31.05.2024, 20:06 ✶
- Kiedy? - Zadarł głowę do góry, wpatrując się w twarz Prewetta, z nieco głupkowatym uśmiechem. Takim, który sugerował, że szukał zaczepki. - To źle, że by ci się to podobało? Myślałem, że lubisz mieć nad wszystkim kontrolę. - A przynajmniej takie wnioski wyniósł z ich ostatniego spotkania i... Ciężko było ukryć to, że mu się to podobało. Przykrywał te myśli sporą warstwą wstydu, bo nie chciał być niewierny, nie chciał nikogo zwodzić, ale tak przecież łatwiej się żyło - w dłoniach kogoś, kto miał sensowne zastosowanie dla twojej egzystencji. Cisnęło mu się na usta: tak, użyj mnie. Jako tego podnóżka, albo daj mi inny cel, skoro do czegoś przydałbym się lepiej. Użyj mnie do czegokolwiek chcesz. W takim funkcjonowaniu można częściowo wyłączyć myśli. Nie trzeba się zastanawiać nad tym, kim się właściwie jest. Czego się chce. Co się lubi, a czego się nie lubi. Przebywanie w miejscach, w których nie czuł się dobrze, jedzenie rzeczy, które mu nie smakowały, rozmawianie z ludźmi, którzy go irytowali... To wszystko traciło na znaczeniu. Bo miał te proste polecenia. „Zbuduj mi dom”. Oczywiście, że miał gdzieś jakieś budowanie domów. Ale dla niego zbuduje dom. „Zajmuj się ze mną cyrkiem”. Dupa z niego była, a nie zarządca, ale skoro Alexander chciał go w jakimś miejscu... Lepsze to niż cokolwiek innego. I o wiele lżejsze niż „chciałbym zwyczajnie mieć cię w swoim życiu, patrzeć na ciebie i widzieć, że jesteś szczęśliwy” - co to w ogóle znaczyło, co to znaczy szczęście, on nie miał pojęcia czego chce, to przeklęte lustro też niczego mu nie powiedziało.
Opuścił głowę w dół, chowając twarz przy szyi blondyna. Uśmiechał się wciąż. Był taki wesoły, a to ciepło... Lubił, kiedy robiło mu się tak ciepło i powoli zalewała go euforia. Oczywiście, że takiej reakcji od niego oczekiwał, nawet jeżeli wcześniej na samą myśl robiło mu się niezręcznie i chował głowę w piasek, uzbrajając siebie i jego w przeczucie, że cokolwiek co stworzył było kompletnie beznadziejne.
- Laurent - zaczął cichutko. - Kim dla ciebie jestem? - Ale zanim chłopak mógł mu na to odpowiedzieć, zadał mu jeszcze jedno pytanie, przejeżdżając ręką wzdłuż jego torsu. - Kim chciałbyś żebym był?
Opuścił głowę w dół, chowając twarz przy szyi blondyna. Uśmiechał się wciąż. Był taki wesoły, a to ciepło... Lubił, kiedy robiło mu się tak ciepło i powoli zalewała go euforia. Oczywiście, że takiej reakcji od niego oczekiwał, nawet jeżeli wcześniej na samą myśl robiło mu się niezręcznie i chował głowę w piasek, uzbrajając siebie i jego w przeczucie, że cokolwiek co stworzył było kompletnie beznadziejne.
- Laurent - zaczął cichutko. - Kim dla ciebie jestem? - Ale zanim chłopak mógł mu na to odpowiedzieć, zadał mu jeszcze jedno pytanie, przejeżdżając ręką wzdłuż jego torsu. - Kim chciałbyś żebym był?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.