03.06.2024, 10:07 ✶
– O kurwa... – odpowiedziała na wzmiankę Penny o jej odkryciu i od razu skierowała do niej kroki. Gdzieś tam z boku umysłu pomyślała sobie, że ładnie wyszła ta trzystopniowa eksploracja, od szkieletu, po półzeżartego zgnilizną trytona, po wyczerpanego ale jeszcze żywego kolesia.
W przeciwieństwie do Wesley, podniosła jego różdżkę, zastanawiając się co dalej. Czy rośliny mają uszy? Mildred żachnęła się, że nie gadała nigdy więcej z Dorą, która uwielbiała takie właśnie dzikie pnącza, albo nie miała przy sobie eliksiru wzmacniającego, tu z pewnością jej brat powiedziałby trzy grosze na temat tego jak jest nieprzygotowana do wyzwań stawianych przez życie. Wyzwań takich jak wycieńczony kolo przywiązany do ściany.
– Mogłabym spróbować rozsunąć je translokacją, ale boje się, że nas na wkurwie zaatakują wtedy. Szczególnie, że nie będziemy miały jak go odciągnąć od ściany. Nie wiem może... ja pierdole, nie wiem czy to ma sens, ale może trzeba je pogłaskać i być delikatnym? Czy roślina może działać jak zwierzę? – Bardzo chciała uniknąć konfrontacji z... naturą, pomysł wydawał się szalony, ale zawsze jakiś. Nim jednak przyszło sięgnąć po działania siłowe, chciała - uprzedzając o zamiarach Penny - spróbować dwóch rzeczy:
Pierwsza to to czy w tym miejscu podziemi dało się już teleportować, ale tak o metr obok miejsca w którym stała. Jeśli magia nie ograniczała już tej umiejętności chciała wziąć nieszczęśnika za chachły i po prostu z nim i Penny przeskoczyć w bezpieczne miejsce na powierzchni. Jeśli jednak nadal byli ograniczeni to drugą akcją była próba możliwie łagodnego przesunięcia korzenia z ciała nieprzytomnego za pomocą dłoni z łagodnym mówieniem do ruszających się witek jak do dziecka, albo małego kotka. Jeśli korzeń wykazywałby agresywne zachowania to od razu trzy kroki w tył.
W przeciwieństwie do Wesley, podniosła jego różdżkę, zastanawiając się co dalej. Czy rośliny mają uszy? Mildred żachnęła się, że nie gadała nigdy więcej z Dorą, która uwielbiała takie właśnie dzikie pnącza, albo nie miała przy sobie eliksiru wzmacniającego, tu z pewnością jej brat powiedziałby trzy grosze na temat tego jak jest nieprzygotowana do wyzwań stawianych przez życie. Wyzwań takich jak wycieńczony kolo przywiązany do ściany.
– Mogłabym spróbować rozsunąć je translokacją, ale boje się, że nas na wkurwie zaatakują wtedy. Szczególnie, że nie będziemy miały jak go odciągnąć od ściany. Nie wiem może... ja pierdole, nie wiem czy to ma sens, ale może trzeba je pogłaskać i być delikatnym? Czy roślina może działać jak zwierzę? – Bardzo chciała uniknąć konfrontacji z... naturą, pomysł wydawał się szalony, ale zawsze jakiś. Nim jednak przyszło sięgnąć po działania siłowe, chciała - uprzedzając o zamiarach Penny - spróbować dwóch rzeczy:
Pierwsza to to czy w tym miejscu podziemi dało się już teleportować, ale tak o metr obok miejsca w którym stała. Jeśli magia nie ograniczała już tej umiejętności chciała wziąć nieszczęśnika za chachły i po prostu z nim i Penny przeskoczyć w bezpieczne miejsce na powierzchni. Jeśli jednak nadal byli ograniczeni to drugą akcją była próba możliwie łagodnego przesunięcia korzenia z ciała nieprzytomnego za pomocą dłoni z łagodnym mówieniem do ruszających się witek jak do dziecka, albo małego kotka. Jeśli korzeń wykazywałby agresywne zachowania to od razu trzy kroki w tył.