03.06.2024, 16:24 ✶
Woda była czarna.
Atreus stał nad rzeką, wpatrując się w płynącą wodę i zastanawiał się, dlaczego właściwie on. Ciemna plama rozpościerająca się po tafli była trochę jak wyciągnięta z tych nieprzyjemnych snów, będących pokłosiem statku widmo, po którym musieli biegać pod koniec czerwca. Ale wszystko zdawało się poprawiać fakt, że nie musiał uciekać się do aurowidzenia, żeby dostrzegać tę barwę. Była mocno zaszczepiona w fizycznym świecie i inni widzieli ją z dokładnie taką samą łatwością.
Przykucnął na brzegu, zaciągając się papierosem i patrząc przez moment na swoje odbicie. Płynąca rzeka rozleniwiała, spychając jego umysł w inna stronę. Gdzieś dalej, do dalszych wspomnień i obrazów z nimi związanymi. Ale woda w miejscu które go niego przychodziło, była całkowicie czysta. Błyszczała w południowym słońcu i płynęła wartko, kiedy dwójka dzieciaków zbiegła na brzeg niedaleko letniej posiadłości Bulstrode'ów. Ścigali się z Laurentem do powalonego nad wodą drzewa, które stanowiło wygodny pomost na drugi brzeg. Atreus czuł znajomy posmak determinacji, która narastała z każdym kolejnym krokiem, im bliżej przejścia nad wodą się znajdowali. Nie był pewien, dlaczego w ogóle nie postanowił popchnąć kuzyna, przecież to byłoby takie typowe dla niego zagranie - wygrać za wszelką cenę. W końcu tego nauczyła go matka, a może i wtłoczyła to w niego, kiedy jeszcze nosiła go pod sercem.
Światło błysnęło, odbijając się od oleistej czerni, która unosiła się na wodzie i otaczała odleżane ciało. Śmierdziało popiołem i zapach ten skutecznie przeżerał się przez świeże powietrze otoczenia. Fotograf zrobił kolejne zdjęcie, a przesłona w aparacie kliknęła znowu, kiedy Atreus podniósł się, rzucając niedopałek do wody. Ćmiła go głowa od wypitego wczorajszego dnia alkoholu, a połyskujące na wodzie światło czy odgłos aparatu zdawały się odpowiednio uderzać w ten ból. Dlatego odsunął się, zarówno od fotografa, jak i nieco od brzegu, swoje spojrzenie kierując bliżej linii roślinności, jakby w oczekiwaniu że w najbliższym otoczeniu ciała znajdzie już cokolwiek ciekawego.
pecepcja, swoim małym oczkiem widzę
Atreus stał nad rzeką, wpatrując się w płynącą wodę i zastanawiał się, dlaczego właściwie on. Ciemna plama rozpościerająca się po tafli była trochę jak wyciągnięta z tych nieprzyjemnych snów, będących pokłosiem statku widmo, po którym musieli biegać pod koniec czerwca. Ale wszystko zdawało się poprawiać fakt, że nie musiał uciekać się do aurowidzenia, żeby dostrzegać tę barwę. Była mocno zaszczepiona w fizycznym świecie i inni widzieli ją z dokładnie taką samą łatwością.
Przykucnął na brzegu, zaciągając się papierosem i patrząc przez moment na swoje odbicie. Płynąca rzeka rozleniwiała, spychając jego umysł w inna stronę. Gdzieś dalej, do dalszych wspomnień i obrazów z nimi związanymi. Ale woda w miejscu które go niego przychodziło, była całkowicie czysta. Błyszczała w południowym słońcu i płynęła wartko, kiedy dwójka dzieciaków zbiegła na brzeg niedaleko letniej posiadłości Bulstrode'ów. Ścigali się z Laurentem do powalonego nad wodą drzewa, które stanowiło wygodny pomost na drugi brzeg. Atreus czuł znajomy posmak determinacji, która narastała z każdym kolejnym krokiem, im bliżej przejścia nad wodą się znajdowali. Nie był pewien, dlaczego w ogóle nie postanowił popchnąć kuzyna, przecież to byłoby takie typowe dla niego zagranie - wygrać za wszelką cenę. W końcu tego nauczyła go matka, a może i wtłoczyła to w niego, kiedy jeszcze nosiła go pod sercem.
Światło błysnęło, odbijając się od oleistej czerni, która unosiła się na wodzie i otaczała odleżane ciało. Śmierdziało popiołem i zapach ten skutecznie przeżerał się przez świeże powietrze otoczenia. Fotograf zrobił kolejne zdjęcie, a przesłona w aparacie kliknęła znowu, kiedy Atreus podniósł się, rzucając niedopałek do wody. Ćmiła go głowa od wypitego wczorajszego dnia alkoholu, a połyskujące na wodzie światło czy odgłos aparatu zdawały się odpowiednio uderzać w ten ból. Dlatego odsunął się, zarówno od fotografa, jak i nieco od brzegu, swoje spojrzenie kierując bliżej linii roślinności, jakby w oczekiwaniu że w najbliższym otoczeniu ciała znajdzie już cokolwiek ciekawego.
pecepcja, swoim małym oczkiem widzę
Rzut Z 1d100 - 67
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 41
Slaby sukces...
Slaby sukces...