01.06.2024, 11:56 ✶
Charlie drgnął, gdy w jego głowie rozbrzmiał głos ojca. Rozmawianie w taki sposób było przydatne, ale... może nie wtedy, gdy syn rozmawiał z kobietą? Rozejrzał się, by dostrzec twarz Richarda w tłumie.
- Jaką wstążkę? - Zapytał, nie do końca rozumiejąc, ale krótkie rozejrzenie się wystarczyło, by dostrzec to, o czym mówił ojciec. Złapał za wstążki. - Oczywiście. Niedługo wracam. - Obiecał i skinął tacie głową.
- Przepraszam. - Powiedział do Olivii. Dla niej, mógł wyglądać, jakby na chwilę coś rozproszyło jego myśli. - Spodziewałem się, że być może... kogoś poznam? Jestem nowy w mieście. - Wyjaśnił szybko. Jego spojrzenie powędrowało ku scenie, ale nie za bardzo skupiał się na tym, co się tam działo. - I poznałem ciebie, Olivio. Olivio Quirke. - Powtórzył jej nazwisko z uśmiechem, celowo wkładając w nie tak dużo akcentu, jak tylko mógł. - Moi rodzice są z Anglii, więc uczyli mnie angielskiego od dziecka. To znaczy, tata. Mam umarła, gdy byłem mały. - Wyjaśnił i szybko zdał sobie sprawę z tego, że to element, który mógł pozostawić na dalszą cześć znajomości. Zmieszał się wyraźnie. - Prze-przepraszam. To znaczy, dziękuję. Za akcent. Za to, co powiedziałaś. - Zakręcił się odrobinę, postarał się zapić zdenerwowanie dużym łykiem piwa i zmienić temat. - Nigdy nie nauczyłem się palić. Za to alkohol przyswoiłem od razu. - Mruknął i zdał sobie sprawę, że to też nie zabrzmiało najlepiej. - Czemu ostatecznie wycofałaś się z... tego, tam? - Wskazał na scenę. Sophie wyglądała, jakby zaraz miała się rozpłakać. A może roześmiać? - No to... Skål! - Uniósł kufel w toaście.
- Jaką wstążkę? - Zapytał, nie do końca rozumiejąc, ale krótkie rozejrzenie się wystarczyło, by dostrzec to, o czym mówił ojciec. Złapał za wstążki. - Oczywiście. Niedługo wracam. - Obiecał i skinął tacie głową.
- Przepraszam. - Powiedział do Olivii. Dla niej, mógł wyglądać, jakby na chwilę coś rozproszyło jego myśli. - Spodziewałem się, że być może... kogoś poznam? Jestem nowy w mieście. - Wyjaśnił szybko. Jego spojrzenie powędrowało ku scenie, ale nie za bardzo skupiał się na tym, co się tam działo. - I poznałem ciebie, Olivio. Olivio Quirke. - Powtórzył jej nazwisko z uśmiechem, celowo wkładając w nie tak dużo akcentu, jak tylko mógł. - Moi rodzice są z Anglii, więc uczyli mnie angielskiego od dziecka. To znaczy, tata. Mam umarła, gdy byłem mały. - Wyjaśnił i szybko zdał sobie sprawę z tego, że to element, który mógł pozostawić na dalszą cześć znajomości. Zmieszał się wyraźnie. - Prze-przepraszam. To znaczy, dziękuję. Za akcent. Za to, co powiedziałaś. - Zakręcił się odrobinę, postarał się zapić zdenerwowanie dużym łykiem piwa i zmienić temat. - Nigdy nie nauczyłem się palić. Za to alkohol przyswoiłem od razu. - Mruknął i zdał sobie sprawę, że to też nie zabrzmiało najlepiej. - Czemu ostatecznie wycofałaś się z... tego, tam? - Wskazał na scenę. Sophie wyglądała, jakby zaraz miała się rozpłakać. A może roześmiać? - No to... Skål! - Uniósł kufel w toaście.