30.05.2024, 18:41 ✶
na parkiecie z Christopherem i Millie
Coś tam jakaś mucha mu latała koło ucha, pierdoląc coś na temat tego, ile to podbojów zdążył w tym miesiącu odfajkować. Na Matkę i wszystko inne co święte, przecież był dopiero piąty sierpnia. Rosier myślał, że co? Dziewczyna na dzień, albo trzy? Co on, nie miał co robić? Z resztą, czemu miałby, skoro Millie jawiła się niczym ta najjaśniejsza gwiazda, przyciągając go do siebie. Może specjalnie ubrała się w taką sukienkę? Żeby odcinać się na tle otaczającej jej czerni i czerwieni, wabiąc do siebie światłem?
- Nie martw się, Christopherze. W tym miesiącu zdążyłem zaliczyć tylko twoją matkę - żachnął się, no bo czy on mógłby się łaskawie odpierdolić i dać mu spokój? Nie wiedział, ze Moody to była jakąś jego własnością, żeby się tak teraz nad nią teraz roztrząsał. Jeden taniec, wspólna przyszłość i po sprawie.
Szkoda, że nie było tutaj Brenny. Przeszło mu przez myśl z jakiegoś powodu.
Ale zaraz Bulstrode zgrzytnął zębami, kiedy Christopher nie mógł się opanować i postanowił pociągnąć tą sprawę dalej i to w kierunku, którego się Atreus w ogóle nie spodziewał. Lorraine? Mógł sobie darować wspominanie jego byłej, bo ta akurat nie miała tutaj wiele do rzeczy. Byli ze sobą dawno temu i może dalej utrzymywali ze sobą relację, może i Ludovica w przewrażliwiony sposób nie mogła tego znieść, ale cholera - cokolwiek roiło się w głowie innych na temat niego i Malfoy, był to tylko stek bzdur.
Już nie było mowy o szturchaniu się barkiem. Atreus przełknął jakąś wiązankę, wciąż spoglądając na Millie maślanymi oczami, uśmiechnął się do niej lekko, mrugając przy tym, a następnie zamachnął się, celując pięścią w twarz Rosiera. Tak na dobry początek.
af żeby strzelić Rosiera w morde
Rzut Z 1d100 - 78
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!