03.06.2024, 17:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.06.2024, 17:52 przez Brenna Longbottom.)
Pokręciła się pomiędzy krzakami, spróbowała ruszyć za pochwyconym zapachem, ale ten urwał się nagle: prawdopodobna teleportacja. Gdzieś w międzyczasie z tyłu dobiegły trzaski aportacji oraz głosy, świadczące o tym, że wiadomość dotarła do Biura. Dobrze, bo kiedy tak tu szukała tropów, towarzyszące jej od rana przeczucie, że o czymś zapomniała, sprawiło że niemal uwierzyła, że tym czymś było posłanie cynku do Ministerstwa.
Ale może chodziło tylko o to, że nie dała w gębę Yaxleyowi. Niewykluczone, że będzie ku temu inna okazja.
Wyłoniła się spomiędzy roślin, pozbywając się z włosów zabłąkanej gałązki i przesunęła wzrokiem pomiędzy technikiem a aurorem. Bulstrode’a by się tu nie spodziewała: nie w dzień po weselu Blacków, które ponoć miało być wielkim wydarzeniem i zaproszenia dostała większość przedstawicieli rodów czystej krwi jak Anglia długa i szeroka.
– Koroner jeszcze nie wytrzeźwiał? – spytała, widząc, że koroner najwyraźniej jeszcze nie dotarł. Lycoris na pewno była na ślubie brata, Augustus na ślubie siostry, Cynthię pewnie też zaproszono, może tego jedynego, co pełnił dzisiaj dyżur, dosłownie rozrywano, bo pechowo ktoś zginął i gdzieś indziej? Albo i on był wczoraj na zabawie i zasnął gdzieś pod stołem sekcyjnym?
– Ofiara to mugol, Ted Moore, mieszka, znaczy się mieszkał, na skraju Doliny, okoliczny pijak – poinformowała, bo żyjąc tu całe życie kojarzyła z widzenia większość mieszkańców. I chociaż nie powinno się niby wartościować niczyjego życia, a śmierć Teda Moore’a była taką samą tragedią jak każda inna, to Brenna odczuwała pewnego rodzaju ulgę, że nie będzie trzeba iść do rodziny zmarłego i przekazywać im strasznej wieści. Córka Teda uciekła ledwo skończyła osiemnaście lat, nigdy nie wróciła i powiadomieniem jej będą mogły zająć się już mugolskie służby, gdy ktoś zauważy zaginięcie Moore’a i okaże się – na użytek mugoli – że doznał zawału gdzieś za domem. – Przyszedł od strony swojego domu. Nie był tu sam, jest drugi trop, tyle że nie mogę chwycić ani skąd przyszedł, ani gdzie znikł. Stosunkowo świeży. To co jest źródłem tej czerni nam tutaj nie jebnie?
Atreus mógł zaobserwować dwie rzeczy, gdy przypatrywał się rzece, jej okolicy i trupowi. Źródłem czerni była prawdopodobnie skrzyneczka, którą Ted Moore wciąż trzymał w poczerniałych palcach: jego dłonie pokryła czerń, a reszta ciała miała tylko tu i ówdzie plamy. Po drugie, zauważył ślady stóp, może Teda, może tej drugiej osoby: ktoś kręcił się niedawno w pobliżu mostku, przerzuconego nad rzeką kilka metrów dalej i chyba schodził w tamtym miejscu do rzeki.
Ale może chodziło tylko o to, że nie dała w gębę Yaxleyowi. Niewykluczone, że będzie ku temu inna okazja.
Wyłoniła się spomiędzy roślin, pozbywając się z włosów zabłąkanej gałązki i przesunęła wzrokiem pomiędzy technikiem a aurorem. Bulstrode’a by się tu nie spodziewała: nie w dzień po weselu Blacków, które ponoć miało być wielkim wydarzeniem i zaproszenia dostała większość przedstawicieli rodów czystej krwi jak Anglia długa i szeroka.
– Koroner jeszcze nie wytrzeźwiał? – spytała, widząc, że koroner najwyraźniej jeszcze nie dotarł. Lycoris na pewno była na ślubie brata, Augustus na ślubie siostry, Cynthię pewnie też zaproszono, może tego jedynego, co pełnił dzisiaj dyżur, dosłownie rozrywano, bo pechowo ktoś zginął i gdzieś indziej? Albo i on był wczoraj na zabawie i zasnął gdzieś pod stołem sekcyjnym?
– Ofiara to mugol, Ted Moore, mieszka, znaczy się mieszkał, na skraju Doliny, okoliczny pijak – poinformowała, bo żyjąc tu całe życie kojarzyła z widzenia większość mieszkańców. I chociaż nie powinno się niby wartościować niczyjego życia, a śmierć Teda Moore’a była taką samą tragedią jak każda inna, to Brenna odczuwała pewnego rodzaju ulgę, że nie będzie trzeba iść do rodziny zmarłego i przekazywać im strasznej wieści. Córka Teda uciekła ledwo skończyła osiemnaście lat, nigdy nie wróciła i powiadomieniem jej będą mogły zająć się już mugolskie służby, gdy ktoś zauważy zaginięcie Moore’a i okaże się – na użytek mugoli – że doznał zawału gdzieś za domem. – Przyszedł od strony swojego domu. Nie był tu sam, jest drugi trop, tyle że nie mogę chwycić ani skąd przyszedł, ani gdzie znikł. Stosunkowo świeży. To co jest źródłem tej czerni nam tutaj nie jebnie?
Atreus mógł zaobserwować dwie rzeczy, gdy przypatrywał się rzece, jej okolicy i trupowi. Źródłem czerni była prawdopodobnie skrzyneczka, którą Ted Moore wciąż trzymał w poczerniałych palcach: jego dłonie pokryła czerń, a reszta ciała miała tylko tu i ówdzie plamy. Po drugie, zauważył ślady stóp, może Teda, może tej drugiej osoby: ktoś kręcił się niedawno w pobliżu mostku, przerzuconego nad rzeką kilka metrów dalej i chyba schodził w tamtym miejscu do rzeki.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.