyciągnął z prostego faktu - Alexander kochał jego, a on wręcz nienawidził siebie. - I nigdy nie chciałem zastąpić nikim ciebie. - No przecież nie chciał, żeby tak myślał. Nawet jak miał go teraz pieprznąć w cymbał i stąd wyrzucić, niech nigdy nie myśli, że dało się go kimkolwiek zastąpić.
- Zawsze - uciekł gdzieś spojrzeniem, na krótki moment wyglądał, jakby doszukiwał się czegoś nie w otoczeniu, a we własnej wyobraźni - zawsze jak mnie zostawiała, to miałem ciche przyzwolenie, żeby iść do kogoś innego - wpierw na krótkie okresy - a później weszło mi to w nawyk i robiłem to nawet kiedy była. Ona też. On był jej kochankiem, a nie moim. - Dlatego bali się jej tak samo. - Nie wiem nawet, czy jestem taki przez to, czy zawsze taki byłem. - Chciał się jak zawsze za twarz złapać, ale przecież nie mógł go puścić, bo mu się stąd wymknie, ucieknie. - Kurwa mać. Naprawdę chciałbym być kimś ciebie wartym, ale to wszystko, co dla ciebie mam. - Rozluźnił uścisk jednej z dłoni dopiero wtedy, kiedy Alexander za nią złapał. Przyłożywszy ją do swojego policzka, musiał poczuć, jak palce zginają się mimo woli Flynna, bo znowu zaciskał je tak mocno, że musiały go boleć niemiłosiernie i zdrętwieć. - Absolutnie kurwa nic.
- Zawsze - uciekł gdzieś spojrzeniem, na krótki moment wyglądał, jakby doszukiwał się czegoś nie w otoczeniu, a we własnej wyobraźni - zawsze jak mnie zostawiała, to miałem ciche przyzwolenie, żeby iść do kogoś innego - wpierw na krótkie okresy - a później weszło mi to w nawyk i robiłem to nawet kiedy była. Ona też. On był jej kochankiem, a nie moim. - Dlatego bali się jej tak samo. - Nie wiem nawet, czy jestem taki przez to, czy zawsze taki byłem. - Chciał się jak zawsze za twarz złapać, ale przecież nie mógł go puścić, bo mu się stąd wymknie, ucieknie. - Kurwa mać. Naprawdę chciałbym być kimś ciebie wartym, ale to wszystko, co dla ciebie mam. - Rozluźnił uścisk jednej z dłoni dopiero wtedy, kiedy Alexander za nią złapał. Przyłożywszy ją do swojego policzka, musiał poczuć, jak palce zginają się mimo woli Flynna, bo znowu zaciskał je tak mocno, że musiały go boleć niemiłosiernie i zdrętwieć. - Absolutnie kurwa nic.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.