30.05.2024, 14:05 ✶
Bulstrode chyba się trochę zdziwił, bo nie spodziewał się że ta towarzysząca Saurielowi flądra, wyciągnie sobie różdżkę i postawi mu przed nosem tarczę. To było nawet zabawne - sposób w jaki odbił się od niej, rozbijając sobie chyba przy tym trochę nos i odślizgując się trochę na tym parkiecie, bo kapibarze futerko tylko zmniejszało tarcie. Przez chwilę tak siedział, dochodząc do siebie, zanim znowu stanął na cztery nogi, gotowy do przypuszczenia ataku numer dwa; w tym momencie był definicją walenia głową w ścianę, bo nie wątpił że Bella mu tu zaraz znowu zagrodzi drogę do kostek Rookwooda.
Ale na całe szczęście, wuja przyszedł mu z pomocą i machnął różdżką, uwalniając go spod tej okropnej postaci i Atreus przemienił się niczym zaklęty w kapibarę książę za sprawą pocałunku pięknej księżniczki. Obrzucił Sauriela oburzony spojrzeniem i zaraz wyciągnął w jego stronę ręce, ale nie po to żeby mu przywalić, ale żeby go złapać za łachy i przytrzymać blisko siebie, aby móc wycedzić mu słowa cicho i prosto do uszka.
- Ty gnoju masz szczęście, że mnie Anthony odczarował bo bym ci już rzepki przestawiał - bo wyżej by nie sięgnął niestety. No, może jakby podskoczył to by mu krocze skasował, ale czy w ogóle te przerośnięte świnki morskie to potrafiły? Puścił Rookwooda, o zgrozo, bez bicia i położył mu rękę na ramieniu - Słuchaj Sauriel... - zarzucił przyjacielskim, nieco konspiracyjnym tonem. - Nazwij mnie jeszcze raz świnką, a znowu mnie opiszą w gazetach, że kogoś trzepnąłem po mordzie, ale tym razem już nie kutasem. A teraz idę się napić - poklepał go po policzku, a potem skinął grzecznie Belli głową, obdarzając ją przy tym lekkim uśmiechem i odszedł do baru.
!weselnedrinki
Ale na całe szczęście, wuja przyszedł mu z pomocą i machnął różdżką, uwalniając go spod tej okropnej postaci i Atreus przemienił się niczym zaklęty w kapibarę książę za sprawą pocałunku pięknej księżniczki. Obrzucił Sauriela oburzony spojrzeniem i zaraz wyciągnął w jego stronę ręce, ale nie po to żeby mu przywalić, ale żeby go złapać za łachy i przytrzymać blisko siebie, aby móc wycedzić mu słowa cicho i prosto do uszka.
- Ty gnoju masz szczęście, że mnie Anthony odczarował bo bym ci już rzepki przestawiał - bo wyżej by nie sięgnął niestety. No, może jakby podskoczył to by mu krocze skasował, ale czy w ogóle te przerośnięte świnki morskie to potrafiły? Puścił Rookwooda, o zgrozo, bez bicia i położył mu rękę na ramieniu - Słuchaj Sauriel... - zarzucił przyjacielskim, nieco konspiracyjnym tonem. - Nazwij mnie jeszcze raz świnką, a znowu mnie opiszą w gazetach, że kogoś trzepnąłem po mordzie, ale tym razem już nie kutasem. A teraz idę się napić - poklepał go po policzku, a potem skinął grzecznie Belli głową, obdarzając ją przy tym lekkim uśmiechem i odszedł do baru.
!weselnedrinki