03.06.2024, 16:52 ✶
Pod względem kochania chaosu to Atreus całkiem zgrabnie wpisywał się w określone przez Rosiera ramy rodziny Prewettów. Coś w tym było, bo miał wrażenie że każdy jeden na swój sposób robił wszystko, żeby chociaż odrobinę namieszać. Jeśli nie celowo, to niechcący i dzięki temu nawet Laurent mógł się w pełni wykazać, chociażby swoimi podbojami albo tym nieszczęsnym artykułem w Proroku, gdzie wygłaszano w jego imieniu anty-dzbanowskie słowa.
- Nie znam się na ubraniach, ale wiesz co? Chyba nawet mogę powiedzieć, że rozumiem o co ci chodzi - pokiwał głową. Było coś zadziwiającego w tym, jak dobrze dobrana kiecka mogła zmienić to jak postrzegało się drugą osobę. Gdyby nie to, że znał Moody aż za dobrze, pałając do niej namiętną, koleżeńską antypatią zmieszaną z rywalizacją, to pewnie nawet zachwyciłby się nią całkiem szczerze. Ale te ładne oczy w kolorze bursztynu i zwiewna kreacja dodająca jej uroki nimfy nie mogła zmienić lat złośliwostek i przepychanek.
Słysząc wspomnienie Lammas, parsknął rozbawiony, przypominając sobie głupią minę Philipa kiedy na niego wyskoczył z tą świeczką. Był z siebie wybitnie zadowolony i było to widać już na pierwszy rzut oka, że absolutnie niczego nie żałuje.
- Philip Nott postanowił odpierdalać i przekonał się że nie warto robić tego w stosunku do mojej rodziny - Atreus starał się używać tonu swojego głosu umiejętnie, ale mimo tego w tym momencie słychać było tylko nieskończoną pogardę w stosunku do tego człowieka. Potem jednak uśmiechnął się do Rosiera nonszalancko, pukając się palcem w skroń. Bo Chris myślał w tym momencie bardzo dobrze, oceniając Atreusa i jego zapędy we wręcz mistrzowski sposób.
- Ah, to moja kuzynka - obejrzał się we wskazanym kierunku, przez moment przyglądając się sylwetce Maeve. Jak jej tam kurwa było? Głowił się przez moment, sprytnie maskując niezręczną pauzę ponownym zaciągnięciem się. - Amelia - w końcu znalazł odpowiednie imię, na które razem z Changówną się zgodzili. - Bardzo dobrze, powodzenia. Najwyżej potem mu poprawię - zagrzał jeszcze Chrisa do walki, samemu rzucając papierosa na ziemię i po zdeptaniu ruszył w stronę Maeve.
- Nie znam się na ubraniach, ale wiesz co? Chyba nawet mogę powiedzieć, że rozumiem o co ci chodzi - pokiwał głową. Było coś zadziwiającego w tym, jak dobrze dobrana kiecka mogła zmienić to jak postrzegało się drugą osobę. Gdyby nie to, że znał Moody aż za dobrze, pałając do niej namiętną, koleżeńską antypatią zmieszaną z rywalizacją, to pewnie nawet zachwyciłby się nią całkiem szczerze. Ale te ładne oczy w kolorze bursztynu i zwiewna kreacja dodająca jej uroki nimfy nie mogła zmienić lat złośliwostek i przepychanek.
Słysząc wspomnienie Lammas, parsknął rozbawiony, przypominając sobie głupią minę Philipa kiedy na niego wyskoczył z tą świeczką. Był z siebie wybitnie zadowolony i było to widać już na pierwszy rzut oka, że absolutnie niczego nie żałuje.
- Philip Nott postanowił odpierdalać i przekonał się że nie warto robić tego w stosunku do mojej rodziny - Atreus starał się używać tonu swojego głosu umiejętnie, ale mimo tego w tym momencie słychać było tylko nieskończoną pogardę w stosunku do tego człowieka. Potem jednak uśmiechnął się do Rosiera nonszalancko, pukając się palcem w skroń. Bo Chris myślał w tym momencie bardzo dobrze, oceniając Atreusa i jego zapędy we wręcz mistrzowski sposób.
- Ah, to moja kuzynka - obejrzał się we wskazanym kierunku, przez moment przyglądając się sylwetce Maeve. Jak jej tam kurwa było? Głowił się przez moment, sprytnie maskując niezręczną pauzę ponownym zaciągnięciem się. - Amelia - w końcu znalazł odpowiednie imię, na które razem z Changówną się zgodzili. - Bardzo dobrze, powodzenia. Najwyżej potem mu poprawię - zagrzał jeszcze Chrisa do walki, samemu rzucając papierosa na ziemię i po zdeptaniu ruszył w stronę Maeve.
Koniec sesji