31.05.2024, 09:28 ✶
- Jeszcze niedawno czarodziejom, także takim, którzy nie umieli się teleportować, zdarzało się zniknąć i pojawić na Mokradłach. Niektórzy dawali radę z nich wyjść. Inni nie - powiedziała Florence. Sama nie miała tej wątpliwej przyjemności, ale kilka znanych jej osób owszem, poza tym czytała artykuły w gazetach. Zaginięcia bez wieści. Osoby, które stamtąd wychodziły i twierdziły, że znajdowały trupy. – Ktoś z waszego wydziału się tym zajął i podobno sytuacja jest rozwiązana, ale…
Nie mogła być pewna, a jego opowieść wywołała w pierwszej chwili takie skojarzenie.
– Kto wie, jakie skutki tak naprawdę miało naruszenie granicy między światami? – spytała cicho. Dawno? Owszem. Ale oni wciąż byli zimni, słyszała o roślinach, które rozrastały się ponad miarę, opowieści o widmach z Kniei, popsuty rytuał Beltane, którego przecież doświadczyła na własnej skórze… – Te wszystkie szalejące rośliny, widma. Gdy byłam w Dolinie Godryka pod koniec maja, ja i mój stażysta… widzieliśmy człowieka bez głowy. Nie był duchem, nie był prawdziwy i gdy znikł czuliśmy, że czegoś szukał.
Jej myśli automatycznie uciekały więc ku nie działających teleportacji i sieci Fiuu po sabacie, nie rytuałowi Beltane: w końcu sama swój zerwała i ani nigdzie się nie teleportowała, ani nikt nie teleportował się do niej. Efekty uboczne mogły w końcu być różne.
Kiwnęła lekko głową, gdy wspomniał o Samhain. Miała wyrzuty sumienia, że sama nie zdołała wiele odkryć: ale była uzdrowicielką, nie nekromantką czy spirytystką, nawet jeżeli o nekromancji wiedziała więcej niż wypadało się przyznawać.
– Nic w próbkach krwi i wynikach badań nie sugeruje anomalii. Organizm funkcjonuje normalnie. Próbowałam znaleźć coś w archiwach Munga, ale nie ma tam ani słowa o podobnych przypadkach. Mam nadzieję, że Departament Tajemnic zdoła coś znaleźć.
Nie chciała nawet myśleć, że mogłoby być inaczej. Chłód dręczył Atreusa, a to na pewno nie pomagało w przypadku chłopca, który miał tyle problemów z panowaniem nad złością i jednocześnie tak bardzo pragnął udowodnić sobie i innym, że ze wszystkim daje radę. Czasem nawet ona, znając go całe życie i dysponując talentem jasnowidza, nie była pewna, gdzie kończą się jego maski, a gdzie zaczyna on. Czy sam potrafił to zrobić?
– Na razie powinieneś odpocząć.
Nie mogła być pewna, a jego opowieść wywołała w pierwszej chwili takie skojarzenie.
– Kto wie, jakie skutki tak naprawdę miało naruszenie granicy między światami? – spytała cicho. Dawno? Owszem. Ale oni wciąż byli zimni, słyszała o roślinach, które rozrastały się ponad miarę, opowieści o widmach z Kniei, popsuty rytuał Beltane, którego przecież doświadczyła na własnej skórze… – Te wszystkie szalejące rośliny, widma. Gdy byłam w Dolinie Godryka pod koniec maja, ja i mój stażysta… widzieliśmy człowieka bez głowy. Nie był duchem, nie był prawdziwy i gdy znikł czuliśmy, że czegoś szukał.
Jej myśli automatycznie uciekały więc ku nie działających teleportacji i sieci Fiuu po sabacie, nie rytuałowi Beltane: w końcu sama swój zerwała i ani nigdzie się nie teleportowała, ani nikt nie teleportował się do niej. Efekty uboczne mogły w końcu być różne.
Kiwnęła lekko głową, gdy wspomniał o Samhain. Miała wyrzuty sumienia, że sama nie zdołała wiele odkryć: ale była uzdrowicielką, nie nekromantką czy spirytystką, nawet jeżeli o nekromancji wiedziała więcej niż wypadało się przyznawać.
– Nic w próbkach krwi i wynikach badań nie sugeruje anomalii. Organizm funkcjonuje normalnie. Próbowałam znaleźć coś w archiwach Munga, ale nie ma tam ani słowa o podobnych przypadkach. Mam nadzieję, że Departament Tajemnic zdoła coś znaleźć.
Nie chciała nawet myśleć, że mogłoby być inaczej. Chłód dręczył Atreusa, a to na pewno nie pomagało w przypadku chłopca, który miał tyle problemów z panowaniem nad złością i jednocześnie tak bardzo pragnął udowodnić sobie i innym, że ze wszystkim daje radę. Czasem nawet ona, znając go całe życie i dysponując talentem jasnowidza, nie była pewna, gdzie kończą się jego maski, a gdzie zaczyna on. Czy sam potrafił to zrobić?
– Na razie powinieneś odpocząć.