01.06.2024, 01:05 ✶
Godny pogrzeb z kwiatami. Aż przypomniała mu się dziewczyna, która lata temu pytała go głosem osłabionym od rozpaczy, czy jego zdaniem ludziom takim jak oni wyprawia się pogrzeby albo, czy ktokolwiek na nie przychodzi. Odpowiedział wtedy tak pewnie i dumni, że co za różnica - martwym nie robi to różnicy, więc nie ma po co zaprzątać sobie tym głowy i... niby wciąż po części przynajmniej tak myślał, a jednak powiedział:
- Jaśmin.
Jasne, drobne, słodkie w zapachu.
Nie odpowiedział na pytanie, czy stabilnie to było dla niego dobrze, bo kurwa - ani to nie było dobre, ani stabilnie w jego życiu nie było. Bardzo chciał przytulić się do faceta, którego kochał i który napełniał go szczęściem, a zamiast tego znowu pakował się w jakieś gówno, spełniając przepowiednię Alexandra, że cały czas potrzebował mieć przy sobie jakąś Fontaine. Kiedy siedział tutaj i wychylał kolejną szklankę alkoholu, wiedział, jakie to było idiotyczne - jego dobre miejsce nijak miało się do luksusów i usługiwania komuś, kto go nie rozumiał. Kiedy zamykał oczy i próbował poczuć ciepło, widział biednie urządzone mieszkanie, tanie wino, gry planszowe i takie osoby jak Viorica, Al, Cain, Waughy, Fletcher, Avelina... Walka o to, kto wykupi wszystkie dworce na planszy, czas zatrzymujący się w miejscu. Mówienie durnych rzeczy prostymi słowami, kłócenie się i godzenie, mordy zachlane, rumiane policzki.
A jednak to nie dla nich był ten pierścionek. Zgubił się już kompletnie.
- Uh, tak? I... to dobrze - powiedział z ulgą. Bo przecież Laurent by czegoś paskudnego na siebie nie założył. Odstawił pustą szklankę na blat i naciągnął rękawy na blade ręce.
- Nie muszą do siebie pasować. Pierścionek musi być ładny, bo to dla kogoś, kto nie lubi brzydkich rzeczy, a kolczyk jest dla mnie - a patrząc na żelastwo, jakie miał w uszach - to mogło być cokolwiek. Chciał powiedzieć: ja nie lubię rzeczy ładnych, ale to też nie była do końca prawda. On się ich bardziej... bał. - Nie wiem... kurwa mać, nie wiem do końca... czego chcę, Viorica. Czy jak ci powiem, żeby to było ładne, to zrobisz to ładne, proszę? Zrób to tak, żeby było ładne.
Bawił się palcami, z nieco spuszczoną w dół głową.
- A gdyby ktoś powtarzał w myślach jakieś słowo jak mantrę? A ten zegarek... Cała kasa z niego idzie dla ciebie, dostałem za jego naprawę w chuj kasy i już większość rzeczy skończyłem. Większość, bo nie umiem naprawić tego paska, a najwyraźniej nie trzeba go wymieniać.
- Jaśmin.
Jasne, drobne, słodkie w zapachu.
Nie odpowiedział na pytanie, czy stabilnie to było dla niego dobrze, bo kurwa - ani to nie było dobre, ani stabilnie w jego życiu nie było. Bardzo chciał przytulić się do faceta, którego kochał i który napełniał go szczęściem, a zamiast tego znowu pakował się w jakieś gówno, spełniając przepowiednię Alexandra, że cały czas potrzebował mieć przy sobie jakąś Fontaine. Kiedy siedział tutaj i wychylał kolejną szklankę alkoholu, wiedział, jakie to było idiotyczne - jego dobre miejsce nijak miało się do luksusów i usługiwania komuś, kto go nie rozumiał. Kiedy zamykał oczy i próbował poczuć ciepło, widział biednie urządzone mieszkanie, tanie wino, gry planszowe i takie osoby jak Viorica, Al, Cain, Waughy, Fletcher, Avelina... Walka o to, kto wykupi wszystkie dworce na planszy, czas zatrzymujący się w miejscu. Mówienie durnych rzeczy prostymi słowami, kłócenie się i godzenie, mordy zachlane, rumiane policzki.
A jednak to nie dla nich był ten pierścionek. Zgubił się już kompletnie.
- Uh, tak? I... to dobrze - powiedział z ulgą. Bo przecież Laurent by czegoś paskudnego na siebie nie założył. Odstawił pustą szklankę na blat i naciągnął rękawy na blade ręce.
- Nie muszą do siebie pasować. Pierścionek musi być ładny, bo to dla kogoś, kto nie lubi brzydkich rzeczy, a kolczyk jest dla mnie - a patrząc na żelastwo, jakie miał w uszach - to mogło być cokolwiek. Chciał powiedzieć: ja nie lubię rzeczy ładnych, ale to też nie była do końca prawda. On się ich bardziej... bał. - Nie wiem... kurwa mać, nie wiem do końca... czego chcę, Viorica. Czy jak ci powiem, żeby to było ładne, to zrobisz to ładne, proszę? Zrób to tak, żeby było ładne.
Bawił się palcami, z nieco spuszczoną w dół głową.
- A gdyby ktoś powtarzał w myślach jakieś słowo jak mantrę? A ten zegarek... Cała kasa z niego idzie dla ciebie, dostałem za jego naprawę w chuj kasy i już większość rzeczy skończyłem. Większość, bo nie umiem naprawić tego paska, a najwyraźniej nie trzeba go wymieniać.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.