— Nie jest to nic złego. Swoich psów bym nie oddał za nic w świecie, ale jest z nimi sporo zachodu. To niezłe gagatki. Podczas Lithy wygrałem jedną z tych największych maskotek, tych to co daje się swoim partnerkom. Błysk co chwilę musi łatać tego pluszowego psidwaka. Do latającego dywanu trudno się przywiązać. — Wytłumaczył swojemu przyjacielowi jak dokładnie miały się sprawy, jeśli chodzi o trzymane przez niego zwierzęta.
Philip bardzo lubił zwierzęta i chciał mieć z nimi kontakt, jednak nie było tak, że należącymi do siebie końmi zajmował się przez większość czasu osobiście. W przeciwieństwie do swojego przyjaciela, nie widział siebie jako czarodzieja prowadzącego prawdziwe gospodarstwo domowe. Nie znaczyło to, że nie dostrzega tego, że posiadanie takiego gospodarstwa niesie ze sobą pewne korzyści, wynikające z trzymania zwierząt gospodarskich. Tam też można było zaprosić rodzinę oraz przyjaciół na takie swojskie przyjęcie. Aczkolwiek do tego wystarczał należący do niego dom w Dolinie Godryka.
— Rozsądniej byłoby nie ściągać sobie Ministerstwa na głowę, ale może skończyłoby się pouczeniem. W najgorszym razie grzywną i konfiskatą. Nie do końca rozumiem decyzję Ministerstwa - jakby się uprzeć to można uznać, że mugole także używają mioteł, które my zaadaptowaliśmy do swoich potrzeb. Myślę, że to może zależeć od modelu dywanu, co z pewnością przedkłada się na jego cenę. — Philipowi trudno było jednoznacznie orzec konsekwencje posiadania i praktycznego używania latającego dywanu na obszarze Wielkiej Brytanii, jednak z tego względu nie potraktował lekceważąco tego kuszenia losu. Prowadzona przez nich rozmowa skłaniała go ku rozważeniom, jak to miało się do mioteł, których mugole od niepamiętnych czasów wykorzystują do utrzymania porządku w swoich domach. Istniały wyraźne różnice między taką miotłą, a ich środkiem transportu, jednak nie dało się nie dostrzec podobieństw.
— Myślę, że najlepszym miejscem do podniebnych eskapad jest Hogsmeade i okolice wioski. Tam mógłbyś rozgrzać silniki do czerwoności i nie martwić się, że zostaniesz zauważony przez mugoli. — Nie zakwestionował słów swojego przyjaciela. Jednocześnie był w stanie przedstawić mu całkiem dogodną alternatywę - nad miejscowością zamieszkaną wyłącznie przez czarodziejów widok latającego motocykla nie powinien nikogo zaszokować i nie powinien być pogwałceniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. On tak właśnie postępowałby, nie narażając się przy tym na wizytę na przedstawicieli władz.
— Bumper w ostatnim wyścigu zajął trzecie miejsce. Sandstorm przez długi czas nie zostanie wystawiona, czeka ją długi trening. W zasadzie to abraksany mojego ojca. Za ich trening odpowiadają Prewettowie. Byli oczywistym wyborem w tym przypadku. Ja ich tylko doglądam od czasu do czasu. Bardzo dobrze rokują. Trzecie miejsce to już spory sukces, musimy sięgnąć jeszcze po pierwsze. Podobno coś w tym jest, że zwierzęta upodobniają się do właściciela. Na przykład Ginger jest bardzo podobna do mojego ojca jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. — Opowiadając o sukcesach tego wierzchowca nie powstrzymał pełnego zadowolenia uśmiechu i nie ukrywał dumy słyszalnej w głosie. Bumper miał szansę zostać prawdziwym czempionem, co osiągną tylko dzięki odpowiednim treningom.
Jakby na potwierdzenie tego faktu, że zwierzęta upodobniają się do właścicieli przywołał obraz psa swojego ojca, który jest za gruby i stroni od ruchu, podczas gdy jego własne psy to są smukłe i mają sporo sił do biegania za piłką. W końcu będzie musiał wziąć Ginger do siebie. Gdzie tu szukać podobieństwa do jego ojca? Czarodziej po zakończeniu kariery sportowej i rozpoczęciu pracy za biurkiem przybrał na wadze. Philip obiecał sobie, że gdy sam zakończy karierę to nie zacznie pracować w Ministerstwie Magii. W chwili obecnej bardziej widział siebie jako trenera. W chwili obecnej zostało mu jakieś dziesięć lat grania w barwach Zjednoczonych z Puddlemere, nie uwzględniając odniesienia przez niego poważnych kontuzji.
Pozując do zdjęcia ze swoim przyjacielem, sam objął go ramieniem i uśmiechnął się w stronę aparatu, który miał zrobić im zdjęcie na tle tego pięknego jeziora. Bardzo chciał zobaczyć jak ono wyszło, choć aby to miało miejsce to będzie musiał je wywołać w odpowiednim eliksirze, tak aby to zdjęcie stało się ruchome.
— Dostaniesz je jak tylko je wywołam po powrocie. Usiądziemy na molo czy idziemy dalej? — Poinformował swojego towarzysza o tym, że dostanie od niego swój egzemplarz zdjęcia. Jego zapewnienie dotyczyło również pozostałych zdjęć, jakie zrobi w najbliższym czasie. Zaproponował też posiedzenie na tym pomoście, chociażby po to aby dopili swoje piwa. Mogą też ruszyć dalej, w okolicy nie brakowało tutaj atrakcji.
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate