02.06.2024, 20:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.06.2024, 01:23 przez Jonathan Selwyn.)
– Jonathan Selwyn – skinął głową w jej stronę, uważnie przyglądając się od stóp do głów czarownicy. Hm... Gdyby nie ten kok... Ale przynajmniej ładnie eksponował jej szyję. Płaszcz kobiety też nie był tragedią. Widywał gorsze. – Czekamy jeszcze na kogoś? – Jego uwadze przecież nie umknął fakt, że kobieta nazwała go Erikiem, a jeśli chodziło jej o tego samego Erika, który pierwszy przyszedł mu na myśl, to rzeczywiście w teorii z daleka mogli wydawać się podobni. Nawet jeśli jeden z nich, chociaż starszy, był zdecydowanie lepiej ubrany i mógł poszczycić się zdecydowanie bardziej promienistym uśmiechem. No ale mniejsza o to. Szybko wyjaśnił jej co się dzieje, a potem przed jego oczami czarownica rozpłonęła niczym stos, na którym kiedyś próbowano zabić ich poprzedniczki. Albo zapałka jeśli się zwracało uwagę na tę fryzurę. Pomarańcz i czerwień... A więc zdecydowanie miał przed sobą naprawdę interesującą osobowość.
Uniósł brwi na jej pytanie, a dokładniej to na jego ostatnią część. Czy to był moment na to, aby popisać się tym co umiał? Tak, to był zdecydowanie ten moment, aby popisać się tym co umiał, zwłaszcza, że te słowa o zajebistym wyglądzie popchnęły go do tego, aby coś sprawdził. Zdjął z siebie na chwilę ochronę, którą zapewniała mu oklumencja i zerknął na nici, które, prawdopodobnie, już wytworzyły się pomiędzy nimi.
Rzut na nici (percepcja)
Uśmiechnął się na to co zobaczył, podszedł bliżej do Miles i nachylił się do ucha czarownicy, tak aby tylko ona go słyszała.
– Twoja karminowa nić wobec mnie naprawdę mi pochlebia moja droga, ale proszę cię, wiem, że to będzie trudne, ale postaraj się, aby twoje oczy były dzisiaj skupione na prześladowacach pani Avers, a nie mojej osobie. – Z tymi słowami, odsunął się od czarownicy, oczywiście nawet nie wspominając o tym, że jego własna nić lecącą w stronę Miles, zaczynała przybierać barwę mniej intensywnej czerwieni. Zaintrygował go ten ogień, który miał przed sobą.
– To właśnie pani Avers – powiedział na widok zaniepokojonej czarownicy wychodzącej z teatru. Uniósł rękę w geście powitania, mając nadzieję, że to nie wystraszy jej jeszcze bardziej. – Widzisz kogoś w pobliżu? Jeśli ktoś będzie próbował ją zaatakować to możesz na niego skakać. Byleby go powstrzymać. Ja niestety ten etap mam już za sobą. A teraz chodźmy. – Miał tylko nadzieję, że nie wystrasza biednej kobiety na śmierć. Ani, że potencjalni napastnicy nie wezmą ich samych za napastników i znikną, myśląc, że ktoś inny z tej grupy postanowił się tym zająć
Uniósł brwi na jej pytanie, a dokładniej to na jego ostatnią część. Czy to był moment na to, aby popisać się tym co umiał? Tak, to był zdecydowanie ten moment, aby popisać się tym co umiał, zwłaszcza, że te słowa o zajebistym wyglądzie popchnęły go do tego, aby coś sprawdził. Zdjął z siebie na chwilę ochronę, którą zapewniała mu oklumencja i zerknął na nici, które, prawdopodobnie, już wytworzyły się pomiędzy nimi.
Rzut na nici (percepcja)
Rzut Z 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Uśmiechnął się na to co zobaczył, podszedł bliżej do Miles i nachylił się do ucha czarownicy, tak aby tylko ona go słyszała.
– Twoja karminowa nić wobec mnie naprawdę mi pochlebia moja droga, ale proszę cię, wiem, że to będzie trudne, ale postaraj się, aby twoje oczy były dzisiaj skupione na prześladowacach pani Avers, a nie mojej osobie. – Z tymi słowami, odsunął się od czarownicy, oczywiście nawet nie wspominając o tym, że jego własna nić lecącą w stronę Miles, zaczynała przybierać barwę mniej intensywnej czerwieni. Zaintrygował go ten ogień, który miał przed sobą.
– To właśnie pani Avers – powiedział na widok zaniepokojonej czarownicy wychodzącej z teatru. Uniósł rękę w geście powitania, mając nadzieję, że to nie wystraszy jej jeszcze bardziej. – Widzisz kogoś w pobliżu? Jeśli ktoś będzie próbował ją zaatakować to możesz na niego skakać. Byleby go powstrzymać. Ja niestety ten etap mam już za sobą. A teraz chodźmy. – Miał tylko nadzieję, że nie wystrasza biednej kobiety na śmierć. Ani, że potencjalni napastnicy nie wezmą ich samych za napastników i znikną, myśląc, że ktoś inny z tej grupy postanowił się tym zająć