30.05.2024, 22:29 ✶
O? Był zaskoczony? To... Miłe? W sumie... Czasami niektóży ignorowali akcent, czasami on był mniejszy lub większy, no z wyglądu na pewno nie wyglądał na typowego Brytyjczyka. Mimo pomyłki uśmiechnął się miło, wybaczył, nie musiał nawet przepraszać.
Czuł na sobie wzrok stwora i było mu z tym dziwnie, do tego to fuknięcie. No nie obrażał go, po prostu hipogryf to kawał zwierzęcia.
Wstał z pomocą chłopaka, marszcząc brwi gdy dłoń zapiekła, ale krew się nie ulała. Powierzchowne otarcia, są upierdliwe. Ni to plastra nakleić, ni to używać dłoni. Chociaż tyle, że jutro zapomni już o zdarzeniu i będzie mógł pomóc rodzinie w ogrodzie.
Spojrzał na chłopaka niepewny jego słów. Podpuszcza go? Trudno było mu odpuścić zakorzenione w nim głęboko przekonania. Zawsze myślał, że krzywe spojrzenie hipogryfa obrazi, może te trzymane w niewoli trochę miały większy poziom tolerancji? na razie jednak zwierzę nie atakowało czarodzieja, więc ten chyba wie co mówi.
- Oh... Dobrze.- nie do końca mu to pasowało, ale wszystko przez tego zwierzaka, to jemu nie ufał, ale opatrzenie rąk brzmiało całkiem dobrze, zwłaszcza, że sam nie był przygotowany na taką sytuację.
Podążył za jego spojrzeniem, a zaraz brwi uniosły się wysoko. Co to za propozycja? Nie umiał znów znaleźć słów, ale szczęśliwie przedstawienie się, nieco szarych komórek mu przywróciło.
-Nie? W sumie... Chyba nie. Z resztą to trochę dawno było. Neil.- skinął mu głową z lekkim uśmiechem.- A wsiadać... Nie... wiem.- nie chciał odrzucać takiej propozycji bezpośrednio, bo jednak trochę chciał podejść bliżej zwierzęcia.- Ja zazwyczaj nie mam do czynienia z takimi stworzeniami, a tym bardziej nie wsiadam na nie zbyt często. Nawet na miotle nie latam.- zaśmiał się. Normalnie był dość obojętny względem swoich oporów do używania magii, ale tym razem, przy nim, trochę czuł, że może odrzuca interesująca możliwość.- Chociaż bezpieczne podchodzenie chętnie poćwiczę, tak na przyszłość.- znów się uśmiechnął, nieco śmielej. Tak, małymi krokami. Zanim wsiądzie najpierw musi przestać się bać i w ogóle podejść. Chociaż już teraz Nikolai zasiał w jego głowie ziarenko ciekawości czy na hipogryfie jeździ się jak na koniu.
Czuł na sobie wzrok stwora i było mu z tym dziwnie, do tego to fuknięcie. No nie obrażał go, po prostu hipogryf to kawał zwierzęcia.
Wstał z pomocą chłopaka, marszcząc brwi gdy dłoń zapiekła, ale krew się nie ulała. Powierzchowne otarcia, są upierdliwe. Ni to plastra nakleić, ni to używać dłoni. Chociaż tyle, że jutro zapomni już o zdarzeniu i będzie mógł pomóc rodzinie w ogrodzie.
Spojrzał na chłopaka niepewny jego słów. Podpuszcza go? Trudno było mu odpuścić zakorzenione w nim głęboko przekonania. Zawsze myślał, że krzywe spojrzenie hipogryfa obrazi, może te trzymane w niewoli trochę miały większy poziom tolerancji? na razie jednak zwierzę nie atakowało czarodzieja, więc ten chyba wie co mówi.
- Oh... Dobrze.- nie do końca mu to pasowało, ale wszystko przez tego zwierzaka, to jemu nie ufał, ale opatrzenie rąk brzmiało całkiem dobrze, zwłaszcza, że sam nie był przygotowany na taką sytuację.
Podążył za jego spojrzeniem, a zaraz brwi uniosły się wysoko. Co to za propozycja? Nie umiał znów znaleźć słów, ale szczęśliwie przedstawienie się, nieco szarych komórek mu przywróciło.
-Nie? W sumie... Chyba nie. Z resztą to trochę dawno było. Neil.- skinął mu głową z lekkim uśmiechem.- A wsiadać... Nie... wiem.- nie chciał odrzucać takiej propozycji bezpośrednio, bo jednak trochę chciał podejść bliżej zwierzęcia.- Ja zazwyczaj nie mam do czynienia z takimi stworzeniami, a tym bardziej nie wsiadam na nie zbyt często. Nawet na miotle nie latam.- zaśmiał się. Normalnie był dość obojętny względem swoich oporów do używania magii, ale tym razem, przy nim, trochę czuł, że może odrzuca interesująca możliwość.- Chociaż bezpieczne podchodzenie chętnie poćwiczę, tak na przyszłość.- znów się uśmiechnął, nieco śmielej. Tak, małymi krokami. Zanim wsiądzie najpierw musi przestać się bać i w ogóle podejść. Chociaż już teraz Nikolai zasiał w jego głowie ziarenko ciekawości czy na hipogryfie jeździ się jak na koniu.