Czas zbyt szybko leci. Nie spodziewał się co prawda, że w rodzinie odbędzie się kolejny ślub. Nie bez pośrednio od strony rodzeństwa, ale bardziej od kuzynostwa. Otrzymawszy zaproszenie, długo się zastanawiał nad wszelkimi rozwiązaniami i decyzją, czy w ogóle iść. Miał przecież pięcioletniego syna. Nie było dla niego problemem zostawić go z wynajętą opiekunką. Pytanie tylko, czy miał iść sam?
Podjął co prawda ryzykowną decyzję, aby odnowić zepsutą lata temu relację z Camille Delacour. Rozmowa nie była prosta, lecz szansę otrzymał. Po upływie kolejnych dni i zastanowień, wysłał list z zapytaniem, prośbą, czy zechciała mu towarzyszyć. W nerwach oczekiwał jej odpowiedzi. Ta przyszła jeszcze tego samego dnia, przyniesiona przez sowę. Zgodziła się. Niedługo po tym, gdzie chciał jej odpisać, przyleciała druga wiadomość. Okazało się, że i Camille otrzymała zaproszenie. Poczuł wewnętrzną ulgę.
Gdy nastał ten dzień. Miał ustalony harmonogram pracy dla opiekunki dla swojego syna. Nie chciał go zabierać, ze sobą, aby się nie nudził. To było przecież wydarzenie dla dorosłych. Chłopiec mógłby się nudzić, narozrabiać jak coś zobaczy. Musiałby mieć go cały czas na oku. A tak, spokojniejszy będzie, jeżeli opiekunka i skrzat się nim zajmą. Nawet kobiecie chętnie podwoiłby stawkę za dzisiejszą opiekę.
Ubrany w czarny garnitur z białą koszulą i czarnym krawatem. Tego samego koloru również obuwie i szata. Podjechał powozem po Camille, którą odebrał spod jej miejsca zamieszkania. Razem udali się na uroczystość zaślubin jego kuzyna Perseusa z Vesperą. Miejsca zajęli blisko jego rodziny, obserwując jak jego brat pełnił rolę świadka.
Po tej uroczystości, nadeszła pora na składanie życzeń i wręczanie prezentów, upominków. Laurence był na to przygotowany. Z Camille złożyli im życzenia i wręczyli pięknie zapakowane dwa wina, najdroższe francuskie, gdzie jedno z nich było magiczne, posiadające właściwości polepszające humor i nastrój.
W momencie, kiedy cała kolejka z życzeniami schodziła w swoim tempie, Laurence z Camille zajęli swoje miejsca przy wyznaczonym stoliku, w oczekiwaniu na posiłek.
Po wspaniałym posiłku obiadowym, można było przejść do sali balowej aby podziwiać pierwszy taniec pary młodej. Przy drugim utworze, gdzie również i goście mogli skorzystać z dołączenia do pary młodej na parkiecie, Laurence zaprosił Camille do tańca…
Pomimo dziwnych i niespodziewanych sytuacji, zasłyszanych czy dostrzeżonych, Laurence podczas spacerów z Camille, witaniu z gośćmi, wymianie zdań, przedstawiał Camille każdego, kogo nie znała. Jak i w drugą stronę, prezentował jej osobę innym, którzy nie mieli jeszcze okazji jej poznać osobiście.
Mając chwilę oddechu, podeszli do stolika, gdzie znajdowały się drinki.