30.05.2024, 15:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.05.2024, 15:23 przez Neil Enfer.)
Sam zad nie wystarczał, bo to w końskim pysku i dziwnie rozstawionych oczach był cały urok. Z resztą konie nie są zazwyczaj takie bojowe, przynajmniej on nie miał z takimi do czynienia za bardzo. Konie pracujące w polu były wielkie, ale potulne.
Rzucał słowa oburzony, w emocjach, nie myśląc co się dzieje, co się działo, co wypada. Francuski akcent znów nieco mocniej wychodził.
Dalej przeskakiwał wzrokiem z chłopaka na zwierzę, słuchając wyjaśnień, ale spojrzenie za każdym razem coraz dłużej zawieszało się na czarodzieju który tak po prostu głaskał tego stwora.
-To musi być ciekawe zajęcie. I nie wiem o nich za dużo... W Beauxbatons skupiamy się bardziej na pegazach.- kolejny koń w jego historii.
Nie podnosił się z ziemi, dalej obserwował co chłopak robi i nawet uniósł brew z zaciekawieniem, jak zmienia koszulę w linę. To było imponujące. Lubił użytkowe wykorzystanie magii, nie do walki i władzy, tylko do ułatwienia sobie życia, gdzie faktycznie nie ma innej opcji.
Zmarszczył lekko nos na jego prośbę o uspokojenie się. No... Trochę ogólnie potraktuje to jako radę życiową.
-Nie... Tylko sobie trochę ręce obtarłem, jak upadłem, bo nawet jakby mnie nie zabił, to wiesz...- uniósł dłonie, pokazując swoje niewielkie obrażenia. Zerknął przy tym na hipogryfa.- ...Kalio swoje waży.- dobrze zapamiętał imię? No, tak, nie było aż takie skomplikowane. Tak czy inaczej nawet jakby przypadkiem zwierzę na niego stanęło, to mogłoby być średnio przyjemne. A czy dramatyzował? Jak na kogoś kto nie miał do czynienia z tymi zwierzętami i słyszał o nich masę złych rzeczy, to wydawało mu się, że jego reakcje były sensowne.
Pokiwał głową, widząc jak ten podnosi jego rzeczy. Owszem, to jego rzeczy, przyznaje się.
-Ta... Wiesz, zdarza się, nam konie też czasami uciekały. Człowiek postawi mocny płot, ale dla zwierzaka co waży tonę, to nie stanowi zbyt wielkiego problemu.- zaśmiał się trochę nerwowo i podał mu rękę. Popatrzył jeszcze na hipogryfa.-Nie będzie zły, że wstaję? One lubią te ukłony i wszystko...- zapytał z wahaniem. Nie był za dobry z opieki nad magicznym stworzeniami, zawsze wolał uczyć się o roślinach.
Rzucał słowa oburzony, w emocjach, nie myśląc co się dzieje, co się działo, co wypada. Francuski akcent znów nieco mocniej wychodził.
Dalej przeskakiwał wzrokiem z chłopaka na zwierzę, słuchając wyjaśnień, ale spojrzenie za każdym razem coraz dłużej zawieszało się na czarodzieju który tak po prostu głaskał tego stwora.
-To musi być ciekawe zajęcie. I nie wiem o nich za dużo... W Beauxbatons skupiamy się bardziej na pegazach.- kolejny koń w jego historii.
Nie podnosił się z ziemi, dalej obserwował co chłopak robi i nawet uniósł brew z zaciekawieniem, jak zmienia koszulę w linę. To było imponujące. Lubił użytkowe wykorzystanie magii, nie do walki i władzy, tylko do ułatwienia sobie życia, gdzie faktycznie nie ma innej opcji.
Zmarszczył lekko nos na jego prośbę o uspokojenie się. No... Trochę ogólnie potraktuje to jako radę życiową.
-Nie... Tylko sobie trochę ręce obtarłem, jak upadłem, bo nawet jakby mnie nie zabił, to wiesz...- uniósł dłonie, pokazując swoje niewielkie obrażenia. Zerknął przy tym na hipogryfa.- ...Kalio swoje waży.- dobrze zapamiętał imię? No, tak, nie było aż takie skomplikowane. Tak czy inaczej nawet jakby przypadkiem zwierzę na niego stanęło, to mogłoby być średnio przyjemne. A czy dramatyzował? Jak na kogoś kto nie miał do czynienia z tymi zwierzętami i słyszał o nich masę złych rzeczy, to wydawało mu się, że jego reakcje były sensowne.
Pokiwał głową, widząc jak ten podnosi jego rzeczy. Owszem, to jego rzeczy, przyznaje się.
-Ta... Wiesz, zdarza się, nam konie też czasami uciekały. Człowiek postawi mocny płot, ale dla zwierzaka co waży tonę, to nie stanowi zbyt wielkiego problemu.- zaśmiał się trochę nerwowo i podał mu rękę. Popatrzył jeszcze na hipogryfa.-Nie będzie zły, że wstaję? One lubią te ukłony i wszystko...- zapytał z wahaniem. Nie był za dobry z opieki nad magicznym stworzeniami, zawsze wolał uczyć się o roślinach.