Gdyby Neil zapytał Nikolaia, czy mógłby polecić mu jakieś zwierzę, nie dostałby odpowiedzi za szybko. Oczywiście, Nikolai miał wiedzę odnośnie opieki nad magicznymi stworzeniami, ale nie wiedział nic o samym Neilu. Nie wiedział, w jakich warunkach żył, więc nie wiedział, jakie zwierzęciem mógłby się tak, by obie strony były zadowolone. A tak po pierwszej myśli - może pufek? Małe toto, puchate, nie wymaga specjalnej opieki, więc łatwe w utrzymaniu. Będzie się tulił, będzie mruczał - idealna maskotka, a i zniknie problem z zatkanym nosem, chociaż bezpieczeństwa nie zapewni, jak pies. A może właśnie taki zwykły pies byłby lepszą opcją, jeśli Neilowi niestraszne były wczesne pobudki i długie spacery.
Zwierzęta potrafiły być złośliwe. Chociażby takie koty - patrząc ci w oczy, strąci łapką twoją ulubioną figurkę z komody, tylko po to, żeby odwrócić się tyłkiem i sobie iść, majestatycznie machając ogonem. Tylko dlatego, że nie dałeś mu przekąski, chociażby. Hipogryfy również miały podobne momenty, gdy robiły coś, czego człowiek im zabraniał, bo czegoś nie dostały, albo tylko po to, żeby człowiek "miał, co robić". Nie zdarzały się one często, ale jednak się zdarzały.
Zgodnie z instrukcją, Neil cofnął się, i Kalio przestał rozgrzebywać ziemię pazurami. Przechylił łeb w prawo, potem w lewo i w końcu zginął łapę, pochylając głowę w ukłonie. Nikolai uśmiechnął się, widząc to.
-Teraz możesz do niego podejść - powiedział do Neila, zadowolony. -Dobra robota.
, Teraz gdy mieli to wreszcie za sobą, mogli w końcu iść do domu Nikolaia i zająć się rękoma Neila.
Nikolai znów pociągnął lekko liną i Kalio zbliżył się do nich, spokojnym krokiem, zerkając to na Nikolaia to na Neila. Podszedł posłusznie do młodego Petrova i szturchnął go dziobem w ucho, wywołując na twarzy chłopaka grymas.
-Teraz chcesz przekąskę? Nawet nie żartuj - powiedział, doskonale wiedząc, co ten gest oznaczał, i uśmiechnął się do Neila. -Chodźmy. To naprawdę niedaleko. Na pewno nie chcesz na niego wsiąść? - nie była to może poważna propozycja, bardziej żart, ale gdyby jednak Neil zmienił zdanie...
Dłoń przeniósł wyżej liny, oplótł palcami supeł na szyi hipogryfa i w ten sposób go prowadził w kierunku, w którym zza drzew zaczęła przebijać się ścieżka i domy.