03.06.2024, 13:52 ✶
Gdyby usłyszał co Nikolai mówi o tym, że ludzie z jakimi się mieszka są najgorsi, to natychmiast palnąłby go w łeb. Owszem, rodzina bywała denerwująca, ale to rodzina. Wiele z nimi przeżył, wiele im zawdzięcza, wiele przed nimi musi ukrywać, wiele ich wymagań go dobijało, ale i wiele razy przeżył tylko dzięki nim. Może to też jego błąd, że tak bardzo się w rodzinę zaplątał. Czasem zapominał jak to jest mieć życie poza koniecznością pracy by rodzicom pomagać, zwłaszcza, że wszystko robił sam z braku rodzeństwa. Może... Może jednak by nie palnąłby go jednak w łeb, a pokiwał głową ze zrozumieniem.
Nikolai nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele przyjemnych właściwości mają alergizujące Neila rośliny. Ale nie są one przecież jedyną zieleniną na świecie, da się bez nich żyć, tylko róży mu żal, bo bukiet tych kwiatów od miłości swojego życia pozostanie jedynie w strefie marzeń.
Zastanowił się nad jego słowami.
-Sam nie wiem. Czułbym się, jakbym kłamał. Założę po prostu rękawiczki, aby bandaży nie ubrudzić.- z jego długimi paznokciami zawsze był problem z rękawiczkami, bo paznokcie utrudniają zakładanie ich i koniec końców wygląda śmiesznie w nich.- Dziękuję- skinął mu głową, zerkając na obandażowaną dłoń. No, to teraz wygląda, jakby trenował boks, ale chociaż przestało tak irytująco piec. i ma poczucie czystości.
-Zależy z jakimi pegazami, ale ogólnie tak.-- o zwierzętach wiedział mało, ale bycie z Francji wiązało się z pewną wiedza jaką wypadałoby posiadać.-Zaufanie jest ważne, w końcu a naturze pegazy to ofiary, może, duże, silne i szybkie, ale dalej ofiary. Mogą ci ufać, ale czasem machniesz ręką za szybko i się płoszą, to odruch. No, może nie abraskany, one są trochę inne, ale też nie są nie wiadomo jak odporne na wystraszenie się.- jedno było wiadomo. Pegaz, nieważne czy granian, czy abraskan, nie zaatakuje cię bez powodu, zazwyczaj to człowiek pierwszy atakuje, a zwierzę się broni.
Słuchał jego tłumaczeń, trochę burząc w sobie nadzieję, a trochę czując ekscytację na wyzwanie dosiadania hipogryfa. Mimo wszystko jednak chęć przeżycia i nieskręcenia sobie karku wygrywała i wolał odłożyć pewne rzeczy na bok póki co. Przytaknął na jego słowa, nie jako zgodę, a jako wyrażenie pojęcia przedstawionej sytuacji. Nie zapraszał w końcu do swojego mieszkania byle kogo, a co dopiero nie dawał się przytulać byle komu. Ludzie w końcu nie różnią się aż tak bardzo od innych zwierząt.
Uśmiech na jego twarzy zaczął się poszerzać, aż Neil zacisnął usta, chcąc powstrzymać ten nagły wybuch radości. Nie powinien przesadzać, bo go sobą zamęczy.
-To przyjadę.- na pewno zajedzie tutaj jak będzie wracać od rodziców. A może i przyjedzie wcześniej kiedy zachce u się znów zbierać tutejszych ziół.
-Swoją drogą, jak twoja klątwa? Ostatnio, jak się widzieliśmy wyglądałeś dość zielono.- teraz kiedy widział, że chłopakowi nic nie jest, cała tamtejsza sytuacja wydawała się być niesamowicie zabawna.
Nikolai nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele przyjemnych właściwości mają alergizujące Neila rośliny. Ale nie są one przecież jedyną zieleniną na świecie, da się bez nich żyć, tylko róży mu żal, bo bukiet tych kwiatów od miłości swojego życia pozostanie jedynie w strefie marzeń.
Zastanowił się nad jego słowami.
-Sam nie wiem. Czułbym się, jakbym kłamał. Założę po prostu rękawiczki, aby bandaży nie ubrudzić.- z jego długimi paznokciami zawsze był problem z rękawiczkami, bo paznokcie utrudniają zakładanie ich i koniec końców wygląda śmiesznie w nich.- Dziękuję- skinął mu głową, zerkając na obandażowaną dłoń. No, to teraz wygląda, jakby trenował boks, ale chociaż przestało tak irytująco piec. i ma poczucie czystości.
-Zależy z jakimi pegazami, ale ogólnie tak.-- o zwierzętach wiedział mało, ale bycie z Francji wiązało się z pewną wiedza jaką wypadałoby posiadać.-Zaufanie jest ważne, w końcu a naturze pegazy to ofiary, może, duże, silne i szybkie, ale dalej ofiary. Mogą ci ufać, ale czasem machniesz ręką za szybko i się płoszą, to odruch. No, może nie abraskany, one są trochę inne, ale też nie są nie wiadomo jak odporne na wystraszenie się.- jedno było wiadomo. Pegaz, nieważne czy granian, czy abraskan, nie zaatakuje cię bez powodu, zazwyczaj to człowiek pierwszy atakuje, a zwierzę się broni.
Słuchał jego tłumaczeń, trochę burząc w sobie nadzieję, a trochę czując ekscytację na wyzwanie dosiadania hipogryfa. Mimo wszystko jednak chęć przeżycia i nieskręcenia sobie karku wygrywała i wolał odłożyć pewne rzeczy na bok póki co. Przytaknął na jego słowa, nie jako zgodę, a jako wyrażenie pojęcia przedstawionej sytuacji. Nie zapraszał w końcu do swojego mieszkania byle kogo, a co dopiero nie dawał się przytulać byle komu. Ludzie w końcu nie różnią się aż tak bardzo od innych zwierząt.
Uśmiech na jego twarzy zaczął się poszerzać, aż Neil zacisnął usta, chcąc powstrzymać ten nagły wybuch radości. Nie powinien przesadzać, bo go sobą zamęczy.
-To przyjadę.- na pewno zajedzie tutaj jak będzie wracać od rodziców. A może i przyjedzie wcześniej kiedy zachce u się znów zbierać tutejszych ziół.
-Swoją drogą, jak twoja klątwa? Ostatnio, jak się widzieliśmy wyglądałeś dość zielono.- teraz kiedy widział, że chłopakowi nic nie jest, cała tamtejsza sytuacja wydawała się być niesamowicie zabawna.