Rodziny bywały różne, a przez to również różniły się odczucia każdego, kto wyrwał się "na swoje". I pewnie, gdyby Neil opowiedział teraz o swojej rodzinie, to może by go zaczęła zżerać zazdrość, że jego rodzina nie potrafiła żyć tak, jak żyły inne rodziny, i musiał się ukrywać z większością rzeczy, które mogły z niego uczynić "zwykłego nastolatka". Jego rodzina naprawdę była dziwna. No ale był jeszcze Vlad, a mieszkanie z nim wcale nie było takie złe, chociaż nie zawsze się ze sobą dogadywali.
Niestety, nie zdawał sobie sprawy. Nikolai nie znał się na roślinności tak, jak z pewnością znała się większość Anglików czy uczniów pozostałych magicznych szkół. Niestety, podział przedmiotów ze względu na płeć dość mocno ograniczał zasoby wiedzy w konkretnych dziedzinach i Nikolai mógł kojarzyć, że lawenda czy męczennica pomagały na problemy ze snem, ale wielką wiedzą popisać się nie mógł. Ewentualnie mógłby się pochwalić Georgem, aloesem, którego dała mu Brenna, który wciąż stał na parapecie w jego pokoju i miał się dobrze. Może nie był arcydziełem sztuki zielarstwa, ale można było zobaczyć, że roślina była zadbana. Niby nic, ale dla Nikolaia, który nigdy wcześniej nie miał okazji opiekować się rośliną, był to powód do dumy.
-Nie będzie ci niewygodnie z tymi paznokciami? - nie był to przytyk, jedynie ciekawość.
A może Neil miał specjalnie szyte rękawiczki z palcami na tyle długimi, by osłaniały dłonie i kończyły się na czubkach jego długich paznokci? A może obcinał ich czubki?
Pokiwał głową na wyjaśnienie o pegazach i nie zadawał już więcej pytań. W końcu Neil sam przyznał, że nigdy nie był wybitnym uczniem, jeśli chodzi o wiedzę o zwierzętach, a nie chciał przypadkiem zalać go ilością pytań, na które mógłby odpowiedzi nie znać i przez to poczuć się niekomfortowo. To trochę tak, jakby Neil zaczął go teraz wypytywać o rośliny.
"Wyglądałeś dość zielono", to było całkiem trafne określenie.
-A potem zrobiłem się fioletowy - trochę mu mina zrzedła, wspominając tamten dzień. -Poszedłem z tym do Munga i Uzdrowicielka zdjęła ze mnie klątwę. Na szczęście nie było to nic poważne, ale z laleczki też zdjęła klątwę. Teraz to zwykły bibelot. Nadal jej nie wyciągnąłem z komody. Przepraszam, miałem ci ją dać.