02.06.2024, 14:41 ✶
Droga Głupca
Jego własne słowa odbiły się echem w ciasnym kamiennym korytarzu pozbawionym okien. Zapach kadzidła był wciąż obecny, lepiący się do podniebienia i gardła, niepokojąco wgryzający się, jakby estry przenikały przez wilgotną śluzówkę wprost do osłabionego umysłu. Przeszedł kilka kroków, w tym klaustrofobicznym więzieniu, nad głową górowały ściany a sine niebo pozbawione słońca zdawało się być karykaturą przymglonej laboratoryjnej szybki, przed której bogowie obserwują jego kroki, zakłądając się jak szybko czarny szczur znajdzie drogę.
metafora życia
Skręcił dwa razy i trafił w końcu na coś co nie było wilgotną, kamienną ścianą. Znalazł obraz, właściwie grafitti na widmowym murze, gdy tułał się w potrzasku własnego umysłu.
![[Obrazek: N9ZXF8i.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=N9ZXF8i.png)
Usłyszał gdzieś z boku śmiech i rozmowy, znów z pogłosem, jakby był ukryty w łazience, w damskiej łazience. A potem krzyk, dziewczęcy wrzask i ciurkot wody lejącej się z pękniętej rury.
każda sytuacja przynosi
Otępienie, ból, żałoba. Kadzidło domagało się swojej ofiary, tańca nad przepaścią, na ostrej grani sennego marzenia splecionego z delirium. Pragnienia, czy omamy, to mieszało się w jedno w barwnym korowodzie rozmazanych wspomnień, gnających jego nogi do przodu. Nie było w tym nic, nic konkretnego, smaki stapiały się w bełkot doznań pchający nogi do przodu, bo wolna przestrzeń za nim była zawsze niedostępna. A przecież on mógł się cofać? Mógł brnąć w przód i w tył, mógł zobaczyć...
wieczny uczeń
... nie mógł nic. Był uwięziony w doczesności jak zwykły czarodziej. Przeciętność dogoniła go, pozbawiając życie kolorów i nieoznaczoności, zabawy czwartym wymiarem. Kamień. Smętny lepki śluzem zapomnienia. Czy wyciągnął lekcje? Czy wyciągnie lekcje i z tego doświadczenia?
nieustannie wędrujący
Śmiech umilkł, umilkły jęki rozkoszy i krzyki złości. Umilkł cichy szloch bezsilności. Pozostawał tylko miarowy szelest przesuwanej po ulicznym podłożu butów. Nie ważne, krawędź czy nie, życie czy śmierć, początek i koniec... Wszystko trwało w punkcie, który nieprzerwanie szedł do przodu, jak nić której poskąpił mu los. Mojry czuwały, by nie przerwać jej zbyt szybko, ale czy na pewno? Czy bogowie dobrze postawili losy na jego życie? A może teraz, odarty z wyjątkowości, był niewart ich zainteresowania? Znów sprowadzony do roli ucznia, który musi odebrać swoją lekcję pokory, aby odkryć...
ścieżki własnej duszy