02.06.2024, 20:09 ✶
Ciężko zatrzymać czas. Nawet oni - panujący nad magia czarodzieje czy naukowcy osiągający to, co wydało się być nierealnym - nie mieli wpływu na jego bieg. Czasu nie da się zatrzymać, nie da się również przywrócić tego co zdecydował się odebrać… A przynajmniej tak do tej pory wydawało się Verze, bo choć czas pozbawił ich swojego towarzystwa, tak teraz zdawało się ono powracać nie tylko za sprawą wspólnego projektu. Przez chwilę zastanawia się, co jakie jeszcze rzeczy możnaby było odzyskać z rąk czasu. Utraconą młodość? Życie, które już dawno nie wydawało tchu? Mądrość przodków, która zaginęła gdzieś w dziejach?
Teorie podniosłe odstawia jednak na bok na rzecz niewielkiego rytuału, jakim jest parzenie herbaty. Pękaty czajniczek napełnia się wodą, filiżanki malowane w polne kwiaty znajdują miejsce na drewnianej tacce.
- Dziękuję. - Odpowiada, odwracając się przy tym w jego stronę. Zielone spojrzenie na chwilę ląduje na jego twarzy. Starała się by mieszkanie spełniało dwie funkcje - dopełniało pewien obrazek, jaki kreowała przed rodziną w ostatnich miesiącach jednocześnie będąc miejscem w którym czuje się dobrze. - Trochę jeszcze brakuje do stanu, w którym wszystko byłoby tak, jak chcę. - Dodaje, bo gdyby to mieszkanie miało być tylko jej, bez funkcji uzupełniającej zamieniłaby pewne jego elementy na inne, bardziej pasujące do jej osobowości. Podejmuje temat w sposób nienachalny, by nie atakować Roberta ciszą którą podług pilnego i prywatnego mogłaby być zbyt ciężka. Najlepszy susz ląduje w pasującym do filiżanek dzbanku, tuż za nim pędzi tam gorąca woda. Herbacianego rytuału dopełnia pojemniczek z miodem oraz kilka korzennych ciasteczek.
Wszystko znajduje się w końcu na kuchennym stole, a gorący napar rozlewa się między dwoma filiżankami. Dobór pomieszczenia nie jest przypadkowy - w salonie przyjmowało się bardziej oficjalnych gości. A to stwarzało atmosferę nie pasującą do prywatnych rozmów. Kuchnia zaś… Kuchnia kojarzy się ze swego rodzaju ciepłem i intymnością - spotkania w niej przeznaczone są dla tych bliskich jednostek, a i rozmowy przy kuchennym stole zawsze zdają się być szczersze oraz jakościowo lepsze, przynajmniej w jej odczuciu.
- Jak minął ci dzień? - Pyta, a głos jej jest miękki niczym najlepszy kaszmir. Otula czarodzieja spokojem pytając o rzecz niezwykle prostą i banalną. Jakoby umówili się na wspólne wypicie popołudniowej herbaty; jakby list nie wspominał o żadnych sprawach. I nie oczekuje nawet odpowiedzi szczerej bądź niezwykle obszernej, pytanie traktując jako rozgrzewkę. Wstęp do tych pilnych i prywatnych, które miały dziś na nich spaść.
Teorie podniosłe odstawia jednak na bok na rzecz niewielkiego rytuału, jakim jest parzenie herbaty. Pękaty czajniczek napełnia się wodą, filiżanki malowane w polne kwiaty znajdują miejsce na drewnianej tacce.
- Dziękuję. - Odpowiada, odwracając się przy tym w jego stronę. Zielone spojrzenie na chwilę ląduje na jego twarzy. Starała się by mieszkanie spełniało dwie funkcje - dopełniało pewien obrazek, jaki kreowała przed rodziną w ostatnich miesiącach jednocześnie będąc miejscem w którym czuje się dobrze. - Trochę jeszcze brakuje do stanu, w którym wszystko byłoby tak, jak chcę. - Dodaje, bo gdyby to mieszkanie miało być tylko jej, bez funkcji uzupełniającej zamieniłaby pewne jego elementy na inne, bardziej pasujące do jej osobowości. Podejmuje temat w sposób nienachalny, by nie atakować Roberta ciszą którą podług pilnego i prywatnego mogłaby być zbyt ciężka. Najlepszy susz ląduje w pasującym do filiżanek dzbanku, tuż za nim pędzi tam gorąca woda. Herbacianego rytuału dopełnia pojemniczek z miodem oraz kilka korzennych ciasteczek.
Wszystko znajduje się w końcu na kuchennym stole, a gorący napar rozlewa się między dwoma filiżankami. Dobór pomieszczenia nie jest przypadkowy - w salonie przyjmowało się bardziej oficjalnych gości. A to stwarzało atmosferę nie pasującą do prywatnych rozmów. Kuchnia zaś… Kuchnia kojarzy się ze swego rodzaju ciepłem i intymnością - spotkania w niej przeznaczone są dla tych bliskich jednostek, a i rozmowy przy kuchennym stole zawsze zdają się być szczersze oraz jakościowo lepsze, przynajmniej w jej odczuciu.
- Jak minął ci dzień? - Pyta, a głos jej jest miękki niczym najlepszy kaszmir. Otula czarodzieja spokojem pytając o rzecz niezwykle prostą i banalną. Jakoby umówili się na wspólne wypicie popołudniowej herbaty; jakby list nie wspominał o żadnych sprawach. I nie oczekuje nawet odpowiedzi szczerej bądź niezwykle obszernej, pytanie traktując jako rozgrzewkę. Wstęp do tych pilnych i prywatnych, które miały dziś na nich spaść.