02.06.2024, 14:36 ✶
Charles nie czuł się dobrze z tym, jak jego i Leonarda wygłupy sprawiły, że atmosfera w jadalni popsuła się wyraźnie. I chociaż z zepsutego soku można było zrobić wino, to sytuacja przy stole przypominała bardziej jajo, które, chociaż usunięte, wciąż przypominało o swojej zgniłej obecności utrzymującym się smrodem. Charlie zwiesił głowę nad swoją kawą. Ale czy wszystkie posiłki będą tak wyglądać? Czy każda próba żartu będzie zabijana przez krzywe spojrzenia i surowe słowa ojca i jego brata? I o ile Charles ukorzył się przed starszymi, to Leo dolewał oliwy do ognia. Gdyby nie ojciec pomiędzy nimi, brat zarobiłby kolejne trącenie w bok!
Ciocia Lorien za to pracowała ciężko, by znaleźć sobie specjalne miejsce na dnie serduszka Charlesa. Być może to brak matki i poszukiwanie tego pokroju istoty sprawiły, że młody Mulciber uśmiechnął się do kobiety, gdy spotkał się z tym samym. Dla cioci Lorien warto było być grzecznym.
- Ojcze? - Odezwał się więc grzecznie do taty. - Wszystko w porządku? Rozbolała cię głowa? - Zatroszczył się o staruszka, uniósł nawet dłoń, by oprzeć ją na krześle ojca. Nie odważył się dotknąć jego pleców. - Dolać co więcej kawy? Może podać coś że stołu? Ciastko? Może ciastko z cynamonem poprawi ci humor, tato. Co prawda to nie kanelbolle, ale... Może Sophie mogłaby upiec takie kolejnym razem? Takie, jak te z piekarni przy domu?
Wspomnienie Norwegii z pewnością poprawi tacie nastrój! Nie było nic lepszego, niż cynamonowe bułeczki do śniadania. Charlie pamiętał jeszcze, jak jako dziecko biegał po takie do piekarni przy tej samej ulicy, przy której mieszkali. Słodkie, jeszcze ciepłe wypieki zawsze poprawiały humor, teraz musiało jednak wystarczyć ledwie ich wspomnienie.
Ciocia Lorien za to pracowała ciężko, by znaleźć sobie specjalne miejsce na dnie serduszka Charlesa. Być może to brak matki i poszukiwanie tego pokroju istoty sprawiły, że młody Mulciber uśmiechnął się do kobiety, gdy spotkał się z tym samym. Dla cioci Lorien warto było być grzecznym.
- Ojcze? - Odezwał się więc grzecznie do taty. - Wszystko w porządku? Rozbolała cię głowa? - Zatroszczył się o staruszka, uniósł nawet dłoń, by oprzeć ją na krześle ojca. Nie odważył się dotknąć jego pleców. - Dolać co więcej kawy? Może podać coś że stołu? Ciastko? Może ciastko z cynamonem poprawi ci humor, tato. Co prawda to nie kanelbolle, ale... Może Sophie mogłaby upiec takie kolejnym razem? Takie, jak te z piekarni przy domu?
Wspomnienie Norwegii z pewnością poprawi tacie nastrój! Nie było nic lepszego, niż cynamonowe bułeczki do śniadania. Charlie pamiętał jeszcze, jak jako dziecko biegał po takie do piekarni przy tej samej ulicy, przy której mieszkali. Słodkie, jeszcze ciepłe wypieki zawsze poprawiały humor, teraz musiało jednak wystarczyć ledwie ich wspomnienie.