02.06.2024, 11:58 ✶
– A rozumiem, no może dla nas te zniszczenia są ważne. Może ten cały Bagshot odkrył co się tu odpierdala i gdzie? Bo my tam na górze właśnie planowaliśmy jak znaleźć jakieś pojebane miejsce od którego wszystko się zaczęło, ale nie mieliśmy punktu zaczepienia. A tu proszę, ktoś odwalił już robotę za nas... i zniknął pieprzony dziad. – Nie mogła mieć przecież pretensji do Penny, że sama inaczej zrozumiała jej słowa. Po to rozmawiały, żeby się dogadać. – Gdzie jest teraz ta mapa? W tej...mmm... bibliotece Cerlicośtam? To jest gdzieś niedaleko? – podtrzymywała rozmowę, bo zawsze tak było że jak mózg się nad czymś zastanawiał, to strach mniej dochodził do głosu. Nie żeby się bała aż tak. Wciąż żyły. Wciąż była nadzieja. A Millie była jak karaluch.
Zwłoki na moment zatrzymały jej wzrok na sobie. Były ciekawsze niż szkielet, pełniejsze tekstur i dziwacznych nieregularnych ran, nadgnić. Nagle zaczęła tęsknić za swoim notesem, który wcisnęła Morpheusowi, nagle tak bardzo chciała zachować tych kilka krzywizn, ocalić od zapomnienia istotę, która już nigdy nie zaśpiewa. Kto wie, może byłaby to kolejna akwarela dla Eden na rocznicę ślubu? Skoro pierwsza jej się nie spodobała, skoro prezent pozostał bez jakiegokolwiek oddzewu... Kocioł emocji wzbudzany przez śmierdzące truchło szybko zgasł wobec rzeczywistości, szelestu za nią badającej otoczenie dziewczyny.
Skup się kurwa, jeśli nie dla siebie to dla Penny!
– Dobra, jak nic nie znalazłaś to idziemy dalej, tu był jakiś korytarz prawda? – wzrokiem uciekła do następnej dziury. – Nie mam pojęcia co go zajebało, ale raczej nie rośliny. – Podeszła do dziury w ścianie do następnego wąskiego przejścia i widząc pełzające korzenie w tle gwizdnęła – Dobra, to ciało nisko, nie drażnijmy tych skurwieli. – zaproponowała i poszła przodem, chcąc ewentualny impakt ataku przyjąć na siebie.
Zwłoki na moment zatrzymały jej wzrok na sobie. Były ciekawsze niż szkielet, pełniejsze tekstur i dziwacznych nieregularnych ran, nadgnić. Nagle zaczęła tęsknić za swoim notesem, który wcisnęła Morpheusowi, nagle tak bardzo chciała zachować tych kilka krzywizn, ocalić od zapomnienia istotę, która już nigdy nie zaśpiewa. Kto wie, może byłaby to kolejna akwarela dla Eden na rocznicę ślubu? Skoro pierwsza jej się nie spodobała, skoro prezent pozostał bez jakiegokolwiek oddzewu... Kocioł emocji wzbudzany przez śmierdzące truchło szybko zgasł wobec rzeczywistości, szelestu za nią badającej otoczenie dziewczyny.
Skup się kurwa, jeśli nie dla siebie to dla Penny!
– Dobra, jak nic nie znalazłaś to idziemy dalej, tu był jakiś korytarz prawda? – wzrokiem uciekła do następnej dziury. – Nie mam pojęcia co go zajebało, ale raczej nie rośliny. – Podeszła do dziury w ścianie do następnego wąskiego przejścia i widząc pełzające korzenie w tle gwizdnęła – Dobra, to ciało nisko, nie drażnijmy tych skurwieli. – zaproponowała i poszła przodem, chcąc ewentualny impakt ataku przyjąć na siebie.