02.06.2024, 08:56 ✶
Przy drinkach z Jonathanem.
– Wszechświat wytrzymał ślub moich rodziców, wytrzyma i ten. Sufit inspirowany sufitem Wielkiej Sali, koniecznie, gwiezdny płaszcz dla pana młodego i kluczowe byłoby odpowiednie oświetlenie – mówiła Charlotte, coraz bardziej zamyślona i coraz bardziej pochłonięta tą wizją, jakby była gotowa już teraz zacząć planować uroczystość. Część dekoracji trzeba by sprowadzić z Francji albo USA, koniecznie, Tony na pewno by pomógł. – Ktoś przed kaplicą wspominał, że Morpheus spotyka się z jakąś Ollivanderówną, czy coś takiego? Mam nadzieję, że to nieprawda, bo nigdy nie wybaczyłabym mu, gdybyśmy nie dowiedzieli się pierwsi.
*
Oczywiście, że nie wyszła z roli. Oburzyłaby się okropnie, gdyby Selwyn chociaż zasugerował, że mogłaby potknąć się przy łgarstwie. No naprawdę, nie znał jej po tylu latach? Po tych wszystkich nastoletnich konkursach w opowiadanie prawdy i kłamstwa i zgadywanie, co jest czym? Po tych razach, kiedy zapłakała Charlotte przekonywała nauczycieli, że Jonathan przeklął tego Ślizgona tylko dlatego, że ten ją zepchnął ze schodów? Po dniach, kiedy radośnie wybierała dekoracje ślubne, zapewniając matkę, że to będzie absolutnie piękne wesele, w duchu planując uwolnienie się od tej harpii na zawsze?
Tego to już by mu chyba nie wybaczyła za wszystkie kolie świata. Dobrze, że nie powiedział tego głośno.
– Myślisz, że rano będzie miała worki pod oczami? – spytała więc tylko z nadzieją. – Ale o czym nie mówiłeś? – zdziwiła się obłudnie, unosząc na niego niewinne spojrzenie błękitnych oczu. – Mama po prostu rozpuszcza paskudne plotki, bo nie może znieść, że przyszliśmy tutaj razem, oczywiście – stwierdziła z prawdziwym żalem, jakby postępowanie matki było ciosem prosto w jej serce. Że dwie osoby były świadkami tej rozmowy? Charlotte nic to nie obchodziło. Że jej reputacja mogła sięgnąć dna? Nieważne, jak mówią, byleby mówili. Że rody czystej krwi spluną jej pod nogi?
Już to robili, od wielu lat, a ona była o wiele szczęśliwsza niż wtedy, gdy próbowała dostosować się do woli roli.
Sięgnęła po podanego jej drinka i wypiła.
!weselnedrinki
– Wszechświat wytrzymał ślub moich rodziców, wytrzyma i ten. Sufit inspirowany sufitem Wielkiej Sali, koniecznie, gwiezdny płaszcz dla pana młodego i kluczowe byłoby odpowiednie oświetlenie – mówiła Charlotte, coraz bardziej zamyślona i coraz bardziej pochłonięta tą wizją, jakby była gotowa już teraz zacząć planować uroczystość. Część dekoracji trzeba by sprowadzić z Francji albo USA, koniecznie, Tony na pewno by pomógł. – Ktoś przed kaplicą wspominał, że Morpheus spotyka się z jakąś Ollivanderówną, czy coś takiego? Mam nadzieję, że to nieprawda, bo nigdy nie wybaczyłabym mu, gdybyśmy nie dowiedzieli się pierwsi.
*
Oczywiście, że nie wyszła z roli. Oburzyłaby się okropnie, gdyby Selwyn chociaż zasugerował, że mogłaby potknąć się przy łgarstwie. No naprawdę, nie znał jej po tylu latach? Po tych wszystkich nastoletnich konkursach w opowiadanie prawdy i kłamstwa i zgadywanie, co jest czym? Po tych razach, kiedy zapłakała Charlotte przekonywała nauczycieli, że Jonathan przeklął tego Ślizgona tylko dlatego, że ten ją zepchnął ze schodów? Po dniach, kiedy radośnie wybierała dekoracje ślubne, zapewniając matkę, że to będzie absolutnie piękne wesele, w duchu planując uwolnienie się od tej harpii na zawsze?
Tego to już by mu chyba nie wybaczyła za wszystkie kolie świata. Dobrze, że nie powiedział tego głośno.
– Myślisz, że rano będzie miała worki pod oczami? – spytała więc tylko z nadzieją. – Ale o czym nie mówiłeś? – zdziwiła się obłudnie, unosząc na niego niewinne spojrzenie błękitnych oczu. – Mama po prostu rozpuszcza paskudne plotki, bo nie może znieść, że przyszliśmy tutaj razem, oczywiście – stwierdziła z prawdziwym żalem, jakby postępowanie matki było ciosem prosto w jej serce. Że dwie osoby były świadkami tej rozmowy? Charlotte nic to nie obchodziło. Że jej reputacja mogła sięgnąć dna? Nieważne, jak mówią, byleby mówili. Że rody czystej krwi spluną jej pod nogi?
Już to robili, od wielu lat, a ona była o wiele szczęśliwsza niż wtedy, gdy próbowała dostosować się do woli roli.
Sięgnęła po podanego jej drinka i wypiła.
!weselnedrinki