31.05.2024, 15:25 ✶
Przebywający w ogrodzie czarodzieje mogli usłyszeć donośny chłopięcy głos, dziecięcy właściwie.
— OTWIERAM ZAKŁADY O TO JAK DŁUGO POTRWA TO MAŁŻEŃSTWO — krzyczał nastoletni jegomość siedzący przy ogrodowym stoliku, przeniesionym z drugiej części posesji. Mały czarodziej nie mógł mieć więcej niż jedenaście, góra trzynaście lat. Odziany był w elegancki czarny frak - bez wątpienia wykonany z dobrej jakości materiału - i skórzane buty. Swoje długie, sięgające ramion loki związał z tyłu aksamitną wstążką. — CZY PAN MŁODY DOŻYJE PIERWSZEJ ROCZNICY? CZY MOŻE ZGINIE NA MORZU PODCZAS PODRÓŻY POŚLUBNEJ? OBSTAWIAJCIE....
— Regulusie! — ostry kobiecy głos przeszył powietrze. Chwilę później obok chłopca znalazła się elegancka dama o surowej twarzy i włosach przetkanych siwizną. Pomimo znacznej różnicy wieku, nie dało się nie zauważyć podobizny pomiędzy nią, a panem młodym - był to bowiem nie kto inny, jak sama Daphne Black. — Jak śmiesz na weselu własnego wuja robić coś tak... tak niedopuszczalnego? Poczekaj tylko, aż twój ojciec się dowie...
Mówiąc to, ciągnęła biednego Regulusa za ucho.
— Ałaj, babciu, przepraszam... — załkał chłopiec, znikając wraz z czarownicą za rogiem posesji.
— OTWIERAM ZAKŁADY O TO JAK DŁUGO POTRWA TO MAŁŻEŃSTWO — krzyczał nastoletni jegomość siedzący przy ogrodowym stoliku, przeniesionym z drugiej części posesji. Mały czarodziej nie mógł mieć więcej niż jedenaście, góra trzynaście lat. Odziany był w elegancki czarny frak - bez wątpienia wykonany z dobrej jakości materiału - i skórzane buty. Swoje długie, sięgające ramion loki związał z tyłu aksamitną wstążką. — CZY PAN MŁODY DOŻYJE PIERWSZEJ ROCZNICY? CZY MOŻE ZGINIE NA MORZU PODCZAS PODRÓŻY POŚLUBNEJ? OBSTAWIAJCIE....
— Regulusie! — ostry kobiecy głos przeszył powietrze. Chwilę później obok chłopca znalazła się elegancka dama o surowej twarzy i włosach przetkanych siwizną. Pomimo znacznej różnicy wieku, nie dało się nie zauważyć podobizny pomiędzy nią, a panem młodym - był to bowiem nie kto inny, jak sama Daphne Black. — Jak śmiesz na weselu własnego wuja robić coś tak... tak niedopuszczalnego? Poczekaj tylko, aż twój ojciec się dowie...
Mówiąc to, ciągnęła biednego Regulusa za ucho.
— Ałaj, babciu, przepraszam... — załkał chłopiec, znikając wraz z czarownicą za rogiem posesji.