01.06.2024, 20:24 ✶
Leonard nigdy nie wytłumaczył ojcu, bratu ani tym bardziej nikomu z dalszej rodziny, dlaczego porzucał dobrze idącą mu karierę w magicznym szpitalu Oslo na rzecz przeniesienia się do Londynu, gdzie wszystkie znajomości i życie jako takie musiał rozpoczynać od zera. Nigdy nie był wygadany, kiedy rzecz tyczyła się jego prywatnego życia. Mimo mieszkania pod jednym dachem nikt tak naprawdę nie wiedział, z kim się spotykał ani gdzie wychodził w wolnym czasie. Był w tych kwestiach zwyczajnie skryty. Nie było zresztą niczym godnym pochwały, uciekać z własnego kraju przez kobietę. Czy też PRZED kobietą. Nawet jeśli Leonard rzadko kiedy przejmował się opiniami innych na własny temat, miał swoją godność jako członek rodziny Mulciber.
Teraz, przebywając już dobrze ponad tydzień w Londynie, wreszcie mógł poczuć, jak żelazny uścisk wiecznie towarzyszącego stresu słabnie. Nawet jeśli wciąż oglądał się za siebie lub wzdrygał, gdy zza rogu wychodziła mu nagle jakaś blondynka, nie miał automatycznej ochoty odwrócić się i wziąć nogi za pas. Eh, gdyby tak równie łatwo było mu podnieść pięści na kobietę, co na innego mężczyznę, być może sprawa rozwiązałaby się po jednym, siarczystym policzku.
Teraz jednak nie musiał już myśleć o tym wszystkim. Był dostatecznie daleko od fiordów i swojej szalonej ex, mogąc dzielić wspólnie spędzony czas z ojcem, co też nie miało znowu tak często miejsca. A już na pewno nie sam na sam.
Ubrany i przygotowany odpowiednio do treningu, Leo wydał z siebie krótkie westchnięcie zaskoczenia, kiedy ojciec teleportował ich w nieznane mu miejsce. Od razu rozejrzał się dookoła
- Często tu przychodzisz? - spytał, podchodząc do jednego z drzew, pod którym zostawił własną butelkę z wodą.
Teraz, przebywając już dobrze ponad tydzień w Londynie, wreszcie mógł poczuć, jak żelazny uścisk wiecznie towarzyszącego stresu słabnie. Nawet jeśli wciąż oglądał się za siebie lub wzdrygał, gdy zza rogu wychodziła mu nagle jakaś blondynka, nie miał automatycznej ochoty odwrócić się i wziąć nogi za pas. Eh, gdyby tak równie łatwo było mu podnieść pięści na kobietę, co na innego mężczyznę, być może sprawa rozwiązałaby się po jednym, siarczystym policzku.
Teraz jednak nie musiał już myśleć o tym wszystkim. Był dostatecznie daleko od fiordów i swojej szalonej ex, mogąc dzielić wspólnie spędzony czas z ojcem, co też nie miało znowu tak często miejsca. A już na pewno nie sam na sam.
Ubrany i przygotowany odpowiednio do treningu, Leo wydał z siebie krótkie westchnięcie zaskoczenia, kiedy ojciec teleportował ich w nieznane mu miejsce. Od razu rozejrzał się dookoła
- Często tu przychodzisz? - spytał, podchodząc do jednego z drzew, pod którym zostawił własną butelkę z wodą.