Czuła, że się rumieni, trwało to zdecydowanie dłużej niż przewidywała. Najchętniej zapadłaby się teraz pod ziemię, na to było jednak już zbyt późno. Musiała poradzić sobie z tym zakłopotaniem, które jej towarzyszyło. Wiedziała, że jej zaprzeczenie bardzo łatwo można było potraktować jako odruch obronny. W końcu jej ciało mówiło coś zupełnie innego, najbardziej ślepa osoba byłaby w stanie to zauważyć. Nie wątpiła, że z Saurielem jest inaczej, w końcu był całkiem niezłym obserwatorem - przynajmniej z tego, co pamiętała. Nie mógł się przecież, aż tak bardzo zmienić, na pewno zostało w nim coś z tego chłopca, którego poznała w murach Hogwartu.- Nic się przed Tobą nie ukryje, prawda?- Sama nie do końca wiedziała dlaczego prowadziła rozmowę w ten sposób, być może brakowało jej zainteresowania? Otaczała się ludźmi, których widywała dość często - dla nich była Norą, matką, cukiernikiem. Jeśli chodzi zaś o Rookwooda dla niego nadal pozostawała tą dziewczyną z Hogwartu, bez tego całego bagażu doświadczeń. Miała przed nim niemalże czystą kartę.
- Nora Figg, wodząca na pokuszenie, kto by się spodziewał?- Nie zamierzała dalej upierać się w tym, że wcale nie o to jej chodziło. Skoro została przyłapana na gorącym uczynku, musiała wziąć to na klatę. Nawet nie drgnęła, kiedy przesunął się w jej stronę. Odruchowo jedynie schowała za ucho kosmyk włosów, który opadał jej na twarz. - Nie ma się czego bać, ewentualnie możesz zacząć mruczeć zamiast syczeć.- Choć właściwie przy niej Sauriel zazwyczaj nie wydawał się być, aż taki niedostępny i nieprzyjemny jakie sprawiał wrażenie. Zastanawiała się czasem ile w tym jego zachowaniu było prawdy, a ile pozy. Może była jedną z nielicznych osób przy których zachowywał się dość przystępnie?
- Ponoć gdyby nie grzech, to nie byłoby życia, więc może czasem warto?- Nie sądziła, że tak łatwo przyjdzie im ze sobą rozmawiać, mimo upływu tylu lat. Najwyraźniej to, co było kiedyś się nie ulotniło, pomimo tego, że nie byli już dziećmi. Norka upewniła się jedynie w tym, że zaproszenie Czarnego Kota do tego miejsca, to był dobry pomysł. Spotkanie z nim okazało się być naprawdę ciekawą odskocznią. Na pewno trochę się rozerwie jeśli zaczną spotykać się częściej.
- Jakoś specjalnie się nie pomyliłeś, tyle, że zamiast misia przytulam gadającego kota.- Salem stał się powiernikiem Nory. Często zwierzała mu się ze swoich problemów w przeciwieństwie do pluszaka zawsze był gotów jej wysłuchać i wesprzeć dobrym słowem. Zobaczyła, że mężczyzna przesuwa w jej stronę pustą szklankę. Nie musiał długo czekać, Norka zareagowała od razu. Zeskoczyła ze stołka i odwróciła się, aby dolać mu alkoholu, tego samego, który życzył sobie wcześniej. Trwało to krótką chwilę, znalazła się przed nim ponownie i przesunęła szkło w jego kierunku. Niech pije, będzie łatwiejszy, czy coś. Figg zastanawiała się, czy nie powinna była ugryźć się w język. Może bez potrzeby zawahała się przy tej odpowiedzi. Nie znosiła, kiedy wszyscy wokół zmieniali o niej zdanie. Naprawdę dobrze jej było lawirować jako to beztroskie słoneczko. Czasem jednak nawet i ona miewała momenty zawahania.
- Uważaj na słowa, jeszcze pomyślę, że rzeczywiście jesteś cały mój!- Roześmiała się w głos. Naprawdę przyjemnie mijał jej wieczór. - Nikogo w sumie nie powinno to dziwić, Wielki, Zły Kocur pasuje do kociej kawiarenki pomimo różnić w umaszczeniu. Cieszę się, że jesteś podobnego zdania.- Cieszyło ją to, że chce spróbować, że nie ma nic przeciwko temu, aby zacząć pojawiać się tutaj wieczorami. Wydawało jej się, że w krótkim czasie może zyskać spore grono fanek, w końcu kto byłby odporny na jego urok? - Bardzo mądrze powiedziane, oczywiście o ile ktoś chce aby się nim interesowano, jak mniemam Tobie również zależy na poklasku?