31.05.2024, 21:23 ✶
– Co tam masz? – spytała Brenna, obracając się do Thomasa. Zrobiła to na tyle szybko, że miotły, wprawiane w ruch jej różdżką i wymiatające pomieszczenie z kurzu, poruszyły się w dziwny sposób i jedna omal dziewczyny nie podcięła. Syknęła, posłała miotłę za karę do kąta, a potem ruchem różdżki wywaliła zebrany przez nie kurz przez okno i podeszła do Figga, by zerknąć mu przez ramię.
Coś przekręciło się jej w żołądku.
Sposób na odczarowanie nieumarłego? Wampira? Ghula? Przejęła papier i przeczytała go jeszcze raz, i jeszcze, próbując wychwycić każdą informację, która mogłaby być ukryta między słowami.
– To było… dawno – mruknęła, wskazując na datę. – I ten człowiek jasno mówi mu, że to niemożliwe, a kamienia filozoficznego to Juliusowie raczej nie mogli zdobyć… Ale może ma to jakiś związek z tym, jak szybko wymarli?
Przygryzła wargę, odkładając papier. Ignas Julius na pewno był zainteresowany zakazanymi formami magii: w końcu odwrócenie procesu zamiany w wampira czy ghula, na pewno wymagałoby nekromancji. I to nie tej białej, której po cichu używali bumowcy i aurorzy, jak dzielenie się z kimś własną energią czy przyzywanie patronusów.
- Nie wygląda na to, że chciał ożywić kogoś już martwego, a raczej... odwrócić proces zamiany w wampira? Ale to na pewno wiele razy próbowano robić, jeżeli nie w Anglii, to w innych miejscach.
I nikt nigdy nie odniósł sukcesu...
...prawda?
Brenna nie znała wspomnień, które wsączyły się w głowę Victorii Lestrange.
- Na razie nie ma co się przejmować, ale trzeba uważnie przyjrzeć się tym książkom. Tu i w bibliotece - westchnęła, odkładając list, ale na wierzchu, aby móc w razie czego szybko go znaleźć. I postanowiła sprawdzić później nazwisko człowieka, który korespondował z Juliusem. Tymczasem jednak pozostawało im wrócić do sprzątania - które zostało przerwane moment później, gdy Brenna zwabiona dziwnymi odgłosami ruszyła do biblioteki, by znaleźć tam Norę i Millie, które świeżo rozprawiły się z kilkoma boginami...
List zaś był fragmentem jednej z wielu tajemnic Księżycowego Stawu, czekających na odkrycie.
Coś przekręciło się jej w żołądku.
Sposób na odczarowanie nieumarłego? Wampira? Ghula? Przejęła papier i przeczytała go jeszcze raz, i jeszcze, próbując wychwycić każdą informację, która mogłaby być ukryta między słowami.
– To było… dawno – mruknęła, wskazując na datę. – I ten człowiek jasno mówi mu, że to niemożliwe, a kamienia filozoficznego to Juliusowie raczej nie mogli zdobyć… Ale może ma to jakiś związek z tym, jak szybko wymarli?
Przygryzła wargę, odkładając papier. Ignas Julius na pewno był zainteresowany zakazanymi formami magii: w końcu odwrócenie procesu zamiany w wampira czy ghula, na pewno wymagałoby nekromancji. I to nie tej białej, której po cichu używali bumowcy i aurorzy, jak dzielenie się z kimś własną energią czy przyzywanie patronusów.
- Nie wygląda na to, że chciał ożywić kogoś już martwego, a raczej... odwrócić proces zamiany w wampira? Ale to na pewno wiele razy próbowano robić, jeżeli nie w Anglii, to w innych miejscach.
I nikt nigdy nie odniósł sukcesu...
...prawda?
Brenna nie znała wspomnień, które wsączyły się w głowę Victorii Lestrange.
- Na razie nie ma co się przejmować, ale trzeba uważnie przyjrzeć się tym książkom. Tu i w bibliotece - westchnęła, odkładając list, ale na wierzchu, aby móc w razie czego szybko go znaleźć. I postanowiła sprawdzić później nazwisko człowieka, który korespondował z Juliusem. Tymczasem jednak pozostawało im wrócić do sprzątania - które zostało przerwane moment później, gdy Brenna zwabiona dziwnymi odgłosami ruszyła do biblioteki, by znaleźć tam Norę i Millie, które świeżo rozprawiły się z kilkoma boginami...
List zaś był fragmentem jednej z wielu tajemnic Księżycowego Stawu, czekających na odkrycie.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.