Kiedy weszli do gabinetu i zobaczyła w nim Florence, uświadomiła sobie, że ją zna. Były razem wykonywać misję dla Zakonu Feniksa. Uśmiechnęła się jednak tylko zwyczajowo na przywitanie, jakby jej nie znała, w ten sposób traktowała każdą osobę, z którą przyszło jej nawiązywać jakąkolwiek interakcję. - Dzień dobry. - Rzuciła śpiewnie na wejściu.
Nie czuła się nieswojo przez to, że ktoś dowie się o tym, że podczas Beltane połączył ją z Erikiem rytuał. Plotkowano o nich od dawna, przywykła do tego, szczególnie, że jej przyjaciel cieszył się naprawdę wielkim zainteresowaniem mediów, nie ma się co dziwić, był przecież gwiazdą. O takich osobach, jak on uwielbiano pisać.
Figgówna się przygotowała, miała ze sobą odpowiednie świeczki, zrobiła ich ostatnio sporo dla wszystkich bliskich, bo Beltane przysporzyło problemów nie tylko jej i Erikowi, sporo osób zupełnie przypadkowo, dla głupiej zabawy skończyło bardzo podobnie.
Kiwnęła jedynie głową, gdy kobieta wspomniała o tym, że przejdą do innego pomieszczenia. To było zrozumiałe, musieli mieć tutaj jakieś gabinety zabiegowe, gdzie mogli odprawiać bardziej wymagające rytuały.
Bulstrode wyjaśniła im na czym miał polegać rytuał. Nie brzmiało to szczególnie skomplikowanie, świece musiały się wypalić, a wtedy będą wolni. Szybka sprawa, której chyba nie dało się popsuć, oczywiście nie zamierzała tego sprawdzać i niepotrzebnie komplikować całego rytuału, miała zamiar więc milczeć jak grób i dać kobiecie pracować w spokoju.
- Tak, tak, mam świece. - Wyciągnęła zestaw ze swojej torebki i przekazała go Florence. Jeszcze chwila i będą wolni. Norka miała wrażenie, że to oczyści ich relację, bo ostatnio przez to całe zamieszanie działali sobie z Erikiem na nerwy.
Pokiwała głową na słowa Longbottoma, jak to dobrze, że on o wszystkim pamiętał. Mogło to rzeczywiście skomplikować ich sytuację, w końcu rytuał dotyczył kogoś jeszcze. - Faktycznie, możemy być nietypowym przypadkiem. - Dodała jeszcze. Miała nadzieję, że to specjalnie nie skomplikuje rytuału, ale może ilość osób, która brała w nim udział nie miała większego znaczenia? Zaraz się okaże.
Czekała na odpowiedź Florence, właściwie to nie miała już nic do dodania, była gotowa na to, co miało się za chwilę wydarzyć.