01.06.2024, 11:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.06.2024, 11:12 przez Samuel McGonagall.)
Był już spokojny, był już absolutnie spokojny, Nora go kochała, mówiła, że jest jej narzeczonym, była jego najwspanialszą iskrą, jego szczęściem i księżniczką, która w tak zdecydowany sposób potrafiła walczyć o niego. Męska duma oczywiście krwawiła straszliwie, w głowie zarzekał się, że nigdy więcej nie zostawi różdżki, co on sobie w ogóle myślał schodząc tu w samym ręczniku.
A potem ten kutasiarz zerwał nić z palca jego ukochanej, zerwał ich umowę, choć wiadomo, że to był tylko symbol, że przecież nadal są narzeczonymi, a na pewno są parą. Wściekłość zalała mu mózg i oczywiście, że się poderwał z krzesła mimo, że ten kutasiarz do niego mierzył z różdżki. Pęta wkurwiały go jeszcze bardziej. Był jak zaszczute pojmane zwierzę, a to kruszyło wszlkie szczątki spokojności w sercu. Dlatego gdy tylko poczuł rozluźniające się więzy, napiął mięśnie by dokończyć procesu, by uwolnić się i...
... zerwał się z krzesła, a próżno na jego twarzy było szukać spokoju. Niejako wbrew słowom Nory, ale na Knieję, nie myślał o tym wcale, chciał zmyć ten uśmiech z twarzy nieznajomego, chciał żeby ten w końcu się zamknął.
Ale oczywiście nic nie mogło pójść po jego myśli. Odbił się od bariery, o której w emocjach zapomniał, zaczął szukać jej krańców by tylko sięgnąć czupryny, by Leo w końcu przestał mówić te wszystkie kłamstwa i zostawił ich w spokoju. Krew krążyła tak szybko, serce waliło tak mocno. Nie myślał, tak bardzo nie myślał o energii, która przelewała się przez jego przeklęte żyły.
Szczęśliwie na czas poczuł drżenie rąk, zieleń żył, wołanie dziczy. Odstąpił od bariery, jego oczy rozszerzone były w stresie, cały drżał, ale zmusił się do głębokiego oddechu, łapiąc się za głowę i zaciskając powieki, biodrami opierając się o jedną z szafek. Spokój, spokój tylko spokój mógł ich uratować...
A potem ten kutasiarz zerwał nić z palca jego ukochanej, zerwał ich umowę, choć wiadomo, że to był tylko symbol, że przecież nadal są narzeczonymi, a na pewno są parą. Wściekłość zalała mu mózg i oczywiście, że się poderwał z krzesła mimo, że ten kutasiarz do niego mierzył z różdżki. Pęta wkurwiały go jeszcze bardziej. Był jak zaszczute pojmane zwierzę, a to kruszyło wszlkie szczątki spokojności w sercu. Dlatego gdy tylko poczuł rozluźniające się więzy, napiął mięśnie by dokończyć procesu, by uwolnić się i...
Aktywność fizyczna III na wyrwanie się z osłabionych więzów
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!
... zerwał się z krzesła, a próżno na jego twarzy było szukać spokoju. Niejako wbrew słowom Nory, ale na Knieję, nie myślał o tym wcale, chciał zmyć ten uśmiech z twarzy nieznajomego, chciał żeby ten w końcu się zamknął.
Aktywność fizyczna III żeby może jednak Leoś dostał lepę w ryj
Rzut Z 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Ale oczywiście nic nie mogło pójść po jego myśli. Odbił się od bariery, o której w emocjach zapomniał, zaczął szukać jej krańców by tylko sięgnąć czupryny, by Leo w końcu przestał mówić te wszystkie kłamstwa i zostawił ich w spokoju. Krew krążyła tak szybko, serce waliło tak mocno. Nie myślał, tak bardzo nie myślał o energii, która przelewała się przez jego przeklęte żyły.
Kształtowanie I bo Samuel jest jakby nie patrzeć przeklęty
Rzut O 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!
Szczęśliwie na czas poczuł drżenie rąk, zieleń żył, wołanie dziczy. Odstąpił od bariery, jego oczy rozszerzone były w stresie, cały drżał, ale zmusił się do głębokiego oddechu, łapiąc się za głowę i zaciskając powieki, biodrami opierając się o jedną z szafek. Spokój, spokój tylko spokój mógł ich uratować...