Niedoczekanie Rodolphusa, że będzie go klepał w jakieś udo. Gdyby jeszcze był chociaż jakąś ładną blondynką, to wtedy nie byłoby problemu... ale tak faceta? W życiu! Już lepiej było cierpieć, niż zejść do takiego poziomu. No bo co by się mogło stać po złapaniu za ów udko? Zaraz jakieś plotki czy Merlin jeden wie co. Za dużo było stawiane na szali, aby tyle ryzykować. Stanley musiał to przeboleć.
- Rozumiem - odparł - Ale dam radę... przynajmniej spróbuję - dodał po chwili. Nie był jakimś mięczakiem czy skorupiakiem. Gdyby tylko znał się na tej przyrodzie, to mógłby powiedzieć, że należy do gatunku ssaków, a tak? Cóż, może lepiej, że nie wiedział?
Borgin siedział niczym dzielny pacjent u lekarza. Nie pyskował, nie rzucał się - chociaż kusiło. Po prostu grał na uzyskanie naklejki z napisem "Dzielny pacjent". Czy Lestrange przewidywał nagrody w postaci lizaków dla najdzielniejszych klientów? Raczej o to nie dopyta, chociaż kusiło to zrobić. Nie chciał jednak denerwować wirtuoza zamiany mord, wszak mogło to się na nim zemscić. Nie wspominając jeszcze o tym, że Rodolphus będzie musiał odkręcić tą całą podmiankę, ponieważ Stanley dużo lepiej czuł się w swojej własnej formie, niż tej "pożyczonej".
Kiedy cała operacja została zakończona, Stanley, a raczej Matthew - jego drugie alter ego - przejrzało się w lustrze. Trzeba było mu przyznać jedno - miał talent, pomimo swojego wkurwiającego stylu bycia. No po prostu fachowiec. Odpowiednia osoba do tego typu zadań "specjalnych".
- No, no... - pokiwał głową, pociągając papierosem, z którego nie miał zamiaru rezygnować - Czapki z głów. Sam bym siebie nie poznał - pokiwał głową - Weź, bo jeszcze uznam, że Ci się spodobałem w tej formie - odpowiedział. W głębi duszy jednak modlił się, aby tak się nie stało, wszak dalej preferował kobiety pomimo zmiany swojej osobowości.
- Jak będziesz chciał to pozwolę Ci zrobić zdjęcie i sobie powiesisz nad łóżkiem czy schowasz do jakiejś książki - przekręcił oczami z niedowierzaniem - Dziękuje bardzo za pomoc. Świetna robota - dodał, podając dłoń Rodolphusowi.
To było dokładnie to czego potrzebował. Teraz był gotów, aby wyruszyć na Lammas. Całą tą operację mógł sprowadzić do jednego zdania - dobrze jest mieć Ciebie w naszym składzie.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972