02.06.2024, 19:43 ✶
Trzeba będzie potem wypytać Morpheusa a tę jego całą Ollivanderównę, ale obecnie nie było to istotne. To znaczy, oczywiście, relacje romantyczne jego przyjaciół zawsze były bardzo istotne, ale ta rozmowa mogła poczekać.
– Prawda? To pewnie dlatego tak nie może spać po nocach. Nie rozumiem, jak własna matka może rozpowiadać o córce takie plotki? I jeszcze sugerować, że łączyłoby nas cokolwiek innego poza bliskością dusz przed ślubem – mówił jakby naprawdę był tym wszystkim strasznie oburzony. Objął swoją "ukochaną" partnerkę w zbrodni "szczerze" tym przejęty. – Tak mi przykro moja droga, że musisz to znosić.
To znaczy... Nigdy by jej tego nie powiedział, ale rzeczywiście trochę współczuł Charlotte tej sytuacji. Skłamalby, gdyby powiedział, że jego własne relacje rodzinne nie ucierpiały po tamtym skandalu, ale dalej pozostawał z rodzinami i krewnymi w dobrych stosunkach, nawet jeśli czasem wolał zachować dystans. Charlotte natomiast trafiła się matka–idiotka, która uparcie nie była w stanie pojąć, że miała absolutnie wspaniałą córkę, a ten jej irytujący upór był jedynie kolejna z jej zalet.
– Hm... Mówisz, że ludzie zmieniają się po nich w krowy? – spytał, marszcząc brwi, gdy spróbował drinka. – Nie czuję się w ogóle inaczej?q
Miał wrażenie, że nic się nie zmieniło. Może jedynie poczuł potrzebę tego, by po opróżnieniu pierwszej szklanki sięgnąć od razu po następną, nie obawiając się żadnych skutków ubocznych, o których wspominała Lottie. Może też nagle poczuł, że mógłby krzyknąć tutaj na głos Kto jest Śmierciożercą, przyznać się bez strachu o własne życie, ale jednak miał w sobie na tyle dużo rozsądku, aby tego nie zrobić.
!weselnedrinki
– Prawda? To pewnie dlatego tak nie może spać po nocach. Nie rozumiem, jak własna matka może rozpowiadać o córce takie plotki? I jeszcze sugerować, że łączyłoby nas cokolwiek innego poza bliskością dusz przed ślubem – mówił jakby naprawdę był tym wszystkim strasznie oburzony. Objął swoją "ukochaną" partnerkę w zbrodni "szczerze" tym przejęty. – Tak mi przykro moja droga, że musisz to znosić.
To znaczy... Nigdy by jej tego nie powiedział, ale rzeczywiście trochę współczuł Charlotte tej sytuacji. Skłamalby, gdyby powiedział, że jego własne relacje rodzinne nie ucierpiały po tamtym skandalu, ale dalej pozostawał z rodzinami i krewnymi w dobrych stosunkach, nawet jeśli czasem wolał zachować dystans. Charlotte natomiast trafiła się matka–idiotka, która uparcie nie była w stanie pojąć, że miała absolutnie wspaniałą córkę, a ten jej irytujący upór był jedynie kolejna z jej zalet.
– Hm... Mówisz, że ludzie zmieniają się po nich w krowy? – spytał, marszcząc brwi, gdy spróbował drinka. – Nie czuję się w ogóle inaczej?q
Miał wrażenie, że nic się nie zmieniło. Może jedynie poczuł potrzebę tego, by po opróżnieniu pierwszej szklanki sięgnąć od razu po następną, nie obawiając się żadnych skutków ubocznych, o których wspominała Lottie. Może też nagle poczuł, że mógłby krzyknąć tutaj na głos Kto jest Śmierciożercą, przyznać się bez strachu o własne życie, ale jednak miał w sobie na tyle dużo rozsądku, aby tego nie zrobić.
!weselnedrinki